Sawan Shivratri i koniec tłumów w Rishikeshu

DSCN0625

Pierwszy sierpnia okazał się być zbawiennym dniem dla spokojnego życia Rishikeshu (nie wspominając o nas, w końcu można spokojnie chodzić po relatywnie wyludnionych ulicach). Już w Haridwarze tłumy śiwaitów wypełniały sobą (a nawet – przepełniały) całą przestrzeń: autobusy, drogi, miasta, zakamarki, świątynie, aśramy, hostele, dharamsale. W pewnym momencie drogi zostały całkowicie zamknięte dla samochodów, riksz  i taksówek. Wszystko po to, by autobusy przepełnione ponad granicę pielgrzymami, dojechały do Rishikeshu i Haridwaru. Mężczyźni różnego przekroju wiekowego, ubrani na pomarańczowo, z obrazkami Śiwy na koszulkach,  nabierali z Gangesu  wodę i nieśli ją piechotą do domu, by w świątyniach ofiarować ją Śiwie. Raz nawet dojrzałam kobietę, ubraną w zwyczajne (niepomarańczowe) sari, niosącą świętą wodę. Po dotarciu nad brzeg Gangesu, przed nabraniem do pojemników wody z rzeki, należy oczywiście dokonać rytualnej kąpieli w Gandze-ji. Zacna inicjatywa, ale ogromnie utrudniająca życie turysty.

DSCN0528

Niemniej jednak wraz z początkiem sierpnia nastąpił koniec pielgrzymek, a dla mnie okazał się dniem w całości i zupełnie przypadkowo spędzonym w różnych miejscach związanych z patronem jogi, Śiwą. Najpierw pojawiła się możliwość uczestniczenia w południowej pudży dla Śiwy w Vanaprastha aśramie:

DSCN0507

Następnie darśana (widzenie/spotkanie) z Śiwą w Bhootnath świątyni i skromna prasada, czyli ofiarowanie posiłku dla boga, przejawiające się… spożyciem tego posiłku przez wiernego (tym razem był to ryż z bardzo pikantnym sosem, ale naprawdę ostrym):

DSCN0561

Bhootnath jest bardzo wysoką świątynią,  w połowie wspinania się po dość krętych schodach można przysiąść między czterema lingami Śiwy, obok głównej lingi, nad którą znajdują się dzwony (można nimi dzwonić):

bhoot

Po powrocie do aśramu naszym oczom ukazała się wstępna pudża z ofiarowaniem obiaty do ognia i recytacją hymnów wedyjskich (niezwykle pięknie i śpiewnie to brzmi):

DSCN0634

O godzinie 18:00 (do mniej więcej 19:00) jak co dzień odbywa się rytualne pożegnanie Słońca, polegające na tym, że h/Hindusi i turyści wspólnie siedzą na ghacie przy aśramie Parmarth Niketan:

aśram

i przyglądają się Gandze i powoli zachodzącemu słońcu, a wychowankowie aśramu i tutejsza mistrzyni jogi wyśpiewują/recytują wedyjskie wersety:

DSCN0579

Nim jednak Słońce zaszło, pod ghatem (można to tak powiedzieć) odbywała się kolejna pudża, oczywiście ku Śiwie:

DSCN0574

Na tym jednak koniec nie nastąpił, ponieważ zaraz po powrocie do aśramu w satsang hall (sali przeznaczonej na ogólne odczyty dewocyjne i pouczenia dla hindusów przyjeżdżających do aśramu), rozpoczęła dwugodzinna ofiara ku Śiwie polegająca na przyozdabianiu, polewaniu mlekiem i śpiewaniu przez wychowanków aśramu oraz ich opiekunów fragmentów Wed:

DSCN0620

Tak oto patron jogi w dzień swej nocy (ratri) został przeze mnie (nieświadomie) uczczony.

DSCN0490

A Ganga-ji w niewielkiej odległości od ghatów spokojnie kontynuuje swój wzburzony monsunem bieg poprzez dżunglę:

DSCN0638

Tajemna nauka Indii i jej wszechobecne podróbki

20160730_171320-1

Kolejny wpis zaczyna się zdjęciem patrona jogi, Wielkiego Jogina, Śiwy-Mahadewy… powodem jest chyba zbliżające się święto Sawan Śiwaratri (Sawan Shivratri)…

DSCN0404

Dziś napiszę trochę być może za mocno, może za bardzo zachodnim okiem oceniając, a może właśnie przeciwnie.

DSCN0353

Niedawno bowiem, pewnej pięknej i cieplej nocy, w parku otoczonym palmami, rozmawiałam z przyjacielem, żyjącym w Delhi. Jego guru jest cudowną kobietą (być może uda nam się spotkać, ale to istny cud). Tematem ten później pogawędki była oczywiście joga, lecz przede wszystkim tantra (kiedyś coś napiszę) i te ogromne ilości oszukujących ascetów i sadhu (świętych mędrców), których można na każdym rogu w Indiach spotkać. Dosłownie wszędzie, nawet w świątyni sikhijskiej. Trzeba mieć naprawdę wprawne oko, chyba nawet trzecie oko, by przecedzić ascetyczną prawdę od fake babów (fałszywych mędrców). Zapytałam więc przyjaciela, po czym można odróżnić? Nie po ubraniu, nie po wyposażeniu (miseczka, kij, male…), wszystko to może być zarazem prawdą, jak i pozorem. Oto odpowiedź, parafrazując, jaką otrzymałam: bardzo trudno jest odróżnić prawdziwego ascetę, któremu chce się żyć w mieście, czy też przez miasto przechodzić, ale nie można też zakładać, że każdy jest oszustem –

Patrz w oczy i zobacz, co w nich jest: głębia czy pustka, nicość. Większość jednak z tych ludzi udaje, bo chce pieniędzy, to ich sposób na życie i jest to bardzo, bardzo smutne, bo przez to szkodzą indyjskiej duchowości (spirituality).

DSCN0373

Pewnie zatem i zręczność w odróżnieniu sadhu od fake baby wymaga praktyki. Zresztą tak to już jest z tym trzecim okiem, że nim się otworzy, to jogin (czy tantryk) najpierw spędza lata w nabieraniu sprawności w bycia panem (iśwarą… kiedyś o tym także będzie) we własnym domu, czyli ciele, oddechu i umyśle.

DSCN0362

Dziś miałam przyjemność, serio przyjemność, potargowania się co nieco o spodnie. Niby nic takiego, odruchowo człowiek targuje się w Indiach, więc kilkadziesiąt rupii więcej zostało w mej kieszeni…

DSCN0365

Potem poszłam do Wieży Milczenia/Wyciszenia/Ciszy/Spokoju, jak komu podoba się tłumaczyć termin śanti, który jest synonimem wyzwolenia (mokszy) czy nirwany:

20160730_130434

Zdjęcie zrobione, co oczywiście wzbudziło uwagę wszystkich, nawet osób, w owej wieży zażywających spokoju. Pewnien raczej-nie-sadhu, jak mi moje trzecie oko podpowiadało, postanowił skorzystać z okazji i wyszedł do mnie:

20160730_130444

A następnie usiadł w tak pięknej pozie naprzeciw mnie:

20160730_130529

Cóż mogłam? Zrobiłam zdjęcie (gratis gołąb w locie). I nigdy, ale to nigdy, nie przyszłoby mi na myśl, że będę targować się z „sadhu” o opłatę za pozowanie do zdjęcia! Chciał at least (przynajmniej) 100 rupii, dostał 20, co i tak myślę, że jest dużo.

20160730_155818

Wstęp do dziś kupionej Gheranda Sanhity, tak oto mówi:

Oby udało ci się dotrzeć do duchowej głębi starożytnych riszich i joginów poprzez ich sekretne nauki!

A oto, co pozostało z pięknego posągu Śiwy, znajdującego się naprzeciw Wieży Ciszy. Cóż, być może taka jest reakcja Mistrza Joginów na poczynania za bardzo zaopatrzonych w potrzeby ciała (fake) sadhu…:

DSCN0343

 

Himalaje i ich mistrzowie

Himalaje są nie tylko siedzibą śniegu, ale od setek lat są domem jogicznej mądrości i duchowości otwartej dla milionów ludzi, niezależnie od ich wyznania i pochodzenia. – swami Rama

2

Jeszcze tylko kilka dni i kilkanaście godzin zostało do naszego wylotu w Himalaje, a dokładniej do Chota Char Dham. Lecimy do Delhi, a potem wyruszamy do Haridwaru, dosł. Brama/Drzwi (do) Hariego (przydomek Kriszny), a szerzej – brama w Himalaje. Wracamy przez Rishikesh (mapa trasy na zdjęciu poniżej). Mniej więcej wszystko jest zaplanowane – mniej więcej, bo z uwagi na ochoczo aktywną porę deszczową, jesteśmy otwarte na wszelkie modyfikacje i nieprzewidziane spotkania, które po drodze się wydarzą. Jedną z moich ulubionych tradycji filozoficznych była zawsze filozofia dialogu. Lecz nie byle jakiego dialogu, bo dialogu w pełni tego słowa znaczeniu, czyli dialogu jako sytuacji egzystencjalnej, w której Prawda ujawnia się jakby–pośrodku między rozmówcami, całkowicie otwartymi na tę rozmowę… Zresztą w tym chyba leży istota jogi – przekazie prosto z umysłu mistrza (niekiedy nawet bez medium słowa) wprost do serca ucznia pewnych treści, które transformują umysł ucznia…

Ale po kolei, wyruszamy w ten oto poniżej przedstawiony sposób, a naszymi głównymi celami są oczywiście cztery miasta Chota Char Dham, czyli: Yamunotri, Gangotri, Kedarnath i Badrinath, oraz dwie bramy ku nim prowadzące, czyli Haridvar i Rishikesh. Ten ostatni zwany światową stolicą jogi! Część trasy pokonamy autobusami, a część pieszo (albo wpław Uśmiech ):

route map (strzałki)

Uttarkhand pilgrim mapp

Niedawno skończyłam czytać świetną książkę o himalajskich mistrzach spod pióra swamiego Ramy pt. Living with the Himalayan Masters (tutaj za darmo dostępny pdf), która utwierdziła mnie w przekonaniu, że nasza wyprawa ma jak najbardziej duchowy sens. Przeważnie możemy spotkać się z albo turystycznymi relacjami z pobytu w Himalajach, albo materiałem przedstawiającym jedynie powierzchowną stronę jogi i praktyki hinduizmu. W tej książce, bardzo osobistym pamiętniku, swami Rama opisuje swoje doświadczenia, nauki i różne przedziwne sytuacje, których doznawał, dorastając w Himalajach i pobierając nauki u joginów pochodzących z różnorodnych tradycji ascezy, praktyki, a nawet wiary hinduskiej (i tybetańskiej). Kilka cytatów:

Istotne jest to, by uczynić swoje życie twórczym i pomocnym innym, niemniej jednak zanim się to uczyni, trzeba wejść w bliższy kontakt ze swoją głębszą naturą i zdobyć kontrolę nad własnym umysłem, mową i czynami.

Wairagja (nie-przywiązanie) i abhjasa (praktyka jogi, uważność) oto skrzydła ptaka, który z łatwością wzlatuje ponad śmiertelny świat i zdąża w stronę nieśmiertelności. Wiele osób myli jednak przywiązanie z miłością. Jednak w przywiązaniu człowiek staje się samolubny i zainteresowany jedynie własną przyjemnością, używając miłości do złych celów. Przywiązanie buduje więzy, podczas gdy miłość tworzy największa wolność. Kiedy jogin mówi o nieprzywiązywaniu się, nie uczy wtedy obojętności, przeciwnie, chce przekazać naukę o szczerej i nieegoistycznej miłości do innych. Nieprzywiązywanie się – jeśli właściwie rozumiane – oznacza właśnie miłość.

Próbuj z całych sił! Lecz jeśli kiedykolwiek uczynisz coś, by pożywić własne ego, jeśli kiedykolwiek uczynisz  w sposób egoistyczny, spotka cię niepowodzenie. Oto moja klątwa!

Obudź w sobie silne pragnienie doświadczenia Prawdy. Jednak nie żyw w sobie egoistycznie pobudki do zdobywania rzeczy dla siebie. Pokonaj gniew, smutek i przywiązanie i praktykuj regularnie medytacje. Jedynie wtedy, gdy podejmiesz się sumiennego wykonywania tych czterech rzeczy, staniesz się doskonały.

Ludzki umysł jest potężnym magikiem. Za każdym razem, gdy tylko tego zapragnie, może przybierać podwójna formę – być zarówno demonem, jak i świetlistą istotą. Może być wspaniałym przyjacielem, jak i najstraszliwszym wrogiem, tworząc zarazem niebiosa i piekła. W nieświadomej części umysłu znajdują się tendencje-dyspozycje (samskary), które muszą być odkryte, którym należy stawić czoło, by – w końcu – je przekroczyć. Jedynie wtenczas oświecenie stanie się możliwe.

Pamiętaj, że ahinsa (niekrzywdzenie nikogo w myśli, słowie i czynie) jest najważniejszą zasadą i powinnością!

Chociaż Paul Deussen, Max Müller i Johann Wolfgang von Goethe oraz kilku innych pisarzy stworzyło książki o jodze i indyjskich systemach filozoficznych, to niezrozumienie i pomieszanie nadal panuje wśród zachodnich czytelników. Przed Annie Besant i sir Johnem Woodroffem ani jedna dobra książka nie została napisana przez badacza z Zachodu… [a można powiedzieć, że i po nich nie wiele dobrych książek na temat jogi się pojawiło].

Joga jest całkowitą re-integracją wszystkich poziomów mentalnych, zmysłu, emocji, instynktów i wszystkich wymiarów osobowości. Jest to proce stawania się pełnią.

DSC_0779

Niedawno trafiłam także na niezwykle frapujący artykuł prof. Piotra Augustyniaka dotyczący nowej możliwości interpretacji duszy w platońskim Fedonie. Dzieło to obiegowo uchodzi za – ustami Sokratesa – udawadniające nieśmiertelność duszy w jej tzw. metafizycznym rozumieniu jako będącej indywidualnym, myślącym i odrębnym od otoczenia podmiotem, można powiedzieć – ukonkretnieniem uniwersalnej (zdolności do posiadania) świadomości w danym ciele. A gdyby tak, co prof. Augustyniak proponuje, spróbować na słowa i intencje Mistrza (Sokratesa) spojrzeć inaczej? – A wtenczas dusza ukazałoby siebie jako: (1) życie, które ożywia każdą istotę, czyli jest samą li tylko zasadą życia, a nie istotą żyjącą (świadomą) – indywidualnie ukonkretyzowanym podmiotem; oraz (2) jako phronesis, czyli czysty ogląd, i tutaj prof. Augustyniak podaje piękną definicję roztropności:

(…) czysty ogląd tego, co wieczne, który osiąga się przez skupienie duszy w sobie samej (sama w sobie jest bowiem tym oglądem!)

Ad rem zatem! Jak to się ma do Himalajów i jogi? Wbrew pozorom, psychologia jogi nie zakłada istnienia istoty-podmiotu, który istniałby niezależnie od otoczenia i który przechodziłby do kolejnego życia. Owszem, joga klasyczna (Jogasutry) i przedklasyczna (Bhagawadgita) głosi teorię reinkarnacji, czyli ponownych narodzin, jednak to nie konkretna osoba się odradza, a dokładnie – przywdziewa nowe ciało. Przechodzi natomiast tzw. dżiwa, a to pojęcie w sanskrycie oznacza albo życie, albo zasadę życia, albo istotę żyjącą, lecz nigdy konkretny podmiot doświadczenia. Owszem, dżiwa przenosi w sobie zapis pamięciowy i dyspozycje emocjonalne (czyli tzw. karmana), lecz uświadomienie sobie, przypomnienie, tego zapisu dla zwykłego człowieka jest relatywnie niemożliwe. Innymi słowy – tym, co przechodzi do kolejnego życia zgodnie z teorią jogi, jest sama zasada życia, która posiada w sobie odpowiedni ładunek emocjonalno-wolicjonalny, to wszystko, wszelka konkretyzacja zanika. Podobnie z ową Sokratejską roztropnością (phronesis) coś podobnego jest obecnego i w jodze – najwyższa medytacja (dhjana), wychodząca poza doświadczenie ja-indywidualnego, jest samym tylko oglądem i zanurzaniem się w tej błogości… Na razie tyle z używania słów.

I tak oto zrodziło we mnie pewne wewnętrzne rozmyślanie: co jest moim głównym jogicznym, czy też soteriologicznym**, pytaniem, z którym jadę do Chota Char Dham? Nie jest nim ani zrozumienie jogi (chociaż to jest również bardzo interesujące), nie jest nim istota wyzwolenia (mokszy, nirwany, samadhi), nie jest nawet doświadczenie piękna i ogromu Himalajów, tego świętego dla każdego jogina miejsca. W pamięci ciągle rozbrzmienia mi pytanie, które Pani Profesor Joanna Sachse (indolog i tłumacz Bhagawadgity z sanskrytu na język polski) mi kilkakrotnie zadawała: co jest tym, co się wyzwala – co w człowieku jako istocie świadomej i zniewolonej w świecie sansary dokonuje aktu wyzwolenia? Coś w joginie, ale czym to owe coś jest? – voilà la question!

DSC_0534

*Piotr Augustyniak, „Fedon i „inna nowoczesność”. Między filozofią a lękiem przed śmiercią”, Kronos („Orfeusz. Hölderlin”), 4/2011, s. 174-183.

**Soteriologia to nauka o wyzwoleniu, o tym, czym ono jest, jakimi środkami można je osiągnąć, a także kto jest tą osobą, która osiąga wyzwolenie.

Himalaje… góry jogi, dharmy, wyzwolenia i Boga

Najwyższe góry świata, leżące w obrębie Nepalu, Indii i Tybetu są nie tylko miejscem narodzin, rozwoju i pogłębionej praktyki jogicznej, która ponad wszystko pragnie wyzwolić człowieka od ułudy wyrażającej się w przemijalności, cierpieniu i śmierci tego, co ożywione, lecz są one także siedzibą Wielkiego Mistrza, Wielkiego Jogina, czyli Śiwy-Mahadewy.

Bajreshwari

Jogin nim przystąpi do pogłębionej medytacji, koncentracji – ogółem praktyki jogi – swoją uwagę i intencję wysyła i ogniskuje w guru-mistrzu. Stosuje tak zwaną Iśwara-pranidhanę, klasyczną technikę o starożytnym rodowodzie, która polega na całkowitym poddaniu woli Guru, ujednopunktowieniu umysłu i emocji na osobie mistrza, lecz nie na osobowym mistrzu, który opiekuje się adeptem, wyjawia mu święte mantry, pokazuje medytacyjne gesty (mudry), uczy jogicznego oddechu (pranajamy) czy też odpowiednich asan. Ten Guru to sam Śiwa – osobowy absolut, który zawsze pozostaje obecny przy joginie, a dokładnie – nigdy nie jest głuchy na medytacyjne intencje adepta jogi. A najdoskonalszym miejscem przebywania tego guru jest… serce człowieka, tak wewnętrza i czysta kraina poza czasem i przestrzenią.

Jogin trwać winien  stale w medytacji, przebywając, samotny, w odosobnieniu, panując nad swym ciałem i myślą, wolny od pragnień i majątku. W schludnym miejscu winien obrać swą stała siedzibę […] wewnętrznie cichy, wolny od leku, wierny ślubom czystości, panujący nad swoim umysłem, niech trwa pogrążony w jodze. (Bhagawadgita VI.10-11 i 14)

Takiego oto ślubu jogin przestrzega w Himalajach… w tym miejscu, gdzie w pradawnych czasach Najwyższy zszedł w podwójnej postaci Narajany (Boga osobowego) i Nary (Człowieka), by mocą swej ascezy i dobrej intencji utrzymywać dobro, harmonię i porządek świata, ogólnie zwany dharmą. Poprzez kultywowanie dharmy, czyli prawości i dobra, panuje się nad umysłem…

Umysł w stanie wedyjskiego Śiwy…

dmuchawiec

Joga pojawiła się w Indiach jakby nagle, ok. VII wieku przed naszą erą. W każdym razie pierwsze pisane świadectwa w eksplicytny sposób wzmiankujące o tej przedziwnej praktyce ascetyczno-medytacyjnej jako drodze do absolutnego wyzwolenia (a nie jedynie ku boskim niebiosom) mniej więcej w tym okresie zaczynają się ujawniać. Upaniszady wtenczas powstające jako specjalistyczne nauki o świecie, istocie człowieka, wyzwoleniu i jodze, przekazywane z ust zrealizowanego jogina-mistrza ku swoim uczniom, stały się podstawą indyjskich poszukiwań jogicznego spełnienia, samadhi, czyli urzeczywistnienia natury człowieka, istniejącej poza czasem i przestrzenią, poza cierpieniem i śmiercią, a nawet poza ciałem (słynne jogiczne siddhi, czyli moce magiczne). Lecz Upaniszady to nie wszystko, jeśli chodzi o starożytne źródła jogi…

Przed nimi pojawiła się w Indiach przewspaniała nauka ofiarna, religijna, oczyszczająca, warunek sine qua non indyjskiej mentalności i tożsamości. Cztery Wedy, czyli objawiona świętym mędrcom znajdującym się w stanie medytacyjnego wchłonięcia Wiedza Najwyższa, nie wspomina o jodze, nie wymienia imienia Wielkiego Mistrza-Guru, Śiwy. Owszem, pojawia się tam bóstwo, bardzo ważne, ale jednak nie pierwszoplanowe, zwane imieniem Rudry, które potem stanie się Śiwą, pojawia się nauka o ludzie magicznych ascetów wratjów, żyjących na obrzeżach wedyjskiej społeczności, praktykujących tajemne techniki oddychania, mających swoje własne rytuały, pojawia się nauka o pewnych ascetach niczym w transie pogrążonych, o rozwianych włosach, których rumakiem jest wiatr… Lecz jogi nie ma.

Jednak pewien ślad, pewna piękna i niezwykle dobroczynnie wpływająca na uspokojenie umysłu formuła pojawia się w Białej Jadżurwedzie, czyli Wiedzy o jadżus – świętych formułach liturgii wedyjskiej. A ów przepiękny fragment brzmi:

Vajasaneyi Yajurveda 34.6

Niech mój umysł będzie w stanie spokojnej, łagodnej i dobroczynnej (tak bowiem rozbudowane jest znaczenie przymiotnika “śiwa”) sankalpy (myśli, intencji, woli, chęci, koncepcji, fantazji, emocji…).

tan-me manah śiwa-sankalpam-astu!

Czy nie jest to piękna intencja, którą można podtrzymywać bezustannie w umyśle, a rozwijać w medytacji?

Kapalabhati i bhramari pranajama

udaipur

Oddech blasku głowy (kapalabhati, कपालभाती) oraz pszczoły (bharamari, भ्रमरी) są kolejnymi dwiema pranajamami przeznaczonymi dla bardziej zaawansowanych joginów, ale także u początkujących adeptów pranajamy mogą one spowodować bardzo przyjemne i niecodzienne doświadczenie czystości i jasności umysłu, a nawet błogości na poziomie czoła (adźnia czakra). Ich trudność nie polega na technice wykonywania poszczególnych sekwencji, ale wytrzymałości organizmu, którą trzeba stopniowo wykształcać. Niemniej jednak należy pamiętać, że jeśli w trakcie ich wykonywania, głównie przy kapalabhati, pojawią się nieprzyjemny wrażenia fizyczne, pranajamę należy od razu przerwać.

Kapalabhati, czyli blask i jasność głowy

Kapalabhati w HathaJogaPradipice (HJP), klasycznym podręczniku praktyki jogicznej, zaliczana jest do 6 oczyszczających sekretnych czynności (szatkarma), z tego względu istnieją zdania, że nie jest ona pranajamą. Jednak nic przecież nie stoi na przeszkodzie temu, by pranajamę uznać ze technikę oczyszczającą, czym w swej istocie przecież jest… W skutek pranajamy oczyszczeniu ulegają przecież drogi oddechowe, nozdrza, a przede wszystkim umysł. Pozostałymi 5 oczyszczającymi technikami są (HJP 2.23-2.35): neti (नेटी fizyczne oczyszczanie nosa specjalnie przygotowaną słona wodą lub innymi sposobami), dhauti (धौती oczyszczanie ciała, głównie przewodu pokarmowego), nauli (नौली oczyszczanie jelit itp.), basti (बस्ति oczyszczenie okrężnicy) i trataka (त्राटक skoncentrowane spojrzenie/wzrok na jednym przedmiocie, np. blasku świecy). Kapalabhati nieco przypomina bhastrika pranajamę (zarówno wydechy, jak i wdechy są bardzo energiczne). Według Ranjita Sen Gupty kapalabhati stanowi przygotowanie do bhastriki.

HJP 2.35 stwierdza, że wdech i wydech w kapalabhati należy wykonywać szybko i energicznie niczym kowal, który nabiera i wydmuchuje powietrze poprzez miech. W ten sposób wszelka wydzielina w płucach i nozdrzach ulega usunięciu. Gheranda Sanhita, drugi niezwykle ważny jogiczny podręcznik, razem z HJP oraz Śiwa Sanhitą stanowiący trójcę dzieł hatha jogi, dzieli kapalabhati na 3 rodzaje:

  • watakrama: aktywny wydech dolną partią brzucha i raczej pasywny wdech
  • wjutkrama: nabieranie wody nozdrzami i wyrzucanie jej ustami
  • śitkrama: nabieranie wody ustami i wyrzucanie jej nosem

Kapalabhati wpływa korzystnie na drożność dróg oddechowych, wzmacnia mięśnie przepony (jest więc doskonała dla mówców i tych osób, które pracują z głosem), pobudza narządy brzuszne, a także umożliwia swobodny przepływ prany… Wzmacnia energię splotu słonecznego (manipura czakra).

Metoda wykonywania kapalabhati nie jest skomplikowana i stanowi doskonałe przygotowanie płuc i nozdrzy do bardziej zaawansowanych pranajam. Aktywną rolę odgrywa energiczny wydech (reczaka) poprzez oba nozdrza, wykonywany dolną partią brzucha przez gwałtowne skurczenie jego mięśni; wdech (puraka) jest pasywny, długi i powolny, służy do poluzowania mięśni brzucha (Swami Siwananda). W każdej z 3 serii wykonuje się 10-15 wyrzutów. Z biegiem praktyki zwiększa się liczbę serii (do 10) i wyrzutów (nawet do 100).

Bhramari, czyli bzyczenie pszczoły

Swami Siwananda zapewnia, że sumienne wykonywanie tej pranajamy zapewnia osiągnięcie samadhi w dość szybkim tempie. Jest to spowodowane tym, że wstrzymanie oddechu (kumbhaka) po wdechu (a niektórzy zalecają po wydechu) w bhramari nie jest regulowana czasem, a zależy od możliwości jogina. Długość kumbhaki jest właśnie tym, co zbliża jogina do samadhi: im dłuższa kumbhaka, tym lepsze panowanie nad oddechem, a co za tym idzie…

Wdech dokonywany jest metodą udżdżaji, czyli przy zwężonej krtani, a przy wydechu jogin wydobywa z siebie dźwięk przypominający brzęczenie pszczoły, najlepiej zbliżony do świętej sylaby OM, czyli pranawy. Szanmukhi mudra jest tutaj zalecana: 6-cio twarzowa mudra ma na celu zamknięcie palcami 6 otworów głowy: kciukami – zatkanie uszu, palcami serdecznymi – przymknięcie nozdrzy, wskazującymi i środkowymi palcami – zakrycie oczu oraz małymi palcami – zakrycie ust. Ważne jest tutaj, by nie dociskać palców na oczach czy nozdrzach.

Technika bhramari jest bardzo łatwa. Należy usiąść w wygodnej (i stałej) asanie i wykonać szanmukhi mudrę. Następnie zrobić głęboki i spokojny wdech (puraka) przez oba nozdrza, trwający 6-10 sekund, oraz wydech (reczaka) także przez oba nozdrza, trwający 12-20 sekund, wydając zarazem dźwięk przypominający brzęczenie lub OM. Powtarzamy 10-15 serii.

W bhramari pranajamie najważniejsza jest koncentracja uwagi na wydawanym dźwięku oraz możliwych efektach świetlnych, które mogą pojawić się wskutek delikatnego ucisku palcami wskazującymi i środkowymi na oczy. To odcięcie uwagi z zewnętrznych zmysłów jest w stanie wprowadzić bardzo szybko w stan medytacji.

Murczczha i plawini pranajama

yogi

Te dwie pranajamy, murczczha (मूर्च्छा) i plawini (प्लाविनि), należą do bardziej niszowych i mniej praktykowanych, niemniej jednak są bardzo ważne dla każdego jogina, pragnącego poznać różne sposoby kierowania i uspokajania prany w ciele. Co by tu wiele pisać o pranie? – pomijając jej metafizyczny aspekt, czy raczej – ponad-zwyczajny (to znaczy, wymykający się zwykłemu codziennemu doświadczeniu), prana to siła oddechu, jego energia, moc, zasada, bez niej nie ma ani oddechu, ani ruchu we wszechświecie, to ona jest odżywczą mocą napędzająco, a oddech jest jej fizycznym aspektem. Prana jest związkiem, pomostem, połączeniem między ciałem (mózgiem) a umysłem/świadomością. Na niej, niczym na wierzchowcu, podróżuje umysł, warto więc, by ten rumak był spokojny i ułożony, a zarazem by jeździec (człowiek) posiadał pogłębioną świadomość/znajomość swojego rumaka, i nie traktował go jedynie jako zwyczajną, codzienną rzecz, ot oddech… Nie, oddech nie jest tylko oddechem!

Ranjit Sen Gupta w swojej bardzo dobrej i szczegółowej książce poświęconej praktyce jogicznego oddechu, tym dwóm pranajamommurchcha i plawini – poświęca niewiele miejsca, zaledwie kilka linijek. Murczczha w swej metodzie bardzo przypomina z udżdżaji-pranajamę, ale jej wyznacznikiem jest niezwykle długie wstrzymanie oddechu, stąd nazwa murczczha, czyli… omdlenie, bo bardzo długie wstrzymanie oddechu może prowadzić do niegroźnego omdlenia (lepiej jest jednak, by nie doprowadzać siebie na taki kres). W plawini pranajamie, o której nie wiele wiemy, powietrze połyka się do wnętrza brzucha, w niezwykle zaawansowanej praktyce plawini jogin może nawet unosić się na wodzie, czyli być tym, który się unosi lub dryfuje – plawinem.

Śri Swami Śiwananda w swojej książce The Science of Pranayama delikatnie uchyla rąbka tajemnicy, i daje wstępne wskazówki dla tych dwóch pranajam. W pranajamie murczczha należy usiąść w wygodnej i stabilniej asanie, nabrać spokojnie powietrze i wstrzymywać je aż do pierwszych oznak zemdlenia, a następnie spokojnie wypuścić powietrze, oczywiście wszystko zgodnie z oddechem udżdżaji (“trudność czwarta”). W przeciwnym razie wyjdzie nam bardzo nieskoordynowane i pospieszne oddychanie, które nic dobrego nie wniesie). Swami zaznacza jednak, że nie jest to pranajama przeznaczona dla wszystkich. Sprawia ona, że umysł staje się odcięty od zmysłów, co daje silne poczucie szczęścia… Plawini natomiast wymaga stopniowej praktyki i pomocy osoby bardziej zaawansowanej w tej praktyce. Jako jeden z jej rezultatów wymieniane jest wielogodzinne dryfowanie na wodzie, a także odżywianie się powietrzem nawet przez wiele dni (bez potrzeby spożywania innego posiłku). Plawini polega na piciu/połykaniu powietrza niczym wody, aż po zapełnienie się nim brzucha…

No cóż, tutaj wchodzimy na tajemniczy, okraszony licznymi legendami teren jogicznych mocy, którymi niegdyś świat Zachodu z wielką pasją się fascynował…

Nadi śodhana, czyli klasyczna pranajama

słoniki

Nadi śodhana jest to bardzo ważna, jeśli nie nawet nie najważniejsza (a za taką w ortodoksyjnych kręgach uchodzi), pranajama, podczas której powietrze przepływa raz przez prawe, a raz przez lewe nozdrze, oczyszczając tym samym dwa główne kanały subtelnej energii-świadomości, czyli prany. Stąd też ta pranajama czerpie swoją nazwę: nadi (नाडी), czyli subtelny kanał energii, oraz śodhana (शोधन), czyli oczyszczenie (więcej na temat subtelnej anatomii możecie przeczytać przy wpisie o słonecznym i księżycowym oddechu).

Nadi śodhana, czyszczenie subtelnych kanałów, ma to do siebie, że jest skuteczną, także medycznie metodą, która działa na całościowy układ biologiczno-emocjonalny człowieka, dla przykładu:

  • aktywuje układ przywspółczulny i redukuje ciśnienie krwi
  • poprawia zdolność oddechową (długość i jakość oddechu)
  • poprawia zdolność uwagi, koncentracji oraz ogólna koordynację ciała

I nie ma w tym nic z magii czy jogicznej tajemnicy. Operowanie powietrzem raz w lewym, raz w prawym nozdrzu ma bowiem jak najbardziej biologiczny rezultat. Jak możemy przeczytać u Ranjita Sen Gupty (Joga oddechu. Pranajama):

Starożytni jogini wiedzieli, że dzięki oczyszczaniu nadi w procesie pranajamy energia praniczna przepływająca w sposób zrównoważony przez lewe i prawe nozdrze na zmianę, co wywołuje subtelną stymulację w obu częściach mózgu, a to z kolei wprowadza w nasze życie harmonię i spokój.

Podstawowa metoda nadi śodhany jest niezwykle prosta (P – prawe nozdrze, L – lewe nozdrze):

  • usiądź w wygodnej pozycji z wyprostowanymi plecami i skrzyżowanymi nogami
  • lewą rękę połóż na lewym udzie, łącząc ze sobą palec wskazujący i kciuk
  • natomiast prawą rękę zbliż do czoła: palec wskazujący i środkowy połóż na miejscu między brwiami, kciuk zbliż do P nozdrza, a palec serdeczny i mały do L nozdrza – to właśnie kciukiem oraz serdecznym&małym palcem nozdrza będą zatykane
  • kciukiem zatkaj P nozdrze i weź WDECH L nozdrzem
  • wstrzymaj powietrze, dodatkowo zatykając serdecznym&małym palcem L nozdrze, odblokuj P nozdrze i zrób WYDECH P nozdrzem, możesz wstrzymać powietrze
  • WDECH P nozdrzem, zatkaj nozdrza, odblokuj L nozdrze i zrób WYDECH L nozdrzem, wtrzymaj powietrze…

Czyli w skrócie:

wdech L – wstrzymanie – wydech P (– wstrzymanie) – wdech P – wstrzymanie – wydech L (-wstrzymanie)

Wszystko w klasycznym układzie 1:4:2:1, czyli przykładowo dla miary 8 sekund:

8s. wdech L – 32s. wstrzymanie – 16s. wydech P – 8s. wstrzymanie – 8s. wdech P – 32s. wstrzymanie – 16s. wydech L – 16s. wstrzymanie

Ortodoksyjne wykonywanie nadi śodhany wymaga koncentracji uwagi na 4 czakrach oraz stosowania 4 podstawowych mantr, tzw. bidża mantr: yam  यं (ku żywiołowi wiatru), ram रं (ku żywiołowi ognia), tam तं (ku księżycowi) i lam लं  (ku ziemi). Wszystko odbywa się zgodnie z sekwencją 1:4:2:1 dla idealnego rozkładu sekundowego, czyli na 16 sekund, czyli mamy 16:64:32:16:

  • dla żywiołu wiatru, koncentracja na czakrze serca (anahata): zatkane P nozdrze, wdech L nozdrzem, intonując w wyobraźni sylabę yam, na wstrzymaniu oddechu 64 intonowania yam, zatkanie L nozdrza, na wydechu P nozdrzem 32 mentalne powtórzenia yam; następnie:
  • dla żywiołu ognia, koncentracja na czakrze splotu słonecznego (manipura): wdech P nozdrzem, intonując mentalnie ram 16 razy, wstrzymanie oddechu na 64 intonacje ram, zatkanie P nozdrza i L nozdrzem wydech na 32 ram
  • dla księżyca (czandra), koncentracja uwagi na czubku nosa: wdech L nozdrzem na 16 sylabach tam, wstrzymanie oddechu na 64 tam
  • dla ziemi (bhumi), koncentracja uwagi na czakrze podstawy (muladhara): wydech P nozdrzem na 32 lam

A tutaj króciutki film instruktażowy (w hindi) o nadi śodhanie, może niewiele można z niego zrozumieć, ale pokazana jest technika operowania placami przy nosie: https://www.youtube.com/watch?v=7fldthFBdXQ.

Słoneczna (surja) i księżycowa (czandra) bhedana pranajama a słoneczny i księżycowy kanał subtelny w ciele

 

Pranajama jest czymś znacznie więcej niż jedynie kontrolą oddechu czy też jego coraz bardziej świadomym pogłębianiem i zwalnianiem. W gruncie rzeczy pranajama nie jest techniką kontroli oddechu (wdech-wstrzymanie-wydech), ale świadomym i uważnym połączniem ze spontaniczną świadomością oraz spoczywaniem w jej spokojnej, otwartej, błogiej, pełnej mądrości i dobroci naturze…

W tybetańskiej tradycji jogi oddechu koncentracja na oddechu jest stopniowym, powolnym i uporządkowanym powrotem do źródła, jakim jest bardzo subtelny umysł (tyb. rigpa-kunszi) wyrażający się w takich cechach jak mądrość, szczęście, spokój, współczucie, świetlistość, nieskończoność, czystość fake baba3doświadczenia i bezustanna wolność od czegokolwiek. Subtelny umysł i zwykły umysł, zależny od pracy mózgu, związany ponadto z pięcioma zmysłami, jest niesiony i aktywny poprzez pranę (tyb. lung). Prana przepływa subtelnymi kanałami (tyb. tsa), w sanskrycie zwanymi nadi, przez 6 centrów koncentracji emocjonalno-mentalnej, zwanych czakrami, rozlokowanych na całej długości kręgosłupa oraz w głowie. W ciele ludzkim znajdują się 3 główne kanały: pierwszy przebiega przez sam środek kręgosłupa i zwany jest suszumną, jest to niebieski kanał centralny, w stanie nieoczyszczonym związany jest z podstawową niewiedzą (awidja); po jego lewej stronie znajduje się czerwony kanał księżycowy, zwany Idą, kanał przywiązania oraz rozpoznania oświecenia, a po prawej stronie biały kanał słoneczny, zwany Pingalą, kanał gniewu oraz miłości i otwartości. Ponadto lewy kanał księżycowy jest chłodny, z tego względu powietrze, które przez niego przepływa, schładza się. Natomiast prawy kanał słoneczny jest ciepły i ogrzewa strumień powietrza. By prana mogła swobodnie przebiegać przez te trzy kanały, trzeba je oczyścić. A proces ten można, a nawet trzeba, realizować na kilku płaszczyznach: poprzez kultywowanie etycznych cech, właściwej diety, nabywanie świętej wiedzy, a także pranajamę, czy oczyszczający oddech jogiczny.

Surja bheda, czyli ciepły oddech słoneczny

Oczywiście w tej pranajamie wdech przepływać będzie przez prawy kanał, poprzez Pingalę. Przepływ oddechu przez odpowiednie nozdrze kontroluje się prana mudrą (palec serdeczny i wskazujący kładziemy na czole, kciuk przy prawym nozdrzu, a palec serdeczny i mały na lewym), by w ten sposób operować zamknięciem nozdrzy.

Ranjit Sen Gupta podaje 3 możliwości wykonywania surja bhedany z oraz bez wstrzymania oddechu (kumbhaka):

1. bez wstrzymania, czyli bez kumbhaki: poprzez prana mudrę lewe nozdrze pozostaje zamknięte w czasie, gdy powietrze jest nabierane prawym nozdrzem przez ok. 8-10 sekund; następnie zatykane jest prawe nozdrze, a otwierane lewe i powietrze nim wypuszczane przez ok. 16-20 sekund; początkowo wykonuje się 10 takich cykli

prawy wdech – lewy wydech

2. kumbhaka po wdechu: prana mudrę zatyka lewe nozdrze, podczas gdy powietrze nabierane jest prawym nozdrzem przez ok. 8-10 sekund; następnie wstrzymuje się oddech na ok. 30 sekund, a potem zatykane jest prawe nozdrze, a otwierane lewe i powietrze nim wypuszczane przez ok. 16-20 sekund; początkowo wykonuje się 10 takich cykli

prawy wdech – kumbhaka – lewy wydech

3. kumbhaka po wdechu i po wydechu: prana mudrę zatyka lewe nozdrze, podczas gdy powietrze nabierane jest prawym nozdrzem przez ok. 8-10 sekund; następnie wstrzymuje się oddech (kumbhaka) na ok. 30 sekund, a potem zatykane jest prawe nozdrze, a otwierane lewe i powietrze nim wypuszczane przez ok. 16-20 sekund; po czym następuje ponowne wstrzymanie oddechu (kumbhaka) na 6-8 sekund; początkowo wykonuje się 10 takich cykli

prawy wdech – kumbhaka – lewy wydech – kumbhaka

Czandra bhedana, czyli zimny oddech księżycowy

Oddech księżycowy jest podobny do oddechu słonecznego, tyle że wdech przebiega przez lewe nozdrze, a wydech przez prawe, co wpływa na oziębienie się subtelnej temperatury ciała. Ranjit Sen Gupta także wymienia 3 rodzaje czandra bhedany:

1. bez kumbhaki: lewy wdech – prawy wydech

2. z kumbhaką po wdechu: lewy wdech – kumbhaka – prawy wydech

3. z kumbhaką po wdechu i po wydechu: lewy wdech – kumbhaka – prawy wydech – kumbhaka

To bowiem kumbhaka jest sercem pranajamy, każdej pranajamy, nie tylko słonecznej i księżycowej

Powściągnięcie oddechu, czyli pranajama (klasyczna definicja z Jogasutr)

sopelki

Jogasutry, klasyczny podręcznik teorii jogi (tutaj nowe polskie wydanie w prześwietnym tłumaczeniu Leona Cyborana), powstały ok. II w. n.e., podaje bardzo techniczne, a zarazem wyczerpujące definicje pranajamy, uznając ją za wrota ku wyższym stanom medytacyjnym. Termin pranajama (prāṇāyāma, प्राणायाम) zawiera w sobie dwa człony: prana oraz ajama (w niektórych wyjaśnieniach tego terminu jako drugi człon błędnie pojawia się “jama”, ale złączenie prāṇa + yāma dałoby prāṇayāma, a nie prāṇāyāma):

  • prana (prāṇa, प्राण): niezwykle wieloznaczne pojęcie dla umysłowości indyjskiej, bo oznacza i oddech, oddychanie, życie, i energię, siłę, dynamizm, czyli jest to ta moc, która odpowiada we wszechświecie za wszelki ruch (morza, wiatru, gwiazd…), w tym także ruch życia (witalność, żywotność, rozmnażanie, odżywianie, trawienie, układ krążenia, układ nerwowy…) oraz ruch mentalny (aktywność umysłu), a także wszelkie siły fizyczne (oddziaływanie słabe, silne, elektryczne, magnetyczne…); w istocie świadomej prana przejawia się na poziomie materialnym jako oddech, na poziomie subtelnym jako energia mentalno-emocjonalno-witalna przebiegająca przez tzw. subtelny system kanałów, oraz wiatr czy też siła, która niesie na sobie umysł (zarówno sferę myśli, jak i emocji)
  • ajama (āyāma, आयाम): powściągniecie, opanowanie, kontrola, zatrzymanie lub zastopowanie (na podstawie wyśmienitego słownika sanskrytu autorstwa Moniera Williamsa [2008: 148]: stretching, extending, restraining, restrained, stopping, expansion)

Pranajama jest więc zarazem powściągnięciem, czyli kontrolą prany,  a także zatrzymaniem prany w jej grubo-materialnym aspekcie, to znaczy powściągnięciem i zatrzymaniem oddechu. To właśnie zatrzymanie oddechu – kumbhaka (कुम्भक) jest w pranajamie najważniejsze, a wydłużanie w czasie kumbhaki jest głównym zadaniem jogina powściągającego oddech i jego subtelny aspekt – pranę, przepływającą przez subtelne kanały (nadi) w ciele. Ze względu na to, że prana jest nierozerwalnie związana z umysłem, to kontrola i zatrzymanie oddechu jest zarazem powściągnięciem i zatrzymaniem pracy mentalnej. Objęcie absolutną kontrolą aktywności mentalnej swój punkt kulminacyjny znajduje w pierwszym celu jogi – w zatrzymaniu aktywności świadomości-umysłu (Js. I.2: jogaś czitta-writti-nirodhah,  योगश्चित्तवृत्तिनिरोधः), a praktyka pranajamy, zwłaszcza wydłużanie kumbhak(i), jest niezawodnym środkiem, by  cel ten osiągnąć. Gdy kumbhaka jest realizowana, kolejne stopnie jogi, już bardziej zaawansowane, są dostępne dla jogina, a wśród nich koncentracja (dharana,  धारणा) i medytacja (dhjana, ध्यान). W swoim bardzo ciekawym i merytorycznym opracowaniu pranajamy (w formie pdf dostępnym darmowo tutaj) Maciek Wielobób tak określa pranajamę:

[…] pranajama nie jest w swojej istocie ćwiczeniem oddechowym, lecz ćwiczeniem medytacyjnym. To miał na myśli Adi Śankara, podkreślając w Aparokśanubhuti, że “manipulacja palcami przy nosie to pranajama dla głupich”.

sopelki2

Przyjrzyjmy się zatem dokładnej treści Jogasutr:

Js. I.34 प्रच्छर्दनविधारणाभ्यं वा प्राणस्य

praććhardana-widharanabhjam wa pranasja: Również przez wydychanie lub powściągnięcie prany [oczyszcza się lub ucisza świadomość].

Począwszy od I.29 Jogasutry ukazują środki zaradcze przeciwko czynnikom rozproszenia  (wikszepa) umysłu-świadomości (czitta), czyli przeszkodom (antaraja) w osiągnięciu oświecenia – absolutnego skupienia (samadhi). Te czynniki to: choroba, otępienie, niezdecydowanie (samśaja), nieskupianie się (pramada), brak energii (alasja), niepowściągliwość (awirati), błędne poznanie (bhranti-darśana), nieosiągnięcie stopnia, nieumocnienie się (Js. I.30). Jako symptomy (sahabhu) czynników rozproszenia pojawiają się (Js. I.31): cierpienie, złe samopoczucie, drżenie ciała, wdech (śwasa) i wydech (praśwasa)! Świadomość oczyszcza się poprzez (Js. I.33):

  • pielęgnowanie uczucia życzliwości (maitri)
  • współczucia (karuna)
  • zadowolenia (mudita)
  • i tolerancji (upeksza)

Wtenczas umysł-świadomość staje się czysty i uciszony, uwaga jest jednolita o bardzo wysokim stopniu stałości (czyli koncentracji). Także poprzez wydychanie powietrza pochodzącego z brzucha przy pomocy odpowiedniej praktyki pranajamy oraz wstrzymanie oddechu jogin osiąga stałość umysłu.

Js. II.49 तस्मिन्सति श्वासप्रश्वासयोर्गतिविच्छेदः प्राणायामः

tasmin sati śwasa-praśwasajor gati-viććhedah pranajamah: Gdy asana została opanowana, wtedy stosuje się przerywanie [wiććheda] wdechu [śwasa] i wydechu [praśwasa], czyli powściągnięcie prany.

W tym momencie pojawia się definicja pranajamy znajdując się w stabilnej postawie, (za)hamowanie śwasy, czyli wdechu (wchłaniania zewnętrznego wiatru),  oraz praśwasy, czyli wydechu (wypuszczania wewnętrznego, brzusznego [kausthja] wiatru)

Js. II.50 बाह्याभ्यन्तरस्तम्भवृत्तिर्देशकालसंख्याभिः परिदृष्टो दीर्घसूक्ष्मः

bahja-abhjantara-stambha-writtir deśa-kala-samkhjabhih paridriszto dirgha-sukszmah: Powściągnięcie prany ma stany [zjawiska]: zewnętrzny [bahja], wewnętrzny [abahjantara] i stłumiony [stambha]; ćwiczenie za pomocą miejsca [deśa], czasu [kala] o liczby [sankhja], powinno być długotrwałe i subtelne.

Z związku z powyższą definicją pranajama ma trzy postaci:

  • zewnętrzna: zahamowanie biegu prany po wydechu
  • wewnętrzna: zahamowanie prany po wdechu
  • będąca stłumieniem obu: za jednym razem dokonuje się zahamowanie prany wdechu i wydechu

Te trzy pranajamy ćwiczy się poprzez:

  • miejsce (deśa): przedmiot świadomości i uwagi (oddech, dźwięk, mantra, wizualizacja, intencja itp.), cokolwiek, co koncentruje, przykuwa uwagę do jednego miejsca/przedmiotu myśli
  • czas (kala): odpowiednie proporcje czasowe między częściami pranajamy, tj. między: wdechem (puraka), zatrzymaniem (wewnętrzna kumbhaka), wydechem (reczaka) i niekiedy powtórnym zatrzymaniem powietrza (zewnętrzna kumbhaka); przeważnie jest to sekwencja 1:4:2(:1), czyli np. dla 5 sekund: 5:20:10(:5).
  • liczbę (sankhja): ilość powtórzeń danej sekwencji/serii (wprawny jogin zgodnie z JogaTattwa Upaniszadą powtarza 80 razy 4 razy dziennie).

Js. II.51 बाह्याभ्यन्तरविषयाक्षेपी चतुर्थः

bahja-abahjantara-wiszaja-akszepi ćaturthah: Czwarta [pranajama] przekracza [przenika, obala, rozprasza] przedmiot świadomościowy [wiszaja], który występuje przy zewnętrznym i wewnętrznym [stanie pranajamy].

Do trzech pranajam dochodzi jeszcze czwarta, która niszczy wszelki przedmiot świadomościowy. Następuje bezwysiłkowa koncentracja uwagi… Niezwykle ważny i wymykający się wszelkiej kategoryzacji mentalnej stan. Tutaj bowiem jogin przekracza zwykły poziom mentalny, który zawsze potrzebuje przedmiotu (zawsze myśli o czymś). Bieg prany zanika. Pojawia się stan zwany jedynie kumbhaką (kewala kumbhaka), cel praktyki pranajamy, a zarazem pranajama w pełni tego słowa znaczeniu.

Js. II.52 ततः क्षीयते प्रकाशावरणम्

tatah kszijate prakaśa-awaranam: Dzięki tym [pranajamom] znika zasłona [awarana] przejrzystości [prakaśa].

Wtenczas opada zasłona niewiedzy, a jogin może dokonać najważniejszego aktu – rozpoznać naturę rzeczywistości, a co za tym idzie właściwie utożsamić siebie nie z ja-codziennym, lecz z ja, które przekracza świat sansary (przemijania, śmierci, rozproszenia mentalnego…). Takie rozpoznanie w jodze nosi nazwę wiweka – poznanie rozróżniające – i dokonywane jest mocą wiedzy-świadomości właściwej, zwanej dżnianą, która uaktywnia się mocą jogą, a przede wszystkim pranajamy! Ginie wielkie omamienie (moha), a karman gaśnie.

Nie ma wyższej ascezy [tapas] od pranajamy; za jej pomocą usuwa się całkowicie zanieczyszczenie i osiąga światło poznania.

Js. II.53 धारणासु च योग्यता मनसः

dharanasu ća jogjata manasah: Dzięki pranajamie osiąga się zdolnośćumysłu [manas] do dharan [aktów przykucia uwagi].

Poprzez doskonała pranajamę jogin może od razu wznieść się na poziom ujednopunktowionej uwagi, zwanej dharaną.

widoczek

Klasyfikacja pranajam jest różnorodna i zależna od tradycji i jogicznej linii przekazu, ale wdech i wydech klasycznie odbywa się jedynie poprzez nozdrza (usta nie są angażowane). Bardzo często stosuje się też kontrolę nozdrzy. Rozpowszechniony podział pranajam jest taki (L = lewa nozdrze, P = prawe nozdrze, L+P = lewe i prawe nozdrze zarazem):

  • udżdżaji (उज्जायी): powietrze mocno i głośno przepływa przez krtań (zwężoną głośnię), przez co oddech jest słyszalny
      • bez kontroli nozdrzy
      • anuloma (अनुलोम): wdech udżdżaji L+P, wydech raz L, raz P
      • wiloma (विलोम): wdech raz L, raz P, wydech udżdżaji przez L+P
      • pratiloma (प्रतिलोम): wdech udżdżaji L+P, wydech L, wdech L, wydech udżdżaji L+P, wdech udżdżaji L+P, wydech P, wdech P, wydech udżdżaji L+P
  • ćandra bheda(na) (चन्द्रभेद(न)): wdech L, wydech P
  • surja bheda(na) (सूर्यभेद(न)): wdech P, wydech L
  • nadi śodhana (नाडिशोधन): wdech L, wydech P, wdech P, wydech L
  • kapalabhati (कपालभाति): bardzo silne wydechu brzuszne
  • bhastrika (भस्त्रिका): silne wdechy i wydechy
  • bhramari (भ्रामरी): wdech techniką udżdżiji, sanmukhi mudra (obie dłonie położone na twarzy: palce wskazujące zasłaniają oczy, kciuki zamykają dziurki uszne, a reszta palców spoczywa na policzkach), przy wydechu dźwięk przypominający pszczołę czy trzmiele
  • śitali (शीतली): cechą charakterystyczną jest tutaj wdech przez otwarte usta, gdzie zęby obejmują język, dżalandhara bandha, wydech udżdżaji raz L, raz P
  • sitkari (सीत्कारी): zrolowany język na wdechu, dżalandhara bandha, wydech udżdżaji raz L, raz P dziurką
  • murćcha (मूर्च्छा): wdech techniką udżdżaji, wydech również udżdżaji, ale wydłużany i spokojny; niekiedy dodawane bardzo długie wstrzymanie oddechu zdarza się, że prowadzące do omdlenia
  • plawini (प्लाविनी): oprócz oddechu jogicznego stosuje się także połykanie powietrza do brzucha, do tego stopnia, że jogin może unosić się (na wodzie)

Opieram się tutaj w większości na prześwietnej książce o pranajamie, dostępnej w języku polskim, Ranjit Sen Gupty Joga oddechu. Pranajama (recenzja tutaj). Pod tym linkiem można zobaczyć poszczególne pranajamy pokazane przez Babę Ramdeva. Wkrótce opiszę dokładniej każdą z technik.