Dlaczego oddech (jogiczny) czasem nie działa, czyli o początkowych trudnościach w pranajamie

5

Często w praktyce pranajamy napotykamy na różne trudności, które zniechęcają do kontynuacji. I nie ma w tym nic dziwnego, tym bardziej nie ma potrzeby poddawać się chwilowym wątpliwościom i niechęciom. Kilka głównych trudności można przedstawić mniej więcej tak:

Pierwsza trudność: nie chce mi się albo jutro, bo dziś nie mam czasu, jestem nazbyt zmęczona/y. I to jest chyba jedyna trudność, bo na niej zasadzają się inne, a gdy ona jest opanowana, to inne nie powstają. Owszem, możemy na początku nie potrafić właściwie oddychać (trudność druga), możemy nie wiedzieć, po co, dlaczego, co i jak (trudność trzecia), ale pierwszy problemat (nie używam słowa problem*) wymaga praktyki, a drugi wiedzy, którą można nabyć z dobrych książek, filmików instruktażowych, warsztatów itp. Wszystko bowiem zasadza się na woli, silnej dobrej woli bycia nieugiętym joginem Open-mouthed smile W bardzo ważnym dziele jogicznym zwanym Nauką o wyzwoleniu (Moksza-dharma मोक्षधर्म), joga zwana jest siłą (bala बल), a teoretyczna podstawa jogi, czyli sankhja, to wiedza/mądrość/świadomość (dżniana ज्ञान), która prowadzi do wyzwolenia (moksza मोक्ष). I jedna, i druga pochodzi ma swoje źródło w joginie, który uparcie, walcząc niekiedy sam ze sobą kontynuuje swój jogiczny ślub codziennej systematycznej praktyki, tak oddechowej, jak cielesnej i etycznej. Dobry jogin to taki jogin, który kieruje takimi zasadami:

  • abhjasa: ćwiczenia oddechowo-cielesne
  • ahinsa: zakaz krzywdzenia żadnej istoty
  • karuna: współczucie
  • maitri: życzliwości i przyjaźń

Jogin nie jest bowiem osobą, która tylko ćwiczy skomplikowane i wymagające pozycje cielesne, umie wykonywać różne sztuczki, np. trzymać słonia na swej klatce piersiowej czy lewitować (legendarne jogiczne siddhi), ale prawdziwy jogin jest silnie etyczną osobą.

12

Trudność druga: nie potrafię oddychać jogicznie i nie wychodzi mi. Jak każda inna nauka i zdolność pranajama wymaga praktyki i systematyczności. W momencie, gdy wybierzemy sobie odpowiednią technikę, dobierzemy długość oddechu i systematycznie będziemy ją wykonywać, to w końcu zdobędziemy upragnioną biegłość. Tutaj do dyspozycji mamy prostą technikę oraz bardziej zaawansowane, jak np. bhastrika pranajama. Oczywiście można je połączyć i wykonywać:

  • zwykłą sekwencję 1:4:2:1 (oddech-zatrzymanie oddechu-wydech-zatrzymanie) 15 razy (pod te 1:4:2:1 podstawiamy ilość sekund, na początek najlepiej zacząć od 4 lub 5 sekund, i mamy odpowiednio: 4:16:8:4 lub 5:20:10:5, czyli dla 4 sekund: 4 sekundy wdech – 20 sekund wstrzymanie oddechu – 8 sekund wydech – 4 sekund wstrzymanie)
  • potem bhakstrikę 10 razy z zatrzymaniem oddechu po tych 10 razach (ile czasu damy radę swobodnie wytrzymać oddech)
  • a na zakończenie znów zwykłą sekwencją 1:4:2:1 15 razy.

Trudność trzecia: brak właściwej wiedzy, bo często pranajama, jak i joga, wydaje się być jakąś tajemną i mistyczną mocą czy tez praktyką, której rezultatem jest kontakt z jakimiś ponadludzkimi światami (krążą nawet plotki, że joga to forma okultyzmu i nakłaniania do złego). Nic bardziej mylnego. Skąd więc czerpać dobrą wiedzę, jeśli nie mamy przy sobie dobrego guru, czyli mistrza duchowego (ważne, by nie mylić guru z szarlatanem!)? Indie stworzyły wiele drogocennych i pełnych cennej wiedzy dzieł o jodze, wiele z nich zostało przetłumaczone na języki zachodnie (Jogasutry, Bhagawadgita, HathaJogaPradipika, Upaniszady, Mokszadharma itp.). Warto więc w nie zaglądnąć, zanim zdecydujemy się na bardziej pogłębione praktyki.

Trudność czwarta: oddech: jak mam oddychać, by dobrze oddychać jogicznie? – oto jest pytanie. Wdech i wydech w pranajamie nie polega na tym, że w nieskontrolowany sposób nabieramy i wypuszczamy oddech: najpierw łapczywie go nabierając, a potem niczym wodospad wyrzucając z siebie. Dobrze jest nauczyć się pewnej dość prostej techniki oddechu zwanej udżdżaji, czyli lekkie zwężenie głośni, dzięki temu możemy swobodnie i powoli nabierać i wypuszczać oddech, delikatnie kontrolując jego przebieg. W udżdżaji chodzi dokładnie i jedynie o to, by nieznacznie zacisnąć krtań przy wdechu i wydechu i w takiej pozycji nabierać i wypuszczać powietrze.

Trudność piąta: nie mam czasu. Jak w każdym innym przypadku, tak i w tym “nie mam czasu” oznacza, nie chce mi się, a dokładniej – nie wiem, jak to dobrze zorganizować i nie wiem, czy jest potrzeba tej organizacji (trudność pierwsza). Czas jest zawsze. Rano chwila i wieczorem chwila, to minimum, a rezultaty przyjdą szybko. Nie będą nimi co prawda jogiczne moce czy zdolność lewitowania i czytania w myślach (takimi mocami dobry jogin ma zakaz chwalenia się!), ale:

  • zdolność koncentracji wzrośnie
  • drogi oddechowe będą bardziej drożne
  • mózg bardziej dotleniony
  • siła woli bardziej pod naszą kontrolą
  • stan błogości powoli zacznie wchodzi w nasze życie (i umysł).

Trudność ostatnia, choć już nie tak oczywista: joga, a w tym także pranajama, nie jest jedynie kilkuminutową praktyką, po wykonaniu której po prostu wracamy do codziennych czynności. Joga to całościowa sztuka i sposób życia, która opiera się na kilku bardzo ważnych zaleceniach etycznych, a pośród nich na czystości (śaucza). Czystość jogiczna obejmuje nie tylko dbanie o czystość i gibkość ciała, ale także o etyczną i mentalną czystość myśli oraz intencji… To specyficzny sposób odżywiania się (słynna indyjska ajurweda**) oraz dbania o własne ciało (redukcja alkoholu, używek, papierosów itp.). Kilkunastominutowa praktyka fizyczno-oddechowa nie przyniesie żadnych rezultatów, jeśli nie zadbamy o siebie holistycznie, pod tą opieką rozumiejąc także etyczny aspekt naszej osobowości, czyli czystość intencji i zachowania.

*Problemat tym różni się od problemu, że ten pierwszy jest jest niczym negatywnym, a potrzebuje jedynie głębszej refleksji i zadumy nad zaistniałą sytuacją, by wydobyć z niej i znaleźć nowe rozwiązania, w nowy sposób ją rozumieć i reagować na nią, a problem to… cóż, każdy wie, nic przyjemnego, czego raczej się unika niż pożąda. Wszystko jest kwestią interpretacji: to, co jeden uznaje za problem, dla drugiego jest problematem, i odwrotnie…

** Kilka dobrych książek o ajurwedzie: Partap Chauhan Ajurweda. Jak dbać o siebie i być zdrowym; Agnieszka i Maciek Wielobób Ajurweda w praktyce. Jak współcześnie stosować starożytną sztukę leczenia; Deepak Chopra Ajurweda. Tajemnice medycyny holistycznej; Morningstar Amadea i Desai Urmila Ajurwedyjska książka kucharska.

Bhastrika pranajama

Indie3

Bhastrika pranajama, obok kapalabhati, udżdżaji, anulomy, wilomy i bhramari, jest jedną z najpopularniejszych pranajam, a zarazem jedną z prostszych w wykonaniu (czy jest pranajama tutaj i tutaj). Polega ona na wdechu i wydechu powietrza (prany) poprzez oba nozdrza, specyfiką jej jest natomiast bardzo silne nabieranie i wypuszczanie powietrza. W ten sposób płuca napełniają się powietrzem do maximum, a temperatura ciała rośnie bardzo szybko (jest to zatem pranajama bardzo użyteczna w zimie Uśmiech ). Wprawny jogin odpowie, że wskutek takiego tapasu (nagrzania) niczym w piecu spala się z trzewiach nadmiar karmana

Jednak prostota bhastriki nie oznacza, że jest to zwykła pranajama, wprost przeciwnie. Niektórzy nazywają ją bardzo prostą, początkową pranajamą, inni pod żadnym pozorem nie uczą jej na początku… Wszystko zależy od intensywności, z jaką ciało jest zaangażowane w jej praktykę. Mnie mój nauczyciel w aśramie w Haridwarze (co nieco impresji tutaj) uczył od razu bardzo wersji bardzo dla ciała wymagającej:

DSCN1601

Z uwagi na to, że do hiperwentylacji mózgu dochodzi bardzo szybko, to jeśli pojawiają się zawroty głowy lub inne niedogodności (np. mroczki), trzeba od razu zrobić przerwę! Zresztą gdy zaczynamy bhastrika pranajamę, to wybieramy bardzo krótką ilość powtórzeń (10-15) i stopniowo zwiększamy powtórzenia, w miarę jak organizm się przyzwyczaja.

Nazwa bhastrika oznacza “miech”, czyli narzędzie do tłoczenia powietrza np. w piecu kowala, i odnosi się do silnego dźwięku, który pojawia się w trakcie jej wykonywania. Ranjit Sen Gupta (Joga oddechu. Pranajama, 2004: 121) tak oto opisuje tę technikę oddechu:

Dynamiczna metoda bhastriki pobudza wydolność układów fizjologicznych (naczyniowego, nerwowego oraz krwiobieg) dzięki zwiększonej ilości pobieranego tlenu. Tak więc również mózg pobudzony jest do działania na wyższym poziomie świadomości. Zdecydowanie uaktywnia się energia praniczna.

Jest to bardzo cenna, intensywna i szybko przynosząca korzystne skutki pranajama, zwłaszcza w problemach z zatokami i niedotlenieniem mózgu. Dobrze jest, jeśli przed rozpoczęciem jej praktykowania, opanujemy kapalabhati (niezwykle silny wydech) i udżdżaji pranajamę (kontrolę przepływu powietrza przez zwężenie krtani, co powoduje wydobycie się delikatnego dźwięku).

Wykonywanie:

  • w pozycji padmasany lub sukhasany (zwykły siad ze skrzyżowanymi nogami), ręce na kolanach z dłońmi skierowanymi ku górze, usta zamknięte, kilka chwil siedzimy w relaksie, powoli koncentrując uwagę na oddechu
  • ważna uwaga: podczas wdechu i wydechu nie poruszamy brzuchem, ma on pozostawać nieruchomy, wdech i wydech jedynie poprzez usta

Możliwość 1 (klasyczna):

  • silny, długi i mocny wdech przez oba nozdrza przy nałożeniu na krtań udżdżaji!
  • równie silny i długi wydech także przez oba nozdrza
  • wstrzymanie oddechu (kumbhaka) po ostatnim wydechu w danej serii (i ewentualnie krótkim wdechu) – kumbhaka trwa tak długo, jak jest to dla jogina możliwe
  • silny wydech na koniec każdej serii
  • 5-10 powtórzeń w 3 seriach (stopniowo zwiększamy ilość powtórzeń i serii do nawet 60 i więcej)
  • pranajamę oczywiście najlepiej jest wykonywać o poranku, przed wschodem słońca, gdy energie prany są odnowione i niezwykle dobroczynne!
  • po każdej serii chwilę odpoczywamy w zwykłym oddechu

DSCN1759

Poniższe możliwości  od 2 do 4 mogą być praktykowane w następstwie: gdy jedna stanie się naturalna, to przechodzimy do następnej, Nie są one tak skomplikowane, jak przy pierwszej lekturze może się to wydawać Uśmiech Wystarczy po prostu od razu próbować na własnym nosie Uśmiech  (Ranjit Sen Gupta, Joga oddechu. Pranajama, 2004: 121-124):

Możliwość 2 (oddech przez obie dziurki):

  • szybki i zdecydowany wdech przez oba nozdrza najdłużej, jak to możliwe
  • taki sam zdecydowany wydech najdłużej, jak to możliwe

Możliwość 3 (oddech z kontrolą dziurek):

  • taki sam proces oddechowy, ale z używaniem kontroli nozdrzy (L = lewe nozdrze, P = prawe nozdrze)
  • silny wdech L i wydech L w 2 seriach po 10 wyrzutów
  • krótka przerwa
  • silny wdech P i wydech P także w 2 seriach po 10 wyrzutów

Możliwość 4 (antara-kumbhaka):

  • dodana jest tutaj antara-kumbhaka (zatrzymanie oddechu po wdechu) wraz z dżalandhara bandhą (przyciśnięcie podbródka) oraz mula bandhą (zaciśnięcie mięśni odbytu), po 3 powtórzenia dla każdego z nozdrzy
  • wdech L i wydech L w jednej serii po 10 wyrzutów
  • głęboki wdech przez kilka sekund
  • wstrzymanie oddechu (antara-kumbhaka) 12-16 sekund wraz z dżalandhara i mula bandhami
  • krótka przerwa ze spokojnym oddechem
  • wdech P i wydech P w jednej serii po 10 wyrzutów
  • głęboki wdech przez kilka sekund
  • wstrzymanie oddechu (antara-kumbhaka) 12-16 sekund wraz z dżalandhara i mula bandhami
  • krótka przerwa ze zrelaksowanym oddechem
  • seria z L nozdrzem
  • antarakumbhaka i krótka przerwa
  • seria z P nozdrzem
  • antarakumbhaka i krótka przerwa
  • seria z L nozdrzem
  • antarakumbhaka i krótka przerwa
  • seria z P nozdrzem
  • antarakumbhaka i krótka przerwa
  • spokojny oddech

I na koniec piękne słowa o joginie z Bhagawadgity VI.10-14 i 35 (Joanna Sachse, Bhagawadgita, czyli Pieśn Pana, 1988: 71-72):

Jogin trwać winien stale w medytacji, przebywając, samotny, w odosobnieniu, panując nad swym ciałem i myślą, wolny od pragnień i (chęci posiadania) majątku.

W schludnym miejscu winien obrać swą stałą siedzibę […] Tam, skupiwszy umysł w jednym (przedmiocie), zapanowawszy nad czynnościami zmysłów i nad myślą, niech zajmie swe miejsce i pogrąża się w medytacji dla oczyszczenia samego siebie.

Trzymając plecy, szyję i głowę nieruchomo i w jednej linii, patrząc na czubek nosa, nie rozglądając się na boki, wewnętrznie cichy, wolny od lęku, wierny ślubom czystości, panujący nad swym umysłem […].

Albowiem:

Chwiejny jest umysł, o Waleczny, i niewątpliwie trudno go poskromić. Ale jednak daje się poskromić dzięki ćwiczeniu [abhjasa] i dzięki oderwaniu (od spraw tego świata) [wairagja].

Indie2

Powściągnięcie oddechu, czyli pranajama (klasyczna definicja z Jogasutr)

sopelki

Jogasutry, klasyczny podręcznik teorii jogi (tutaj nowe polskie wydanie w prześwietnym tłumaczeniu Leona Cyborana), powstały ok. II w. n.e., podaje bardzo techniczne, a zarazem wyczerpujące definicje pranajamy, uznając ją za wrota ku wyższym stanom medytacyjnym. Termin pranajama (prāṇāyāma, प्राणायाम) zawiera w sobie dwa człony: prana oraz ajama (w niektórych wyjaśnieniach tego terminu jako drugi człon błędnie pojawia się “jama”, ale złączenie prāṇa + yāma dałoby prāṇayāma, a nie prāṇāyāma):

  • prana (prāṇa, प्राण): niezwykle wieloznaczne pojęcie dla umysłowości indyjskiej, bo oznacza i oddech, oddychanie, życie, i energię, siłę, dynamizm, czyli jest to ta moc, która odpowiada we wszechświecie za wszelki ruch (morza, wiatru, gwiazd…), w tym także ruch życia (witalność, żywotność, rozmnażanie, odżywianie, trawienie, układ krążenia, układ nerwowy…) oraz ruch mentalny (aktywność umysłu), a także wszelkie siły fizyczne (oddziaływanie słabe, silne, elektryczne, magnetyczne…); w istocie świadomej prana przejawia się na poziomie materialnym jako oddech, na poziomie subtelnym jako energia mentalno-emocjonalno-witalna przebiegająca przez tzw. subtelny system kanałów, oraz wiatr czy też siła, która niesie na sobie umysł (zarówno sferę myśli, jak i emocji)
  • ajama (āyāma, आयाम): powściągniecie, opanowanie, kontrola, zatrzymanie lub zastopowanie (na podstawie wyśmienitego słownika sanskrytu autorstwa Moniera Williamsa [2008: 148]: stretching, extending, restraining, restrained, stopping, expansion)

Pranajama jest więc zarazem powściągnięciem, czyli kontrolą prany,  a także zatrzymaniem prany w jej grubo-materialnym aspekcie, to znaczy powściągnięciem i zatrzymaniem oddechu. To właśnie zatrzymanie oddechu – kumbhaka (कुम्भक) jest w pranajamie najważniejsze, a wydłużanie w czasie kumbhaki jest głównym zadaniem jogina powściągającego oddech i jego subtelny aspekt – pranę, przepływającą przez subtelne kanały (nadi) w ciele. Ze względu na to, że prana jest nierozerwalnie związana z umysłem, to kontrola i zatrzymanie oddechu jest zarazem powściągnięciem i zatrzymaniem pracy mentalnej. Objęcie absolutną kontrolą aktywności mentalnej swój punkt kulminacyjny znajduje w pierwszym celu jogi – w zatrzymaniu aktywności świadomości-umysłu (Js. I.2: jogaś czitta-writti-nirodhah,  योगश्चित्तवृत्तिनिरोधः), a praktyka pranajamy, zwłaszcza wydłużanie kumbhak(i), jest niezawodnym środkiem, by  cel ten osiągnąć. Gdy kumbhaka jest realizowana, kolejne stopnie jogi, już bardziej zaawansowane, są dostępne dla jogina, a wśród nich koncentracja (dharana,  धारणा) i medytacja (dhjana, ध्यान). W swoim bardzo ciekawym i merytorycznym opracowaniu pranajamy (w formie pdf dostępnym darmowo tutaj) Maciek Wielobób tak określa pranajamę:

[…] pranajama nie jest w swojej istocie ćwiczeniem oddechowym, lecz ćwiczeniem medytacyjnym. To miał na myśli Adi Śankara, podkreślając w Aparokśanubhuti, że “manipulacja palcami przy nosie to pranajama dla głupich”.

sopelki2

Przyjrzyjmy się zatem dokładnej treści Jogasutr:

Js. I.34 प्रच्छर्दनविधारणाभ्यं वा प्राणस्य

praććhardana-widharanabhjam wa pranasja: Również przez wydychanie lub powściągnięcie prany [oczyszcza się lub ucisza świadomość].

Począwszy od I.29 Jogasutry ukazują środki zaradcze przeciwko czynnikom rozproszenia  (wikszepa) umysłu-świadomości (czitta), czyli przeszkodom (antaraja) w osiągnięciu oświecenia – absolutnego skupienia (samadhi). Te czynniki to: choroba, otępienie, niezdecydowanie (samśaja), nieskupianie się (pramada), brak energii (alasja), niepowściągliwość (awirati), błędne poznanie (bhranti-darśana), nieosiągnięcie stopnia, nieumocnienie się (Js. I.30). Jako symptomy (sahabhu) czynników rozproszenia pojawiają się (Js. I.31): cierpienie, złe samopoczucie, drżenie ciała, wdech (śwasa) i wydech (praśwasa)! Świadomość oczyszcza się poprzez (Js. I.33):

  • pielęgnowanie uczucia życzliwości (maitri)
  • współczucia (karuna)
  • zadowolenia (mudita)
  • i tolerancji (upeksza)

Wtenczas umysł-świadomość staje się czysty i uciszony, uwaga jest jednolita o bardzo wysokim stopniu stałości (czyli koncentracji). Także poprzez wydychanie powietrza pochodzącego z brzucha przy pomocy odpowiedniej praktyki pranajamy oraz wstrzymanie oddechu jogin osiąga stałość umysłu.

Js. II.49 तस्मिन्सति श्वासप्रश्वासयोर्गतिविच्छेदः प्राणायामः

tasmin sati śwasa-praśwasajor gati-viććhedah pranajamah: Gdy asana została opanowana, wtedy stosuje się przerywanie [wiććheda] wdechu [śwasa] i wydechu [praśwasa], czyli powściągnięcie prany.

W tym momencie pojawia się definicja pranajamy znajdując się w stabilnej postawie, (za)hamowanie śwasy, czyli wdechu (wchłaniania zewnętrznego wiatru),  oraz praśwasy, czyli wydechu (wypuszczania wewnętrznego, brzusznego [kausthja] wiatru)

Js. II.50 बाह्याभ्यन्तरस्तम्भवृत्तिर्देशकालसंख्याभिः परिदृष्टो दीर्घसूक्ष्मः

bahja-abhjantara-stambha-writtir deśa-kala-samkhjabhih paridriszto dirgha-sukszmah: Powściągnięcie prany ma stany [zjawiska]: zewnętrzny [bahja], wewnętrzny [abahjantara] i stłumiony [stambha]; ćwiczenie za pomocą miejsca [deśa], czasu [kala] o liczby [sankhja], powinno być długotrwałe i subtelne.

Z związku z powyższą definicją pranajama ma trzy postaci:

  • zewnętrzna: zahamowanie biegu prany po wydechu
  • wewnętrzna: zahamowanie prany po wdechu
  • będąca stłumieniem obu: za jednym razem dokonuje się zahamowanie prany wdechu i wydechu

Te trzy pranajamy ćwiczy się poprzez:

  • miejsce (deśa): przedmiot świadomości i uwagi (oddech, dźwięk, mantra, wizualizacja, intencja itp.), cokolwiek, co koncentruje, przykuwa uwagę do jednego miejsca/przedmiotu myśli
  • czas (kala): odpowiednie proporcje czasowe między częściami pranajamy, tj. między: wdechem (puraka), zatrzymaniem (wewnętrzna kumbhaka), wydechem (reczaka) i niekiedy powtórnym zatrzymaniem powietrza (zewnętrzna kumbhaka); przeważnie jest to sekwencja 1:4:2(:1), czyli np. dla 5 sekund: 5:20:10(:5).
  • liczbę (sankhja): ilość powtórzeń danej sekwencji/serii (wprawny jogin zgodnie z JogaTattwa Upaniszadą powtarza 80 razy 4 razy dziennie).

Js. II.51 बाह्याभ्यन्तरविषयाक्षेपी चतुर्थः

bahja-abahjantara-wiszaja-akszepi ćaturthah: Czwarta [pranajama] przekracza [przenika, obala, rozprasza] przedmiot świadomościowy [wiszaja], który występuje przy zewnętrznym i wewnętrznym [stanie pranajamy].

Do trzech pranajam dochodzi jeszcze czwarta, która niszczy wszelki przedmiot świadomościowy. Następuje bezwysiłkowa koncentracja uwagi… Niezwykle ważny i wymykający się wszelkiej kategoryzacji mentalnej stan. Tutaj bowiem jogin przekracza zwykły poziom mentalny, który zawsze potrzebuje przedmiotu (zawsze myśli o czymś). Bieg prany zanika. Pojawia się stan zwany jedynie kumbhaką (kewala kumbhaka), cel praktyki pranajamy, a zarazem pranajama w pełni tego słowa znaczeniu.

Js. II.52 ततः क्षीयते प्रकाशावरणम्

tatah kszijate prakaśa-awaranam: Dzięki tym [pranajamom] znika zasłona [awarana] przejrzystości [prakaśa].

Wtenczas opada zasłona niewiedzy, a jogin może dokonać najważniejszego aktu – rozpoznać naturę rzeczywistości, a co za tym idzie właściwie utożsamić siebie nie z ja-codziennym, lecz z ja, które przekracza świat sansary (przemijania, śmierci, rozproszenia mentalnego…). Takie rozpoznanie w jodze nosi nazwę wiweka – poznanie rozróżniające – i dokonywane jest mocą wiedzy-świadomości właściwej, zwanej dżnianą, która uaktywnia się mocą jogą, a przede wszystkim pranajamy! Ginie wielkie omamienie (moha), a karman gaśnie.

Nie ma wyższej ascezy [tapas] od pranajamy; za jej pomocą usuwa się całkowicie zanieczyszczenie i osiąga światło poznania.

Js. II.53 धारणासु च योग्यता मनसः

dharanasu ća jogjata manasah: Dzięki pranajamie osiąga się zdolnośćumysłu [manas] do dharan [aktów przykucia uwagi].

Poprzez doskonała pranajamę jogin może od razu wznieść się na poziom ujednopunktowionej uwagi, zwanej dharaną.

widoczek

Klasyfikacja pranajam jest różnorodna i zależna od tradycji i jogicznej linii przekazu, ale wdech i wydech klasycznie odbywa się jedynie poprzez nozdrza (usta nie są angażowane). Bardzo często stosuje się też kontrolę nozdrzy. Rozpowszechniony podział pranajam jest taki (L = lewa nozdrze, P = prawe nozdrze, L+P = lewe i prawe nozdrze zarazem):

  • udżdżaji (उज्जायी): powietrze mocno i głośno przepływa przez krtań (zwężoną głośnię), przez co oddech jest słyszalny
      • bez kontroli nozdrzy
      • anuloma (अनुलोम): wdech udżdżaji L+P, wydech raz L, raz P
      • wiloma (विलोम): wdech raz L, raz P, wydech udżdżaji przez L+P
      • pratiloma (प्रतिलोम): wdech udżdżaji L+P, wydech L, wdech L, wydech udżdżaji L+P, wdech udżdżaji L+P, wydech P, wdech P, wydech udżdżaji L+P
  • ćandra bheda(na) (चन्द्रभेद(न)): wdech L, wydech P
  • surja bheda(na) (सूर्यभेद(न)): wdech P, wydech L
  • nadi śodhana (नाडिशोधन): wdech L, wydech P, wdech P, wydech L
  • kapalabhati (कपालभाति): bardzo silne wydechu brzuszne
  • bhastrika (भस्त्रिका): silne wdechy i wydechy
  • bhramari (भ्रामरी): wdech techniką udżdżiji, sanmukhi mudra (obie dłonie położone na twarzy: palce wskazujące zasłaniają oczy, kciuki zamykają dziurki uszne, a reszta palców spoczywa na policzkach), przy wydechu dźwięk przypominający pszczołę czy trzmiele
  • śitali (शीतली): cechą charakterystyczną jest tutaj wdech przez otwarte usta, gdzie zęby obejmują język, dżalandhara bandha, wydech udżdżaji raz L, raz P
  • sitkari (सीत्कारी): zrolowany język na wdechu, dżalandhara bandha, wydech udżdżaji raz L, raz P dziurką
  • murćcha (मूर्च्छा): wdech techniką udżdżaji, wydech również udżdżaji, ale wydłużany i spokojny; niekiedy dodawane bardzo długie wstrzymanie oddechu zdarza się, że prowadzące do omdlenia
  • plawini (प्लाविनी): oprócz oddechu jogicznego stosuje się także połykanie powietrza do brzucha, do tego stopnia, że jogin może unosić się (na wodzie)

Opieram się tutaj w większości na prześwietnej książce o pranajamie, dostępnej w języku polskim, Ranjit Sen Gupty Joga oddechu. Pranajama (recenzja tutaj). Pod tym linkiem można zobaczyć poszczególne pranajamy pokazane przez Babę Ramdeva. Wkrótce opiszę dokładniej każdą z technik.

Pranajama – klasyczna sekwencja z JogaTattwaUpaniszady

Marek Aureliusz, jeden z najsłynniejszych stoików, tak oto pisał w swoich Rozmyślaniach:

Wszystko jest nawzajem powiązane, a węzeł to święty.  A zgoła nic nie ma, co by nawzajem było sobie obce.  Ułożone to bowiem zostało we wspólny ład  i współtworzy porządek w porządku tego samego świata.  Jeden bowiem jest świat, a składa się nań wszystko,  i bóg jeden we wszystkim, i jedna istota, i jedno prawo,  jeden rozum wspólny wszystkich stworzeń rozumnych  i prawda jedna. I jeden wreszcie ideał doskonałości stworzeń  o wspólnym pochodzeniu i wspólnym rozumie. (Ks. VII, ak. 10).

Madzia

U stoików pojawiał się termin pneuma, by opisywać tchnienie życiowe czy też ogółem tchnienie przenikające cały świat i nadając jemu ruchliwość, żywotność i dynamizm. Pneuma jest wspólna wszystkiemu, co jest obecne we wszechświecie, to także rozumna zasada lub – inaczej – wszystko przenikający rozum, wszystkiemu nadający cel i prawo. Indie w bardzo podobnym znaczeniu używają słowo prana (प्राण). W sanskrycie, klasycznym języku Indii, a zarazem języku jogi, prana dosłownie znaczy: życie, oddech, energia, wigor, a nawet duch (w sensie – to, co jest żywe i – często – świadome).

Prana nie jest jednak oddechem – oddech jest jedynie jej grubomaterialnym przejawem, prana to sama zasada oddechu i życie, obecna w dynamice świata. Prana to powiem wiatru, to huragan, to ruch fali, to elektryczność, energia i wszelki inny ruch, który istnieje w świecie (zarówno tym makro- jak i mikroskopowym). A ruch, zwłaszcza u istot żywych, zawsze utożsamiany jest z życiem. W człowieku prana jest odpowiedzialna nie tylko za funkcje motoryczne i odżywcze organizmu, ale także za ruch mentalny, czyli aktywność neuronalną, a także jej świadomościowy (czy tez umysłowy) korelat – aktywność mentalną, ukazującą się w postaci: myśli, emocji, pragnień, strachów, woli itp. – tego wszystkiego, co dzieje się w ludzkiej głowie, i co często z powodu swojego nieuporządkowania i nadaktywności nie daje człowiekowi spokoju.

Pranajama (प्राणायाम) dosłownie oznacza: objęcie kontrolą prany, dyscyplina prany, kontrola prany, ale to trochę nazbyt skąpe tłumaczenie. Nie chcę w tym momencie analizować to, czym jest pranajama (o tym już bardzo wkrótce Uśmiech ), jedynie podkreślić, że pranajama to coś więcej niż technika oddechowa, która wpływa na dobre samopoczucie, czy jest jednym ze stopniu do osiągnięcia stanu jogicznego oświecenia czy też urzeczywistnienia (samadhi) lub wyzwolenia (moksza). Prana to zasada świadomości i oddechu, a mówiąc w skrócie – to sama świadomość w swoim czystym stanie, który ma swój aspekt fizyczny (biologiczny) jako oddech, subtelny jako wiatr przepływający poprzez subtelny system wielu tysięcy subtelnych kanałów (nadi) w ciele (o czakrach i subtelnych kanałach energii/prany także wkrótce). Z tego względu, joga indyjska twierdzi, że obejmując kontrolą oddech, to znaczy wyznaczając mu zharmonizowany i usystematyzowany ruch możemy ostatecznie z jednej strony kontrolować aktywność mentalną (świadomość/umysł), a z drugiej – oczyścić subtelne kanały w ciele.

Na sam początek pierwsza z serii kilku pranajam, które w najbliższych dniach opiszę. Jest to dość prosta technika, a zarazem klasyczna – zasadza się na podstawowej sekwencji:

  • oddech-wtrzymanie(kumbhaka)-wydech w proporcji 1:4:2
  • niekiedy dodawane jest także wstrzymanie po wydechu, wtenczas mamy 1:4:2:1

Naukę o tej pranajamie z ust samego Wisznu, jednego z 3 głównych bogów, tzw. trimurti, indyjskiego panteonu, zdobywa Brahma (drugi z bogów trimurti), który przychodzi do Wisznu celem zdobycia tajemnej wiedzy i umiejętności, które zapewniają wyzwolenie z cierpienia i braku satysfakcji. Wisznu ochoczo przystępuje do nauki, od razu zaznaczając, że joga bez właściwej wiedzy (dżniany) jest niczym, podobnie jak dżniana bez właściwej siły i praktyki, czyli jogi, jest bezużyteczna. Istnieją cztery rodzaje jogi, jedne bardziej doskonałe, drugie mniej, istnieją różne stopnie wiedzy, istnieją mniej lub bardziej skuteczne techniki panowania nad ciałem oraz umysłem – o tym wszystkim możemy przeczytać w jednej z tzw. Upaniszad Jogicznych, zwanej Joga-tattwa Upaniszadą, czyli Tajemnym pouczeniem o naturze jogi, tajemnym, ponieważ przekazywanym z ust mistrza do swojego ucznia (a niekiedy nawet dostępnej bezpośrednio z umysłu mistrza wprost w umysł ucznia). A naukę o pranajamie z fragmentów 36-67 można streścić w taki oto sposób:

Niech jogin:

  • siedzi w pozycji z wyprostowanym kręgosłupem
  • złoży hołd wybranemu bóstwu i obierze dobrą intencję
  • a następnie kciukiem prawej (P) ręki zatka prawe nozdrze
  • weźmie wdech lewym (L) nozdrzem
  • wstrzymuje wdech
  • potem spokojnie wydycha przez P nozdrze
  • następnie bierze wdech P nozdrzem
  • wstrzymuje oddech
  • potem spokojnie wydycha L nozdrzem
  • bierze wdech L nozdrzem…
  • i tak ciągle robi na przemian raz jedną dziurką, raz drugą
  • 4 razy dziennie, najlepiej po 80 powtórzeń
  • a jak już się dobrze wprawi w sekwencji 1:4:2 (choć w tekście mamy 16:64:32), to niech wstrzymuje oddech, jak najdłużej potrafi, wtedy osiągnie kewala kumbhakę  

Kewala kumbhaka zwana jest idealną pranajamą, jak i jej celem – całkowitym zatrzymaniem oddechu, a zarazem absolutną kontrolą nad umysłem i ciałem (tym grubomaterialnym, jak i subtelnym)…

IMG_20151215_0001

Wisznu jako Nathji (Udaipur), jedno z piękniejszych choć mniej popularnych wizerunków Wisznu

Yoga mate

yoga mate

Co ma wspólnego joga i yerba mate? – odpowiedź będzie oczywiście jak najbardziej subiektywna, wielokrotnie sprawdzona, a przez to indywidualnie skuteczna Smile

Jako wzorowy jogin nie jem, czego nie należy, nie pijam, czego wzorowy jogin pijać nie powinien, zdarza mi się nie robić tego, czego jogin robić nie powinien. Jogi się nie ćwiczy, joga to styl życia, to wręcz sztuka życia i stan bycia. Jednym z celów jogi jest panowanie nad myślami i emocjami, by… być sobą, autentycznym sobą. To naturalne, spontaniczne i autentyczne doświadczanie świata i siebie – bez strachu, ciągłej gonitwy za czymś-co-kusi-by-już-je-mieć, za dekoncentrującym dialogami wewnętrznymi. To niekiedy walka ze sobą, gdy medytacja i koncentracja nie chce przyjść naturalnie, przecież inne rzeczy w tym trakcie bardziej chciałoby się robić.

Wracam wieczorem, spać się chce, a joga snu tej nocy nie wyjdzie, bo jestem nazbyt nieprzytomna i nieobecna w obecnej chwili, ale… chciałoby się pomedytować, poćwiczyć oddech, chciałoby się potłumaczyć troszkę sanskryckich tekstów. Umysł jednak bardzo oponuje. Zielona pyszna herbata nie pomaga, kawa to samo zło… Yerba!

Starożytna nauka indyjska, w tym wypadku ta obecna w Mokszadharmie (kiedyś się rozpiszę), tak oto mówi o joginie:  wolny od pragnienia czegokolwiek, szczęśliwy, pełni wewnętrznej ciszy i spokoju, wolny od choroby, cierpliwy, szczery, otwarty, samoopanowany, zdyscyplinowany. Charakteryzuje go: wybaczenie, zadowolenie, niekrzywdzenie (ahinsa), bezstronność, prawdomówność, uczciwość i prostota, panowanie nad zmysłami, mądrość              i spryt, uprzejmość, skromność, stałość, siła woli, wolność od kurczowego trzymania czegokolwiek, nieprzywiązanie do niczego (poza dobrem), zadowolenie, miła mowa oraz brak zazdrości i złej woli. W trakcie praktyki samoopanowania należy unikać: pragnienia, gniewu, żądzy, dumy, arogancji, wychwalania siebie, zazdrości, pogardy i oszołomienia mentalnego (moha!). Innymi słowy są to cechy idealnego yogin mate Winking smile Bo co tak doskonale radzi sobie z oszołomieniem mentalnym, jak właśnie nie yerba mate?!

Oddech a spontanicznie radosne tu-i-teraz

psycho3

Oddech to nie tylko oddech, i to nie jest trywialne zdanie. Oddech daje spokój, oddech sprawia, że mózg jest dotleniony, a przez co głowa nie boli, oddech daje natchnienie, gdy mózg dobrze pracuje, a serce jest szczęśliwe.  Spokojny i kontrolowany oddech osadza umysł w jego naturze i pozwala przejawić się niezwykle użytecznym i pełnym kreatywnej mocy zasobom umysłu. Można nawet powiedzieć, że oddech i umysł to dwie strony tego samego – niespokojny oddech, to niespokojny umysł, opanowany oddech to opanowany umysł, i vice versa.

Za przemęczenie, brak motywacji do działania oraz brak wytrwałości w osiągnięciu celu odpowiada często niewłaściwa gospodarka tzw. wewnętrznymi zasobami energii. A ten wewnętrzny potencjał energetyczny to nic innego, jak panowanie nad wzburzeniami umysłu, czyli:

  • stresem przejawiającym się w uczuciu niepokoju, w rozwydrzonej wyobraźni, niekiedy nadaktywnie podsuwającej różne złe scenariusze (a im bardziej czarne, tym bardziej atrakcyjne dla wyobraźni), w poczuciu niepokoju i braku koncentracji, czyli rozkojarzeniu i czarnej pustce w głowie oraz zdenerwowaniu;
  • niemożnością osadzenia umysłu w obecnej sytuacji, która się właśnie dzieje, nieważne, czy to spokojna lektura w domu z herbatką w ręce, czy czekanie na przystanku na autobus, czy rozmowa biznesowa, wystąpienie publiczne, rozmowa o pracę, rozmowa z kontrahentem, rozmowa z partnerem, rozmowa z przyjacielem – myśli zawsze są gdzieś tam, gdzieś lecą, a im bardziej sytuacja jest stresogenna, tym mocniej umysł traci ugruntowanie w swojej pierwotnej naturze;
  • chronicznym zmęczeniem psychicznym i fizycznym, które jest niczym innym niż złą gospodarką zasobami energii mentalnej: zmuszaniem siebie, działaniem wbrew sobie, negatywnymi myślami… (o tym niedługo).

A czym jest ta pierwotna natura umysłu? Nie chodzi tutaj o przybliżanie tajników jogi tybetańskiej czy indyjskiej, lecz o pewne cechy i właściwości umysłu, które świetnie sprawdzają się w codziennych sytuacjach, tym profesjonalnych, jak i intymnych. Naturą umysłu jest:

  • spokój, świetlista przejrzystość i spontaniczna radość, która nie potrzebuje żadnego ugruntowania z zewnątrz, by być obecną
  • przenikliwość i wgląd w naturę rzeczywistości, czyli tego wszystkiego, co się dzieje, ale bynajmniej nie chodzi tu o doznanie mistyczne, które odkrywa przed nami tajemnice wszechświata, ludzkiej duszy i boskiego plany stworzenia Smile ! – tak daleko nie ma potrzeby się zapuszczać (chyba, że filozofia jest sensem naszego życia)
  • absolutna koncentracja i skupienie umysłu na tym, co się dzieje tu-i-teraz, bez zbędnego nurzania się w tworach wyobraźni; dla przykładu mamy wygłosić przemówienie, a w głowie rozgrywa się niezwykle obfity w szczegóły, zwłaszcza te nie za bardzo pozytywne, pokaz tego, jak będzie źle, jak nas widownia oceni, jaki gafy strzelę itp. – spektakl, czyli twór wyobraźni, który z obecnym momentem wyjścia na scenę i przemawiania nie ma nic wspólnego; prawdą jest bowiem to, że stroję i mówię… tylko i aż to, i albo pokocham ten moment-tu-i-teraz, albo pozwolę wyobraźni pętać mnie potęgą czarnych myśli
  • skuteczne i pełne błogostanu wykorzystywanie momentu-tu-i-teraz, bo – w gruncie rzeczy – innego momentu nie mamy, a niezwykle twórcze, pełne energii i mocy jest osadzenie siebie w momencie-tu-i-teraz, a nie w scenariuszach mentalnych, które niemal zawsze przejmują kontrolę nad czystym doświadczaniem świata

A tym, co pomaga utrzymywać umysł w stanie koncentracji i w błogostanie momentu-tu-i-teraz jest np. oddech. A oto prosta technika: sekwencja oddechów.

psycho5

Niedawno dodałam do niej coś jeszcze. Jest zima, więc korzystam z dobrodziejstwa zimna i wychodzę w krótkim rękawku na patio, by zmusić umysł do odcięcia się o impulsywnego reagowania, w tym wypadku oczywiście na mróz. Dzięki temu powoli, ale niezwykle szybko, obejmuję umysł kontrolą. Umysł bowiem bardzo szybko musi zareagować na brak ucieczki z mrozu: najpierw nawykowo wysyła rozkazy do ogrzania się w pomieszczeniu, ale w momencie, gdy nie dostaje pozytywnego feedbacku ze strony mojej woli, to… szuka innego wyjścia ratowania mnie z tej niezwykle nieprzyjemnej sytuacji, a mianowicie… reaguje mniej na nią negatywnie. A to jest bardzo cenna rzecz. Spróbujcie Smile Z początku może być boleśnie nieprzyjemnie, ale chusta na szyję (żadne choroba Was nie złapie) i walczymy z umysłem, bo znamy to słynne buddyjskie powiedzenie, że zwycięzcą nie jest ten, który pokonał tysiące wrogów w czasie tysięcy wojen, lecz ten, kto pokonał samego siebie!

Zmagania umysłu z medytacją

jesień4

Po co medytować, kiedy nie ma się czasu, a spokojny umysł wydaje się celem nie do osiągnięcia? Nie mówiąc już o radosnej obojętności na przeciwności losu… A czy próbowałaś/łeś dwa razy dziennie po 20 minut medytować wraz z ćwiczeniem regulacji oddechu? Jeśli nie, to spróbuj, chociaż na 5 dni, bo w zamian dostaniesz:

1. Siłę woli: nieważne co, ale nie przerwę mojej dziennej praktyki ani danej sesji medytacyjnej – nieważne, co będzie się działo w głowie i jak namawiało, by urwać, to… nie dasz się.

2. Koncentrację: nieważno co, ale nie pozwolę mojemu umysłowi być skoncentrowanym na czymkolwiek innym poza oddechem i przedmiotem koncentracji (intencja, myśl, życzenie, dźwięk itp.).

3. Ugruntowany i ustabilizowany umysł w tym teraz oto momencie i w tej tutaj sytuacji, bez uciekania we wspomnienia (obawy i nostalgie) i plany (nadzieje i… obawy).

4. Inspirację i kreatywność czystego umysłu (i serca: dobroć, czystość intencji, uczynność, brak obmowy i zawiści itp.), bo czysty umysł to naturalny umysł, spontaniczny, dobry i twórczy sam z siebie.

Nie wierzysz? Spróbuj! Ale nie wcześniej niż dopiero po 5 dniach 2 razy dziennie odbywanej praktyki daj odpowiedź.

Poza tym stare powiedzenie zen mówi, że jeśli nie masz 20 minut na medytację, to oznacza, że masz medytować godzinę!

Dlaczego oddech jest tak ważny?

jesień2

Oddech jest czymś więcej niż tylko automatyczną czynnością. Oddech to przede wszystkim nośnik świadomości-umysłu, nośnik emocji, ich regulator i kontroler. Nauki indyjskie i tybetański poświęcają oddechowi wiele uwagi, ponieważ znają jego nieprzecenioną w medytacji, jodze i spokojnym życiu rolę. Sanskrycka prana, tybetański lung, chińskie chi (qi) to nic innego jak wewnętrzny wiatr, zewnętrznie doświadczany jako powietrze. Wewnątrz ciała oddech niesie nie tylko życie, ale także umysł, metaforycznie mówiąc – jest rumakiem, na którym po ciele porusza się umysł. Jak mówi znakomity tybetański mistrz pracy z oddechem i świadomym snem Tenzin Wangjal Rinpocze:

Dzięki pracy z wewnętrznym “wiatrem” możemy poprawić dobrostan naszego ciała i umysłu oraz dokonać zmian w życiu prywatnym i społecznym, a ostatecznie wyzwalając się z cierpienia cyklicznej egzystencji, czyli samsary.

I nie ma tutaj żadnej głębokiej tajemnicy, a jedynie silne, wielowiekowe, otoczone długotrwałą praktyką przekonanie, że umysł w swej naturze jest zawsze czysty, niezmącony, szczęśliwy i zawsze w takim stanie znajduje się u podstawy zwykłego umysłu codziennie doświadczanego w postaci miliona niepokojów mentalnych: myśli, emocji, wątpliwości, pragnień, niechęci… Jeden i drugi poziom umysłu związany jest z oddechem, tyle że w przypadku umysłu zmąconego oddech pozostaje poza kontrolą jogina, a powściągnięty (kontrolowany) oddech jest idealnym rumakiem panowania nad umysłem.

jesień

Dochodzi tutaj kolejne starożytne jogiczne przekonanie: każdą zła emocję można przekształcić w dobrą. Gniew, smutek, żal, strach… to zawsze pewien nośnik energii, pewne natężenie wiatru, które pozostawione samemu sobie roztapia się w czystej naturze umysłu. Pozostawienie samych sobie przeszkadzających emocji oznacza, że nie przywiązujemy do nich naszej uwagi, nie podążamy za nimi, nie lgniemy do ich nawykowych reakcji: gdy się złoszczę, to nie idę za naturalna ekspresją tej złości, gdy ogarnia mnie smutek, to nie daję mu upustowi itp. Oczywiście, odwracanie nawykowych reakcji najlepiej wzmacniać i praktykować w trakcie medytacji, w czasie której trenuje się także kontrolę oddechu.

jesień3

Oto jedno z dość prostych ćwiczeń, które najlepiej starać się wykonywać dwa razy dziennie, rano i wieczorem, w ustronnym miejscu, w którym nikt nie będzie nam przeszkadzał:

  • siadamy po arabsku (skrzyżowane kolana), prostujemy plecy, zamykamy oczy i chwilę po prostu oddychamy, bez wysiłku, bez specjalnie przygotowanych myśli i intencji;
  • potem przez 15 minut wykonujemy prostą sekwencję oddechową wdech-wstrzymanie-wydech-wstrzymanie –  1:2:2:1  liczone w sekundach, dla 5 sekund będzie to sekwencja: 5 sekund wdech – 10 sekund wstrzymanie – 5 wydech – 10 wstrzymanie;
  • po tej krótkiej pranajamie (kontroli oddechu) kilka minut spoczywamy w spokojnej medytacji.

Myśli i wrażenia mogą i będą się pojawiać, ważne, by nie podążać za nimi…A najistotniejsza w tej krótkiej i łatwej technice oddechowej połączonej z medytacją rozluźniającą są te momenty, kiedy oddech jest wstrzymany, bo to one są luką, spoczynkiem, zwolnieniem tempa myśli. To one – koniec końców – odpowiadają za coraz lepszą kontrolę oddechu. Są lejcami w dłoniach wytrawnego jeźdźca.

Kiedy dobro jest fundamentem świata…

k10

Czy duchowość może być fundamentem i główną zasadą funkcjonowania wszechświata? Oczywiście! I to nawet nie tyle może, ile jest.  Umysł kreuje ludzkie życie: to, w jaki sposób postrzegamy świat, jak na niego reagujemy, jak go interpretujemy i jak w nim działamy, jest bowiem ufundowane na umyśle i jego działaniach. A umysł dąży do jednego – do poczucia szczęścia, wolności, spełnienia oraz radosnej i naturalnej ekspresji siebie. Działa poprzez zasadę czynienia dobra – sobie oraz innym.

k1

Platon, najbardziej indyjski z nieindyjskich mędrców, na piedestał ludzkich doskonałości wyciągnął Prawdę i Piękno, a Dobro uczynił doskonałością najwyższą. Nie inaczej i w Indiach, w praktyce jogicznej. Nic lepiej nie przejmuje skutecznie kontroli nad umysłem, jak dobra motywacja, dobre zachowanie, dobre dążenie, dobry cel i dobre wykorzystanie każdej sytuacji. Sytuacja jest zawsze,jaka jest, ani dobra, ani zła, sztuka panowania nad umysłem i sytuacją polega właśnie na dobrym i energetycznym przekształcaniu każdej sytuacji, tak zewnętrznej, jak i wewnętrznej, w wymarzony efekt. Warto jednak pamiętać, że choć ten efekt jest wymarzony, to nie zawsze dokładnie w takim wyglądzie, w jakim go pierwotnie umyśleliśmy. Ważne, by doraźny efekt był właściwą cegiełką w pokaźnym efekcie końcowym.

Podstawą sukcesu, powodzenia i biznesu jest inteligentny, cwany, zdeterminowany, logiczny i kreatywny, otwarty umysł. Ale patrząc na to poprzez platoński pryzmat, energią, która zasila aktywność mentalną, jest dobro. Dlaczego? Ponieważ to ono, jak nic innego, odkaża umysł, przegania złe, ponieważ niszczące i dobijające, podcinające skrzydła, emocje i myśli. Kiedy nie myślimy źle o sobie, nie interpretujemy w czarnych zarysach sytuacji, nie wychodzimy z negatywna i roszczeniową postawą do rzeczywistości, to otwiera się przed nami przeogromna przestrzeń doraźnych możliwości, spośród których możemy wybrać te adekwatne do naszego zamiaru-marzenia.

A ponadto, hołdując postawie życzliwej, otwartej, pomocnej, hojnej i przyjacielskiej postawie w stosunku do drugiego człowieka (stworzenia), usprawniamy aktywność umysłu. Pozwalamy mu bowiem działać swobodnie – bez utraty drogocennej energii na różne zbędne czynności, przejawiającej się w postaci negatywnych emocji, w jodze zwanych mentalnymi truciznami (zawiść, strach, gniew, rozproszenie uwagi, smutek itp.). Kontrola nad umysłem to nic innego jak:

  • trzymanie umysłu w ryzach uwagi, która zapewnia pełną obecność w danej sytuacji życiowej, co skutkuje przejęciem kontroli nad wydarzeniami i przekształceniem ich zgodnie z naszym marzeniem; zasada jest prosta – nierozproszony umysł jest w pełni obecny w tu-i-teraz, dzięki czemu adekwatnie reaguje na bodźce, a zarazem spokojnie wprowadza w życie swoje intencje i nie poddaje się wewnętrznemu dialogowi dekoncentrujących myśli i emocji
  • spokojny błogostan, bo umysł objęty kontrolą, to spokojny umysł, którego nie gnębi żadna zła (bo rozpraszająca) myśl, to umysł w pełni radosny w każdej sytuacji – bo czym człowiek ma się martwić, denerwować i przejmować, jak coś z zewnątrz może go rozpraszać, skoro jego umysł jest ufundowany w sile dobra?

Czystość myśli, i intencji, szczerość, upór i delikatność w sile, życzliwość i hojność (ta to dopiero rozbija ego, które w nawykowym działaniu chce dla siebie jak najwięcej zagarnąć i zatrzymać) – oto poszczególne cechy składowe Dobra, tak po platońsku i po indyjsku. Bo przecież Platon wielkim nieindyjskim joginem był, podobnie jak i Adam Mickiewicz, ale o tym kiedy indziej.

k9