Indyjskie napary (herbaty, kawy, mleko z solą oraz… yerba mate)

20170920_004338-1

Yerba mate w Indiach

W Indiach oczywiście yerba mate jest napojem nieznanym. Tutaj króluje przygotowywana na wiele sposobów herbata – Indie to nie tylko aromatyczny czaj (masala chai)! Kawa jest co prawda ogólnodostępna, ale raczej z turystycznych niż smakowych powodów. Turysta chce, turysta dostania. Podobnie jak kiedyś dostałam pizzę, której niczym nie mogłam przekroić… ani złamać. Na ten wyjazd wyposażyłam się w grzałkę (500W, ale spokojnie może to być i 750W), blaszany kubek, bombillę i yerba mate green – wiem, nie jest to mocna yerba, ale w Indiach mój układ pokarmowy żyje trochę innym trybem niż w innych przestrzeniach i to jedyna postać yerby, która u mnie współpracuje z indyjską florą bakteryjną. Wiadomo, że yerba jest najsmaczniejsza w górach, więc w himalajskiej Dharamsali (McLeod Ganj, tutaj pisałam na bieżąco), siedzibie Rządu Tybetańskiego na uchodźctwie, domostwie Jego Świątobliwości Dalajlamy XIV,  była naparem z całym namaszczeniem i miłością przygotowanym przeze mnie w polowych warunkach, a następnie na werandzie mojego pokoju pita.

20170814_142917

Czaj a masala czaj

Na długo jednak yerba mate nie starczyła. Inne napary stały się codziennością, a himalajskie centra sztuki kulinarnej są subtelnie specyficzne Uśmiech Oczywiście przeważały masala chai i chai. Różnica między nimi jest taka, że chai jest po prostu ziarnami czarnej herbaty gotowanymi na wodzie z dodatkiem mleka i cukru, a masala chai przygotowywany jest w ten sam sposób, na bazie tej samej herbaty, głównie assamu, ale dodawane są do niego rozdrobnione przyprawy (kardamon, imbir, goździki, anyż, pieprz, cynamon… czego tylko dusza i ochota zapragną). Kiedyś już coś o nich pisałam, podając także przepis, o tutaj. Uwielbiam je, ale czasem człowiek potrzebuje kofeiny, dobrej kawy, nie tej, która przygotowana jest na bazie kawy rozpuszczalnej. I tutaj zaczynają się trudności, bo arabica czy robusta pozostaje dla Indii nadal terra incognita, którą dopiero trzeba eksplorować, by odkryć bogactwo jej aromatów.

ploteczki

wodospad

Typowe miejsca przygotowania czaju wyglądają mniej więcej tak:

20170824_144618

20170824_144626

20170824_134029

Bourbon nawet w samym sercu himalajskiego niczego można dostać, z czajem jest idealny!

20170824_144352

Nadpyszne śniadanie z lokalnymi chlebkami… pierwsze w Leh, a drugie w klasztorze w Dhankar:

20170819_080501

20170829_105124

Herbatę można pić też w plenerze, naprzeciw gór, przy pasącej się krowie i wiosce, schowanej w lesie… nad brzegiem którejś świętej rzeki. To jest dopiero doświadczenie, uwiecznione tutaj od razu w momencie jego doznawania.

20170903_135559

Kawa

Kawę w Indiach piję w mojej ulubionej sieci kawiarni Cafe Coffee Day, ceny są drogie, jak w zachodnich sieciówkach z kawami i herbatami. Jednak ten smak, aromat, moc…! A zarazem moment odpoczynku od upału indyjskiej ulicy, jej gwaru i ciężkości egzystencji, wrażenie na chwilę powrotu do siebie, by zaraz ruszyć w następne zakamarki siebie, które tylko indyjska ulica umie ukazać, ten moment refleksji nad kawą, ceny nie mają.

20170913_163006

To dopiero było browny! Podane na gorąco, z lodami, polane na moich oczach gorącym sosem czekoladowym. Uczta!

20170816_184648

Indie znają chyba większość zachodnich sieciowych restauracji, ale i, jak widać, posiadają coś specyficznie swojego. Lubię jeszcze malutkie kawiarenki, które specjalizują się z miodzie. Można tutaj zjeść lekką przekąskę i wypić kawę czy herbatę z dodatkiem miodu, podawanego obok, w dzbanuszku. Człowiek więc dodaje, ile jego dusza pragnie.

20170809_161058-1

Są i zwykłe restauracje, otwierane w stylu zachodnim. Teraz najwięcej ich spotkałam w Dharamsali (tutaj) oraz Kazie (tutaj). Bardzo przyjemne, pełne turystów, ale i lokalnych mnichów miejsca. Mnich tybetański również bowiem ceni sobie dobre jedzenie i dobre towarzystwo!

20170811_183835

20170826_134039

Również kawę można przygotować polowym sposobem, a wiadomo, że najlepiej podróżny rozkoszuje się taką kawą, gdy gotuje ją z innymi podróżnymi, poznanymi na himalajskim szlaku… i spędzając godzinami rozmowy rozmawiając o tym, jak wielopłaszczyznowo i wielowymiarowo jest postrzegany świat przez różne narodowości, w naszym przypadku była to Polska, Izrael, Indie, Chiny i Ameryka.

20170830_185013-1

Sea Buckthorn napój

Doskonały, ponoć, na problemy lokomocyjne, dostępny w wersji butelkowej (tutaj w Leh), jak i na ciepło (Kaza):

20170820_143731

20170826_123855

Ginger lemon honey tea

… czyli herbata z imbirem, cytryną i miodem. I tyle. W środku żadnej herbaty nie ma. Idealna, gdy zbliża się zimna pora, albo po prostu chcemy się ożywić. Imbir przeważnie krojony jest na kawałeczki i zalewany gorącą wodą, cytryny nie widać – sok jest wyciskany bezpośrednio do szklanki.

20170914_180054-1

Kashmiri kahwa

Innymi słowy kaszmirski rodzaj przyrządzania zielonej (przeważnie) herbaty. Do wywaru (bez mleka!) dodawane są przyprawy, jak kardamon czy, cynamon, anyż, szafran, zdarza się, że i migdały, wiórki migdałowe czy też kokosowe. Interesujący smak.

20170817_181951

Khangra tea i kombucza

Herbata khangra pochodzi z dystryktu w Himaćal Pradeśu o tej samej nazwie. Jest to zielona lub czarna herbata, o raczej delikatnym smaku, nie przypomina darjeelingu (nawet zielonego) ani assamu. Smaczna.

20170814_165325

Khangra tea

Kombucza jest bardzo dziwną herbatą: serwowana na zimno i zdobywana drogą fermentacji, o lekko kwaskowym smaku i lekko odurzających właściwościach, wspaniale pasująca do sera z jaka (w rogalu). Kombucza jest grzybkiem japońskim, zwana jest także grzybkiem herbacianym – kolonia bakterii, specjalnej kultury drożdży (Symbiotic Cultures of Bacteria and Yeasts), Tybetańczycy sądzą, że kombucza posiada właściwości lecznicze…

20170815_173523

Tybetańska herbata z masłem

Moja ulubiona! A najlepszą taką herbatę piłam w Delhi w tybetańskiej dzielnicy Majnu-ka-Tilla, w Big Apple restauracji. Ponoć smak masła jest za intensywny, ponoć herbata jest za tłusta, nie wiem. Do herbaty czasem dodawana jest także odrobina soli, tworząc w ten sposób kompozycję o smaku bardziej przypominającym herbaciane mleko niż herbatę z dodatkiem mleka.

20170812_184224

Czaj i mleko z solą w tybetańskim klasztorze Kee

… w dodatku sączone podczas porannej 3-godzinnej modlitwy w świątyni. Wrażenie jest niesamowite, bo otóż podróżnik-jogin znajduje się w samym sercu Himalajów, w malowniczym klasztorze Kee (tutaj), pośród magii tybetańskiej medytacji, delikatny chłód dociera do jego świadomości i… wspólne delektowanie się napojem bogów! Takie momenty w duchu pozostają na zawsze, bo to właśnie one zmieniają serce. A poniżej zdjęcia z innych klasztorów baśniowej doliny Spiti, inkrustowanej buddyjskimi klasztorami:

 20170830_160509

20170828_153332

Inne tybetańskie herbaty, czy też ziołowe napary:

20170823_121250

Lassi

Typowy indyjski zimny napój, przypominający słodki kefir/jogurt, z domieszką wodą i różnych dodatków, np. soli, kminku, owoców, na słodko (tylko z cukrem), serwowany w restauracjach i jako street food. Najlepsze lassi wypisałam w Delhi, przy Khari Baoli (targ przypraw):

20170918_143721

Dubaj…

Teraz lecąc do Indii przesiadka miała swoje miejsce właśnie w Dubaju, piękne, upalne, otwarte na turystów miasto, absolutnie do zobaczenia tym bardziej, że loty z Polski wcale nie są takie drogie, a dość tani nocleg można tu i tam znaleźć.

20170802_170054

20170802_165440

20170802_151636

20170802_165353

20170802_165744

20170802_170226

20170802_154139

I cóż, cudze chwalicie…

Wrocławski Rynek, patron jogi, bóg Śiwa i yerba w bardzo niepraktycznym yerbomosie, ale za to poręcznym

20170314_112334

Imbir i yerba mate, czyli yerba mate chai!

IMG_1492

Jeśli ktoś z Was kiedykolwiek głowił się, do czego może przydać się skórka po obraniu imbiru, a na pewno wiele/u z Was temu zagadnieniu poświęciło dużo nieprzespanych nocy, to mam pewną propozycję. Otóż z takiej skórki po dodaniu jeszcze kilku innych składników można przyrządzić, upichcić nawet, bardzo zdrową, mocną w smaku, hardcore yerbę mate!

Rodzaj yerby jest obojętny: bardziej czy mniej pylasta, liściasta, patyczkowata – nie ma znaczenia, byleby jednak nie była smakowa! Taka yerba mate chai nic a nic nie jest łatwa w piciu, mocna Ci ona, spicy czy też hot jak to Hindusi mówią, chociaż nie o yerbie, ale o swej kuchni.

IMG_2712

Skład takiej yerby jest bardzo prosty: kilka kawałków skórki imbiru (równie dobrze można wkroić kilka kawałków imbiru, pisząc o skórce, mam na myśli tylko recykling), kilka ziaren kardamonu, trochę goździków, trochę ziaren pieprzu (może być też naprawdę trochę, troszeńkę, chili) – poza imbirem wszystko w moździerzu tłuczemy, wsypujemy z imbirem do matera i zalewą wodą, jakiej temperaturę św. Tomasz zalecił! Można dodać też trochę cynamonu (z proszku bądź laskę) i trochę gwiazdki anyżu – ale ja nie lubię ich posmaku. Ja tak tradycyjnie indyjsko – kardamon, imbir i chili – trzy królewskie przyprawy Indii.

DSCN3048.1

I pijemy. W Indiach yerba pozostaje nadal nieznana… lecz pewnie zaraz i tam się pojawi. A znając Indie, z mlekiem będzie podawana! Ja jednak pozostanę przy jej kontynentalnym i latynoamerykańskim sposobie serwowania Szeroki uśmiech

I tak zupełnie off topic – przemarsz bawołów na Goa, gdyby ktoś chciał kilka minut popatrzeć… na idące bawoły. Tutaj nic się nie wydarzy, serio, można tylko patrzeć i relaksować się:

Yerba mate, zielona herbata i indyjski czaj

DSCN2341

Niedawno w konkursie Chatka z yerba mate wygrałam ziołową yerbę, czym moje serce starego pijca yerby niebywale się rozradowało. I nadal raduje, bo zaraz listki yerby doświadczą dna mej tykwy, a co za tym idzie rozsmakuję się w ich pełni. Konkurs trudny nie był, wystarczyło wkleić zdjęcie z własnoręcznie przygotowanego tereré, czyli yerby na zimno (tutaj przepis, bardzo łatwy zresztą). Moją mate udoskonaliłam kawałkami pomarańczy:

DSCN2369

Jednak nie samą yerbą człowiek żyje. A w każdym razie nie jedynie. Przykładny jogin pija także herbatę… zwykłą najlepiej. Do ascetów śiwaizmu dżhuna weszłam w mieścince Sonprayag na dzień przed wyruszeniem do Kedarnath. Marta uciekła, a dokładniej – mnie zachęciła, bym poszła do sadhu, a sama wymknęła się zwiedzać Sonprayag. Długo nie zastanawiałam się i śmiało weszłam do bazy ascetów, czym wzbudziłam nie tylko ich zainteresowanie – co biała kobieta chce od ascetów? – ale także miejscowych policjantów, stacjonujących naprzeciw sadhu. Domyślam się, że mniej więcej to samo pytanie sobie stawiali. A czego ja mogłam chcieć od ascetów w samym środku Himalajów, na wysokości 1800 m. n.p.m.? Poza rozmową, czyli rozpytywaniem o te i inne jogiczne sprawy, poza bananem i posiłkiem z soczewicy, które asceci ochoczo mi zaserwowali, przede wszystkim chciałam herbaty! Z cukrem i chyba tulsi:

DSCN1301

Pośród sześciu rodzajów herbat (czarnej, zielonej, czerwonej, oolong, niebieskiej i białej) można bez końca przebierać w ich podrodzajach. Ja kocham herbatę zieloną. W Indiach kupiłam zielonego Darjeelinga, który smakuje wyśmienicie:

 DSCN2393

DSCN2396

Po zaparzeniu wygląda tak (oczywiście przeparzyłam go, gdy ponad 2 nakazane minuty parzenia robiłam zdjęcia):

DSCN2427

Czarnego Darjeelinga też kupiłam, podobnie jak Assam (na zdjęciu):

DSCN2388

Oba idealnie nadają się na indyjski czaj (tutaj mój niedawny wpis i przepis na czaj wraz z wideo). Tyle że czaj, którego bazę stanowi Darjeeling, dobrze jest jeszcze czymś wzmocnić (nie jest to jednak konieczne) – poniżej w nepalskiej restauracji w Delhi mistrz kuchni dodał dla wzmocnienia koloru saszetkę herbaty jaśminowej:

DSCN2165

Czaj pijało się jednak także i w himalajskich centrach restauracyjnych…:

DSCN0941

a także wraz z prasadem, czyli darmowym świątynnym posiłkiem, na przykład w gurudwarach, sikhijskich świątyniach. Prasad przeznaczony jest bardziej dla Boga niż człowieka, ale to człowiek go spożywa – nadal nie rozwiązałam tej aporii/sprzeczności. Poniższy prasad był wprost przesmaczny!

DSCN2207

Niemniej jednak to yerba mate pozostaje moim głównym napojem dnia. Kiedyś nie bardzo radziłam sobie z jej dymnym posmakiem. Wtedy postanowiłam spróbować kilku jej ziołowych odmian (Pajarito, Campesino itp.), których miętowy posmak skutecznie niweluje dymną siłę.

DSCN2361

Na zdrowie zatem!