Taniec smoka (yin joga)

To nie jest taniec godowy ani religijny. To taniec bitewny. Postaci są dwie: wojownik i smok, a impulsem – ogromne pragnienie panowania, kontroli, stawką – życie.

Taniec smoka
Jest piękny, lecz ta sekwencja ruchów w tradycji yin jogi wymaga harmonii i spokoju w oddechu i ruchu. Smok to spokojny przepływ energii qi. Nie ma reguły, że ruch ma być szybki czy wolny. Ważne, by był płynny, harmonijny, naturalny. Istotne jest, by uspokajał umysł, i odwrotnie, by oddech i umysł uspokajały ruch. Tu nie ma miejsca na niepokój, forsowanie czegoś, walkę z naturą, łamanie siebie, swego ciała (mięśni), tu nie ma żadnej innej walki niż… poddanie się. Wojownik w końcu podda się pięknu smoka, potędze bestii, mocy lotu i wolności. Tak, na początku to trudne, na początku nic nie będzie płynne ani naturalne.

Pragnienie contra dyscyplina

Bo wojownik chce – chce zwyciężyć, chce stać się sławny, bogaty, chce być panem. Pragnie, pragnie bardzo. A bestia nie pozwala, ogranicza. Wojownik to zgodnie z indyjskim światopoglądem kama – pożądanie i pragnienie, to artha – żądza bogactwa. A smok to dharma – powinność, obowiązek, reguła (społeczna, prawna, religijna), to dyscyplina, samokontrola. Wojownik nie chce poddać się temu, co trzeba. On jedynie chce, byle szybciej, nawet jeśli jest to wbrew regułom. Jest silny i sprytny, „na co więc reguły?” – myśli sobie. Może zabić przecież smoka. Może tak łatwo złamać reguły. Zbliża się więc. Smok wyczuwa przeciwnika, prostuje skrzydło, wznosi ogon, zieje ogniem. Wojownik jest zwinny, wślizguje się pod brzuch bestii, wyciąga sztylet, celuje w odsłonięte serce bestii. Serce pulsuje, bestia jest bezbronna, w istocie zawsze taka była. Wojownik nie umie… Nie jest w stanie przebić serce bestii. Zastyga, bo w tym momencie rozumie. Rozumie wszytko. Odkrywa Prawdę.

Zrozumienie praw Natury

Odkrywa, w czym leży piękno, majestat i moc bestii. Rozumie, że dobro i zło zawsze zależy od niego, to on decyduje, co wybierze i do jakich celów wykorzysta swoje popędy i powinności. Wypuszcza sztylet. Chwyta mocno za brzuch bestii. Nie chce puścić, już nigdy. To jego smok. Bestia zieje raz jeszcze ogniem. Prostuje ogon i wzlatuje razem z wojownikiem. Bohater i smok są jednym. Lot oznacza mokszę, wyzwolenie, uwolnienie się.

Yin joga
Taniec smoka wpisany jest w tradycję yin jogi, wyniku fuzji kung fu i przejść jogi, połączenie pozycji statycznych kontroli oddechu i… archetypu walki wewnętrznej rozumianej jako okiełznanie pragnienia i głupoty w pogoni za ideałem wyzwolenia, transcendencji. Na poziomie anatomii taniec smoka, jak i cała yin joga, oddziałuje na powięzi, dzięki czemu mięśnie dostają jakby wewnętrzny masaż. Z pozycji można przebywać od 3 do 20 minut, spokojnie i naturalnie poddając się sile grawitacji, pogłębiając pozycję wejściową. Jednak taniec smoka to coś więcej.

Przykłady tańca smoka:

Chodzi tu o ruch, swobodny przepływ oddechu, przejść, myśli, delikatność i swoistą bierność, wsłuch(iw)anie się w swój naturalny rytm, dźwięk…

1

2

3

Poranna pranajama zamiast kawy – wywiad z Tomkiem Sobotko ze Szkoły Jogi Tapas

Jadłem kromkę chleba z masłem i jabłko przez pół roku, ćwiczyłem proste pranajamy i czułem przechodzące przez moje ciało jakby promienie słońca, to było wspaniałe uczucie. Tym razem wywiad wyjątkowy, ponieważ joga opisywana jest poprzez jej pranajamiczny pryzmat – dyscyplinę oddechową i to, jak bardzo pranajama może zmienić nasze ciało, umysł i życie. Moim rozmówcą jest Tomek Sobotko ze Szkoły Jogi Tapas.

4

Zaczynamy tendencyjnie… czym jest dla Ciebie joga?

Joga jest dla mnie… wszystkim, stylem życia, określa większość dnia. Jest moją pracą, narzędziem do odkrywania rzeczywistości, do rozszerzania świadomości. Jamy i nijamy [wskazówki etyczne] przekładają się na wegański tryb życia. Do tego dochodzi moja praktyka własna – poranek zaczynam od pranajamy, i jeśli się spieszę, to jest to tylko 15 minut, a normalnie pół godziny. Pranajamę dodaję także do zajęć. Ćwiczenia oddechowe traktuję jako oczyszczenie organizmu, stosuję podstawowe pranajamy: kapalabhati, nadi śodhana, surja bhedana, bhastrika.

Gdy potrzebuję przebicia, pobudzenia ciała, to zamiast dobrej kawy, wolę pranajamę, bo otwiera umysł. Pranajama stosowana przeze mnie na pobudzenie jest bardzo prosta: 10 mocnych oddechów wraz udźdźaji bandhą przez minimum 3 minuty. Żadna kawa nie może się z tym równać!

Oddech udźdźaji jest bardzo ważny. Gdy nie założymy tej blokady, bandhy, na gardło, to nie wyjdzie nam świadome kontrolowanie wdechu i wydechu. Delikatnie zaciskamy gardło, aż pojawi się dźwięk przypominający „ha”, dodatkowo zaciskamy mięśnie u dołu brzucha i próbujemy… Jak zaczęła się Twoja przygoda z jogą? Jakie były powody i okoliczności?

W wieku 14 czy 15 zetknąłem się z małą książeczką dotyczącą jogi oraz z praktyką ruchu Świadomości Kriszny. Co tu kryć? – zawsze fascynowały mnie moce jogi, przede wszystkim zatrzymywanie oddechu na długi czas. Potem poszedłem w kierunku sztuk walki – aikido u Jurka Sapieli. A tak naprawdę przygoda z jogą zaczęła się, gdy byłem w wojsku, a ciało i psychika szwankowały: kręgosłup i mięśnie, dodatkowo pojawiły się stany lękowe po chronicznym stresie. Chciałem odnaleźć drogę, by zrozumieć, co się dzieje we mnie – poszedłem więc do Tomka Lisa, w tradycji jogi Iyengara. Czułem odprężenie mięśni, mogłem już spać. Napięcie mięśniowe coraz bardziej schodziło, co odprężało układ nerwowy. Praktykowałem 3 lata 4 razy w tygodniu, do tego dochodziła praktyka własna, bo dawało mi to ukojenie. A wracając jeszcze do mocy: jadłem kromkę chleba z masłem i jabłko przez pół roku, ćwiczyłem proste pranajamy i czułem przechodzące przez moje ciało jakby promienie słońca, to było wspaniałe, bardzo energetyczne uczucie, ale zaczęło się wojsko i nie mogłem już tak często praktykować ani tak mało jeść.

Co joga zmieniła w Twoim życiu?

Po pierwsze, stałem się wegetarianinem, bardziej otwartym dla przyrody. Co jest dla mnie bardzo ważne – joga poszerzyła sposobu widzenia i odczuwania. Chodzi nie tylko o asany, ale przede wszystkim praktykę uważności w medytacji i pranajamie. Po drugie, przywróciła mi  zdrowie i sprawność. A po trzecie… zakochałem się w jodze i… na jodze (wywiad z Dorotą, żoną Tomka).

2

Który styl jogi jest w Twoim życiu najważniejszy? I dlaczego właśnie ten?

Styl Iyengara – bardzo lubię tę technikę, która uważam, że jest bardzo nam potrzebna w  obecnych czasach. Uczy precyzji i koncentracji, a poza tym nie pozwala zrobić sobie krzywdy, może być stosowana w celach rehabilitacyjnych.

Doświadczenia własne i lata praktyki mistrza B.K.S. Iyengara oraz jego chęć stworzenia metody jogi, która pomoże przywrócić zdrowie, sprawiły, że jest to bardzo staranna i drobiazgowa technika. Powiedz mi, czym się inspirujesz w swoich poszukiwaniach jogicznych? Czy masz jakiegoś mistrza, osobę, które nauczyła Cię wiele i nadal inspiruje do działania i bycia dobrym człowiekiem i joginem…?

Inspirację czerpię z każdej spotkanej osoby, która wpłynęła na jakość mej praktyki. Tomek Lis pokazał mi, że joga jest dla zdrowia oraz skierował mnie ku wegetarianizmowi. Ewa Moroch zainspirowała mnie do winjasy. Patrycja Jarosz podobnie – winjasa. Aikido – to technika intuicyjna, w której nie używając siły, można obrócić siłę przeciwnika przeciw niemu.

Skąd czerpiesz swoją wiedzę o jodze?

Tak zwana „czarną książeczką” Iyengara, czyli „Joga” B.K.S. Iyengara, ja to kiedyś mówiono o niej, była moim pierwszym źródłem inspiracji, a ponadto szukam wiedzy w innych publikacjach książkowych. Teraz jest inaczej niż te kilka czy kilkanaście lat temu, gdy dobra książka o jodze była ciężko dostępna.  Moja praktyka własna uczy mnie wiele, podobnie jak praca z osobami nie w pełni sprawnymi. Muszę nawet powiedzieć, że im ktoś ma większą dysfunkcję, tym lepiej wchodzę z nią lub nim w dialog. Lubię wspólnie praktykować i wspólnie naprawiać zdrowie.

Dla kogo zatem według Ciebie joga jest specjalnie użyteczna?

Według mnie joga może być najbardziej pomocna dla osób starszych, z urazami, z dysfunkcjami, jakąś niesprawnością fizyczną, bo daje więcej wolności w ciele. Usuwa część cielesnych blokad, człowiek odkrywa nagle, że… może się sprawniej ruszać i czuje się bardziej swobodny.

Jakie wartości wnosi joga do współczesnego świata?

Ludzie stają się bardziej obecni, świadomi swego ciała, a przez to podnosi się świadomość międzyludzka, wzrasta wnikliwość i obserwację w myśl zasady „od ciała poprzez oddech do umysłu”.

Czy jest w jodze coś, co Tobie nie odpowiada? Czy masz z czymś trudności (i nie mam tu na myśli trudności związanych z asanami)?

Joga jest tak ogromna, to tak stara tradycja o ogromnej literaturze, i mam problem z ujęciem jej całościowego kształtu… Dlatego poszedłem na studia jogi na Uniwersytet Wrocławski.

Często stojąc na macie, często nie zdajemy sobie sprawy, z czym mamy do czynienia. Początki jogi nikną w starożytności Indii, może to być VIII w. p.n.e., może to być IV w. p.n.e., a może być okres między III a II tys. p.n.e., gdy Cywilizacja Doliny Indusu przeżywała swój rozkwit. Upaniszady (VIII w. p.n.e. do początków naszej ery) są najwcześniejszym świadectwem jogi, potem pojawia się obszerna w treści i przesłanie jogiczne Mahabharata (IV w. p.n.e. – IV w. n.e.) następnie Jogasutry (II w.) z komentarzami, by w końcu światło dzienne ujrzała obszerna literatura hathajogi (od mniej więcej XV w.). To jest rzeczywiście c-o-ś! Joga nie jest nowym wynalazkiem – to precyzyjnie opracowywana filozofia życia tworzona w introspekcji poprzez medium ciała i oddechu. Jak nam mówią pisma mądrościowe jogi – słowa i wyjaśnienia są dla umysłu, praktyka jest sednem.

1

A gdybyś miał przekazać jedną wskazówkę dla osób zaczynających praktykę jogi, co by to było?

Skup się na technice, nie rób niczego byle jak, nie spiesz się. I znajdź dobrego nauczyciela.

To może zabrać trochę czasu, ale warto.

A dodatkowo: Nie patrz na innych. Jesteś tylko Ty i Twoja praktyka. Poznaj podstawy ośmiostopniowej jogi, by zrozumieć, że joga znaczy więcej niż ćwiczenia. To sposób życia w dbałości o całą naturę.

To ważne, bo joga to nie tylko asany na macie, to życie w całości jego wymiarów – także etycznym i społecznym. Dziękuję za rozmowę.

5


Tomasz Sobotko jest certyfikowanym instruktorem hatha jogi, praktykuje od  10 lat. Najbliższa jest mu joga Iyengara, ale stale włącza w swoje zajęcia elementy różnych nurtów – od vinyasy po rehabilitację w ruchu. Razem z żoną Dorotą współtworzy jeleniogórską Szkołę Jogi Tapas.  Obecnie studiuje Jogę Klasyczną na Uniwersytecie Wrocławskim i pracuje nad stworzeniem przyjemnego miejsca do praktyki jogi w Karkonoszach. Indie mają bowiem Himalaje, a Polska ma Karkonosze – trzeba więc korzystać! 

karkonosze

Regularna praktyka asan wymaga także medytacji

yoga-1971545_1920

Już 25-minutowa praktyka hatha jogi i medytacji uważnościowej poprawia aktywność mózgu i podnosi poziom energii, zgodnie z badaniami opublikowanymi w 2017 przez Uniwersytet w Waterloo (Ontario).

31 kobiet w przedziale wieku 18-48 lat rekrutowanych poprzez ogłoszenia umieszczone w szkołach jogi, w kawiarniach i w kampusie uniwersyteckim, posiadających doświadczenie w praktyce jogi od 4 miesięcy do 5 lat wzięło udział w badaniu na Uniwersytecie w Waterloo. [1] Podjęcie badań nad połączeniem praktyki hatha jogi z praktyką medytacji (np. mindfulness) zostało podyktowane dotychczasowymi obiecującymi rezultatami poprzednich badań, w których joga i medytacja wykazały duży potencjał poprawy funkcji poznawczych (uwaga, pamięć i funkcje wykonawcze). Funkcje wykonawcze są zbiorem zdolności pozwalających na autoregulację emocji, myśli i zachowania, często wymagających mentalnej elastyczności i dobrej kontroli emocjonalnej. [2]

Badani praktykujący hatha jogę w połączeniu z medytacją wykonywali kontrolowaną praktykę w następujący sposób [3]:

  1. medytacja mindfulness od 0:00-9:00 do minuty (nieoceniająca obserwacja, koncentracja na oddechu, obserwacja emocji, obserwacja myśli, obserwacja ciała)
  2. hatha joga od 9:00 do 25:00 minuty (z zaznaczeniem, iż badani mają unikać nadmiernego wysiłku i niewygody w asanach: kot, powitania słońca A podwójnie wykonane, powitania słońca B, wojownik II, drzewo, mostek, skręt, śawasana)
Wyniki badań

Zgodnie z wynikiem badań, 25-minutowa praktyka hatha jogi wpływa korzystnie na wzrost koncentracji i redukuje proces tzw. szumu informacyjnego. Mózg uczy się koncentrować uwagę na jednym zadaniu, nie reagując na rozpraszające bodźce. Ponadto spowodowane hatha jogą wzrost poziomu endorfin i wzmożony przepływ krwi do mózgu wpływają korzystnie na podniesienie ogólnego poziomu energii.

avenue.jpg

Hatha joga

Joga jest starożytną indyjską praktyką, która tradycyjnie ma na celu utrzymywanie uważności ciało-umysł w celu urzeczywistnienia wyższych stanów świadomości. [4] Hatha joga jest najczęściej ćwiczonym stylem jogi, łączy w sobie świadome wchodzenie i utrzymywanie asany, praktyki oddechowe oraz medytację. [5] Oprócz hatha jogi popularne są obecnie style ashtanga jogi, jogi Iyengara, winjasy i Śivanandy. Problem z hathą jest jednak taki, że właściwie oznaczać może wszystko. Historycznie nazwa „hatha joga” odnosi sie do nowożytnej postaci jogi spisywanej od XV wieku, kładącej nacisk na integrację asan z pranajamą, mudrami, bandhami i technikami oczyszczającymi, krijami. Literatura hatha jogi zwie ją dopełnieniem radźa jogi, jogi królewskiej, obecnej w Jogasutrach Patańdźalego. Mało który jednak hathajogin obecnie odwołuje się do wykładu nauk obecnego w Hathajogapradipice i Gherandasanhicie. Często samozwańczy hathajogin wypracowuje sobie pewien zestaw asan i przejść między nimi i nazywa to hatha jogą. Nie ma nic złego w samodzielnym konstruowaniu praktyki jogicznej, w Indiach jest podobnie, ale w ojczyźnie jogi to nie asany uchodzą za jogę. Tradycyjnie joga to połączenie praktyki cielesnej z oddechową i medytacyjną w celu uwolnienia zablokowanej wewnętrznej energii mentalno-emocjonalnej, uwolnienia blokad cielesnych (skurczy) i wprowadzenia harmonii do ducha/serca jogina. Zestaw opracowanych asan bez zrozumienia filozoficznej głębi przesłania jogi oraz bez regularnej praktyki medytacji jest tylko gimnastyką. Regularna praktyka jest dosłownie taka – codzienna.

Nie jestem jednak pewna, że 25 minut połączonej praktyki jogi i medytacji jest wystarczające, by poczuć się lepiej na ciele i umyśle. Według mnie godzina stanowi minimum, bo dopiero po kilkunastu minutach ciało się otwiera, umysł koncentruje, serce nabiera ochoty na praktykę. Najlepiej jeśli ta godzina jest wygospodarowana codziennie, bo wtedy energia się oczyszcza, umysł łagodnieje (uspokaja się), a ciało – zwłaszcza na poziomie powięziowym – zaczyna reagować.

Medytacja

Medytacja staje się coraz popularniejszym narzędziem uspokajania siebie [6] i może być zdefiniowana jako trening mentalny, angażujący uważną emocjonalną regulację poprzez koncentrację uwagi na wybranym przedmiocie, intencji, zewnętrznym lub wewnętrznym krajobrazie. [7] Medytacja mindfulness ogniskuje się przede wszystkim na nieoceniającej obserwacji aktualnych myśli, emocji i doznań cielesnych, co wykształca otwartość oraz akceptację. [8] A także tworzy wdzięczność i zdolność szybkiej adaptacji do zmieniających się warunków. Pusty umysł i puste ręce złożone w geście medytacyjnej otwartości i współczucia stwarzają przestrzeń, oczyszczają ducha, dodają ciału siły…

meditation


1. Yoga, meditation improve brain function and energy levels, study shows (tutaj) ; na bazie: Kimberley LUU, Peter A. HALL, “Examining the Acute Effects of Hatha Yoga and Mindulness Meditation on Executive Function and Mood”, Mindfulness 8/2017, pp. 873-880. (tutaj)

2. Miyake A. and Friedman N.P. et al., “The unity and diversity of executive functions and their contributons to complex frontal lobe task: a latent variable analysis”, Cognitive Psychology, 41/2012, pp. 49-100; Luu K. and Hall P.A., “Hatha yoga and executive function: a systematic review”, Journal of Alternative and Complementary Medicine, 22/2016, pp. 125-133; Chiesa A. et al., “Does mindfulness training iprove cognitive abilitie? A systematic review of neuropsychological findings”, Clinical Psychology Review, 31/2011, pp. 449-464.

3. Kimberley LUU, Peter A. HALL, Examining the Acute Effects of Hatha Yoga and Mindulness…, s. 875.

4. Bryant E.F., The Yogasutras of Patañjali: a new edition, translation, and commentary, North Point Press, New York 2009.

5. Swami Muktubodhananda, Hatha Yoga Pradipika, Sri Satguru Publications, New Delhi 2012.

6. Clarke H. et al., “Trends in the use of complementary health approaches among adults”, National health Statistic Reports, 79/2015, pp. 1-15.

7. Raffone A. and Srinivasan N., “The exploration of meditation in the neuroscience of attention and consciousness”, Cognitive Processing, 11/2010, pp. 1-7; Tang Y. et al., “The neuroscience of mindfulness meditation”, Nature Review Neuroscience, 16/2015, pp. 213-225.

8. Bishop S.R. et al., “Mindfulness: a proposed operational definition”, Clinical Psychology: Science and Practice, 11/2004, pp. 230-241.

Trening woli, czyli ponad sto lat jogi w Polsce

Czasem może się wydawać, że joga w Polsce ma krótką historię (10 lat, może 20), rozpoczynając się wraz z kulturą fitnessu i dbałości o ciało. Tymczasem pierwsza polska wzmianka o jodze pochodzi z 1746 z Nowych Aten albo Akademii wszelkiey scyencyi pełnej autorstwa Benedykta Chmielowskiego. W 1890 roku w Nowinach Lekarskich ukazał się artykuł o medycznym potencjale jogi. Natomiast tym, co mocno pobudzało medyczne i filozoficzne umysły badaczy początku XX wieku był trening woli poprzez jogę i umiejętność – jako wówczas uważano – autohipnozy wprowadzającej organizm jogina w stan snu jogicznego, tj. czasowego zatrzymania funkcji życiowych.

madrid5

Naukowe, wierne sanskrytowi, tłumaczenie Jogasutr dr. Leona Cyborana ukazało się w PWN-ie w 1986 roku, Maurycy Frydman, Tadeusz Pasek działali dla dobra jogi posturalnej w czasach po II wojnie, Wincenty Lutosławski (będący inspiracją zarówno dla Tadeusza Paska, jak i Jerzego Grotowskiego) i Józef Świtkowski przed 1939 rokiem. Pierwsze tłumaczenie Jogasutr dokonane przez Antoniego Pełkowskiego ukazało się w 1927 roku, na bazie niemieckiego tłumaczenia z sanskrytu autorstwa zasłużonego dla studiów indologicznych Paula Deussena. Lecz to nie wszystko. Kręgi spirytualistyczne, ezoteryczne, jogą interesowały się od bliżej niesprecyzowanego „zawsze”, natomiast medyczne zainteresowania polskich badaczy (Pierwsze medyczne wzmianki o jodze), na jogę zwróciły uwagę w związku z aktywnością otoczenia teozoficznego. Towarzystwo Teozoficzne, założone w 1875 roku w Nowym Jorku przez Helenę Bławatską i Henry’ego Olcotta, wydawało się dostarczać pierwszej fachowej wiedzy o jodze i jej mocy transformacji istoty ludzkiej ku wyższemu celowi, ku doskonałości i wysubtelnieniu cudownych mocy. W 1890 roku w Nowinach Lekarskich ukazał się Pogląd na stan sztuki lekarskiej w Indjach starożytnych doktora Wacława Zaremby. Pierwsza, powiedzmy, naukowa polska wzmianka o jodze ukazała się we 1746 w Nowych Atenach albo Akademii wszelkiey scyencyi pełnej… część wtóra (Lwów) autorstwa Benedykta Chmielowskiego.

W 1913 roku w Pracach z psychologii doświadczalnej ukazały się Oddechy jako czynnik życia duchowego autorstwa Edwarda Abramowskiego (1868–1918), profesora psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, można nawet powiedzieć – przyjaciela Wincentego Lutosławskiego (stryja słynnego Witolda Lutosławskiego), autora niezwykle poczytnego wtenczas i wielokrotnie wznawianego podręcznika ćwiczeń jogi Rozwój potęgi woli przez psychofizyczne ćwiczenia (napisanej w 1905 roku, wyd. pierwsze i drugie: Warszawa 1909 i 1910, oraz wyd. trzecie poprawione przez autora wskutek pewnych doświadczeń duchowych: Wilno 1923), artykułu Joga, czyli rozwój potęgi woli przez psychofizyczne ćwiczenia (Eleusis. Czasopismo Elsów: cz. I: 1907, cz. II: 1908), i między innymi Volonté et Liberté (Tlemcen 1912). Prawdopodobnie jedynie tę ostatnią pracę Wincentego Lutosławskiego profesor Abramowski czytał i tak o niej w liście do autora napisał (Świerzowska 2019: 269 [1]):

jej lektura przyniosła mu „wiele przyjemności umysłowych i moralnych”, a co ważniejsze, zbiegła się w czasie z rozpoczętymi właśnie „badaniami doświadczalnymi nad wolą, a także oddechem” i dostarczyła mu wiele tematów do przemyśleń (Abramowski 1913a [niepublikowany list do W. Lutosławskiego, Archiwum nauki PAN i PAU]).

 

W istocie badania nad wpływem oddechu na samokontrolę pacjenta profesor Abramowski przeprowadził, a procedurę oraz wyniki opisał we wspomnianych już Oddechach jako czynniku życia duchowego (1913). Wyniki badań przeprowadzonych na 23 osobach, głównie kobietach, nie były, jak zaznacza, przełomowe, choć pozytywnie nastrajały do dalszych badań nad wpływem jogicznego oddechu w procesie obejmowania swego ciała nieograniczoną kontrolą woli. Z perspektywy czasu pojawia się tutaj jednak dość mocne zastrzeżenie, iż w tamtym momencie techniki pranajam, sposób ich praktykowania oraz skorelowania z asanami i innymi hathajogicznymi aspektami nie były znane. Profesor opierał się jedynie na tym, co mógł tu i ówdzie przeczytać, a teksty te były przefiltrowane przez kręgi teozoficzne czy też domysły autorów nierozumiejących i niepraktykujących jogi lub nieprzekazujących w sposób otwarty metod jej praktyki. Trzeba było czekać niemal sto lat, by badania nad pranajamą mogły być medycznie podejmowane. Niemniej jednak warto zauważyć, że to polski badacz był jednym z pionierów takiej postawy medycznej.

Paralelizm ciało-umysł

Profesora Abramowskiego szczególnie interesowała możliwość wpływania umysłu na ciało i ciała na umysł, a dokładniej wzajemne oddziaływanie ciało-dusza poprzez medium oddechu. Na gruncie jogi naukowiec upatrywał ów paralelizm psychofizyczny, czyli wzajemną przekładalność stanów biologicznych na psychiczne i odwrotnie, wyrażająca się w przekonaniu, iż każda czynność cielesna ma swój korelat psychiczny (emocjonalny i myślowy), w funkcji oddechu jako mediatora między ciałem i psychiką-duszą, i w ten sposób chciał wyjaśnić pranajamę w badaniach doświadczalnych. Joga bowiem ciekawiła go jako „empiryczny przejaw psychologii głębi” (Jan Tuczyński Motywy indyjskie w literaturze polskiej 1981, cyt. za Świerzowska 2019: 268) i tak oto pisał (cyt. za Świerzowska 2019: 269):

(…) możemy zmieniać dobrowolnie duszę przez ciało, albo też ciało (…) przez duszę. Znajomość dokładna paralelizmu dałaby nam zatem nieograniczoną władzę nad sobą.

 

A tutaj z pomocą przychodziłby kompleksowy sposób życia: modyfikacja procesu oddychania, zmiana nawyków żywieniowych, asany.

Trzy cele praktyki oddechowej wg prof. Abramowskiego [2]

Cel pierwszy wpisuje się w zupełności w indyjskość jogi i wiary, iż poprzez jogę można uzyskać ponadnaturalne moce, a najważniejszą z nich nie jest lewitacja czy hibernacja, ale moc dokonania wyzwolenia ze świata śmierci, tj. moc panowania nad śmiercią, nie ciała, bo organizm w końcu musi umrzeć, lecz uwolnienie się od cierpienia i bólu, które z ciałem silnie są związane. Chodzi tu o duchowe dotarcie do sfery nieskończonej, nieprzemijalnej, niezniszczalnej, do brahmana, który w postaci atmana przebywa w sercu każdej czującej istoty. Z tego powodu jednym z głównych nakazów jogi jest ahinsa (niekrzywdzenia), satja (prawdomówność), asteja (zakaz kradzieży i przywłaszczania sobie tego, co nie jest nasze).

Drugim celem jest terapeutyczny aspekt oddechu, którego spowolniony przepływ łagodzi emocjonalne porywy pacjenta. Cytując bowiem Wincentego Lutosławskiego z Rozwoju potęgi woli (całość opublikowana tutaj na portalu joga-abc):

Hindusi przywiązują wielką wagę do zatrzymywania powietrza w płucach przez czas dłuższy, a także do wytrzymywania bez powietrza przez dłuższy przeciąg czasu, aż do poczwórnego rytmu. Twierdzą, że to ułatwia rozproszenie prany po całym ciele i gruntowniejsze przeniknięcie nią wszystkich włókien nerwowych. Przy tym zaleca się trzymać powietrze w płucach cztery razy tak długo, jak się wciągało, a wypychać w ciągu połowy tego czasu, co się trzymało. Więc np. przez 4 kroki wciągać, przez 16 kroków zatrzymać i przez 8 kroków wypychać. Jaki zwolniony rytm jest komu najwłaściwszy, to trzeba w każdym wypadku wypróbować – ogólnych przepisów dawać nie można.

 

I w końcu trzeci, i jak się zdaje, najbardziej interesujący cel pranajamy – budowanie siły woli, która potęgą swoją może objąć wszystko…

summit

Trening siły woli

I owo panowanie nad wolą, a w konsekwencji nad ciałem dla zachodnich badaczy stanowiło natenczas najważniejszy punkt. Bo otóż jak pisze Agata Świerzowka (2019: 266):

Silna wola była bowiem kluczem do panowania nad ciałem, emocjami i w końcu umysłem (…). Jednym z takich narzędzi stały się ćwiczenia oddechowe, które były powszechnie ukazywane jako część „pradawnej wiedzy Indii”, praktyki, dzięki którym jogini zyskiwali dostęp do pełnej kontroli nad własnym ciałem, a mogli nawet kontrolować całą rzeczywistość.

 

Owe dobywane z siebie nadludzkie i czyste moce, budzone potęgą dyscypliny oddechowej, silnie moralnym zachowaniem, właściwą dietą i ćwiczeniami posturalnymi, jawiły się jako siła odsłaniająca zasłonę niewiedzy i niszcząca słabości poddawania się niepohamowanym (własną wolą) pragnieniom i błędom.

sky

Historia jogi w Polsce

Naukowe zainteresowanie jogą w Polsce ma już ponad 100 lat i ukazują piękną historię rozumienia jogi: fantazyjne jej wyobrażenia jako magicznej praktyki, pierwsze lekarskie badania nad pozorną śmiercią jogina i fenomenalną kontrolą woli potrafiąca wpływać nawet na układ autonomiczny, filozoficzne przesłanie jogi (jednej z sześciu systemów klasycznej myśli indyjskiej), około wojenne próby udomawiania jogi posturalnej aż po czasy obecne, kiedy to joga wydaje ukazywać się w pełnej głębi swego przekazu – jako złożona, wielowiekowa filozofia o obszernej tradycji literackiej i jeszcze obszerniejszej praktyce, nakierowana na doskonalenie i uzdrawianie człowieka poprzez medium ciało-oddech-umysł, a przy akademickich i medycznych badaniach coraz lepiej rokująca terapia dodatkowa w leczeniu chorób.


Przypisy:

  1. Agata Świerzowska, Joga w Polsce od końca XIX wieku do 1939 roku. Konteksty ezoteryczne i interpretacje, Kraków, 2019.
  2. Tamże, s. 270–271.

Praktykuj. Praktykuj. Praktykuj…

boy-1822614_640

W dzień narodzin Kriszny, czyli dziś, przyszło mi na myśl, by zebrać w jednym miejscu etyczne, czy też ogółem życiowe, zalecenia jogi. Jednak jak w kilku słowach streścić Bhagawadgitę, w której każda śloka (dwuwers) jest wypełniony tak ogromną wiedzą, że dzieło to nadal jest duchem jogi?

Jak streścić obszerną, pełną filozoficznej i jogicznej wiedzy Mokszadharmę (część XII. ks. Mahabharaty) i trochę krótszą, lecz nadal etycznie doniosłą Anugitę (część XIV. ks. Mahabharaty)? Jak streścić patańdźalową Jogaśastrę (Jogasutry z komentarzem), skoro każda sutra jest maleńkim nasionkiem, które jogin zasiewa w swoim sercu i codziennie o nie dba, by wyrosło jako piękne drzewo bodhi – drzewo oświecenie?

Jak w końcu streścić literaturę hatha jogi (z naczelną jej trójcą: Hathajogapradipikę, Gherandasanhitę i Śiwasanhitę)? – tutaj nie tylko pojawiają się powtórzenia poprzednich nauk jogi, ale i rozległe, wypełnione praktyczną wiedzą passusy o pranajamie, koncentracji, oczyszczaniu ciała, asanach, innej perspektywie samadhi niż ta patańdźalowa.

man-489744_640

A jednak jest pewne maleńko dzieło Indii, Sanatsudźatija (część V ks. Mahabharaty), które streścić można. I choć jego przesłanie obecne jest w innych dziełach literatury jogicznej, tutaj jednak zajmuje jedną ślokę i nie jest otoczone puszczą innych przecennych nauk (MBh V.043.035):

Poprzez wytężoną praktykę w ciszy, a nie przebywanie w lesie,
[on/a] staje się mędrcem.
Najznakomitszym mędrcem zwany zaś jest ten,
kto [roz]poznał owo niezniszczalne.*

I tutaj przypominają mi się słowa mego mistrza z Haridwaru (tutaj), który w trzech słowach podsumował swoje zalecenia:

Praktykuj! Praktykuj! Praktykuj!
A wtedy, powoli, bardzo powoli, powolutku…

Dla ciekawskich: więcej o cechach jogina z Mokszadharmy pisałam na portalu joga-abc w Przeklasycznym joginie i etyce jogi.


Więcej: Nina Budziszewska, „Muni – asceta i mędrzec, którego milczenie jest poznaniem Najwyższego. Sanatsudżatija (Sanatsujātīya) i Brihadaranjaka Upaniszada (Bṛhadāraṇyaka Upaniṣad) o milczeniu (mauna)”, Studia Indologiczne 2012 (tutaj).

Pierwsze medyczne wzmianki o jodze w Polsce

Pierwsze polskie próby filozoficznego, a co za tym idzie medycznego, zrozumienia jogi, chociaż powielały modelowy obraz jogina, a dokładniej fakira, bo to pojęcie było ówczas bardziej popularne, jako magika, szarlatana, fanatycznego ascety poddającego się skrajnym praktykom w celu pozyskania mocy nadnaturalnych, coraz bardziej kierowały się ku biologicznym aspektom jogi. Nie były to może prozdrowotne właściwości jogi, a zrazu fascynująca ówczesnych medyków zdolność jogina do wchodzenia w stan pozornej śmieci, to jednak starano się wyjaśnić te „magiczne” zjawiska poprzez odwoływanie się do naturalnych właściwości ludzkiego organizmu, które to dziwne zdolności dopiero należało odkryć.

Fakir bowiem nie tyle stosował magiczne metody, nie tyle był wspierany przez różne nadziemskie byty (skr. bhuta), ile wskutek wytężonej praktyki cielesno-oddechowej zdobywał całkowitą kontrolę nad ciałem (także układem autonomicznym) oraz umysłem (wraz ze sferą wymykającą się racjonalnej ocenie i świadomej ingerencji). A że świadectwa mówiące o powodzeniu tychże praktyk były coraz częstsze i naukowo przekonywające, to i medyczna pokusa ich egzaminacji stawała się coraz bardziej nieodparta. Ówczesna Polska, mam tu na myśli lata końca XIX wieku do czasu sprzed wybuchu II wojny światowej, obfitowała w znakomitych filozofów (m.in. matematyków i logików) oraz medyków i filologów zainteresowanych mądrością Dalekiego Wschodu, to I z naszych kręgach akademickich tu i ówdzie pojawiały się wzmianki o jodze. Zresztą mój ukochany polski riszi, poeta nad poetami, Adam Mickiewicz, podczas swoich wykładów w Collège de France sławił mądrość i filozoficzną dostojność Indyj (przynależność Mickiewicza do ruchu martynistów czyniła wszak swoje). Kręgi teozoficzne oczywiście są bodajże najbardziej odpowiedzialne za specyficzny obraz jogina-fakira, z którym w pierwszy lepiej opracowywany, co nie znaczy zgodny w całości z prawdą, sposób zetknął się świat Zachodu. Był to jednak obraz podwójny: wspaniały, szanowany, dochowujący wierności świętym naukom kierującym ku wiedzy najwyższej i wyzwoleniu, królewski jogin, tj. radźa-jogin, a pospolity magik, żebrak, interesujący się jedynie zdolnościami ciała i używający go do zdobycia magicznych mocy, hatha-jogin. Dochodziło bowiem do mieszania się wątków magicznych, mesmeryzmu, hipnozy, spirytualizmu, okultyzmu itp. Sam swami Vivekananda podkreślał taki podział, czym, zdaje się, silnie wpłynął na takie błędne rozumienie jogi. Jest to kwestia oczywiście bardzo złożona, którą także i Hindusi skomplikowali, nie mówiąc już o kolonizatorach i teozofii, nie będę jej tu jednak teraz poruszać.

Transgresja
Jak zauważa Agata Świerzowska w „Jodze w Polsce od końca XIX wieku do 1939 roku” (Kraków, 2019), słowo “jogin” nie było powszechne, dużo częściej w literaturze występowało słowo “fakir”, a nawet “derwisz.” Kolonizatorzy, przybywszy na tereny subkontynentu indyjskiego, nie bardzo bowiem potrafili poradzić sobie z różnorodnością praktyk religijnych obecnych w Indiach. Dochodziło nawet do tego, że należący do grup ascetycznych hinduskich, dźinijskich, buddyjskich i muzułmańskich, byli zwani joginami, dodatkowo opisywanymi w negatywny sposób, nie byli bowiem przedstawiani jako adepci duchowych praktyk opartych na filozofii i etyce (Świerzowska 2019: 181). Często zauważane były jedynie zewnętrzne formy praktyki, bez rozumienia głębi i istoty zachowań na pozór agresywnych, odrzucających, bo łamiących, społeczne konwenanse. Magicy, kuglarze, oszuści, fanatycy, żebracy i dziwacy, usmarowani popiołem, czasem o uszach przebitych kolczykiem w kształcie dużego koła (kanphatowie), zdarza się, że nadzy lub przepasani jedynie suknem na biodrach… Transgresja zawsze miała jednak swój cel, dotyczyła przecież łamania nakazów tego świata, wcale nie doskonałego, wręcz odwrotnie – niewiedza i egoizm wrodzone istotom tego świata w następstwie tworzącym prawa stanowione, które immanentnie są zatem skażone. Co zatem ma być ontycznie złego w łamaniu skażonych praw? Tego jednak pierwsi badacze i obserwatorzy zdawali się nie dostrzegać. Sami asceci, by unikać nieporozumienia, zaczęli powoływać się na tradycję, sampradaję, z której się wywodzą (James Mallinson, “Nath Sampradaya”, Brill Encyclopedia of Hinduism, 2012).

Pierwsze ślady jogi w polskich encyklopediach
Pierwsza w miarę naukowa polska wzmianka o jodze zawarta została w czasopiśmie Nowe Ateny, w latach 1745-46, autorstwa Benedykta Chmielowskiego. Natomiast termin “fakir”, jak podaje Świerzowska (2019: 182-3), pojawia się jako synonim słowa “pokutnik” w Encyklopedii powszechnej Orgelbranda (1859, 1972, 1898), Wielkiej encyklopedii powszechnej ilustrowanej (1890), Encyklopedii powszechnej kieszonkowej (1891), Encyklopedii podręcznej ilustrowanej (1905), Wielkiej ilustrowanej encyklopedii powszechnej (1930) oraz Ilustrowanej encyklopedii powszechnej (1937), natomiast w znaczeniu “fanatycznego pokutnika” w wyżej podanych Wielkiej encyklopedii (1890) oraz Wielkiej ilustrowanej encyklopedii powszechnej (1930). “Jogin” (staje się osobnych hasłem encyklopedycznym dopiero tuż przed wybuchem II wojny światowej (Świerzowska 2019: 182).

Ów próżny pogański fakir
Ciekawa, i chyba pierwsza tak obszerna, wzmianka o fakirze pojawia się w encyklopedii Orgelbranda z 1859 (Świerzowska 2019: 183). Otóż ów żebrak-oszust-asceta, ów wędrowny mnich mendykant, pogański fakir (w odróżnieniu od mahometańskiego, prowadzącego dość praworządne życie), żyje w grupach podzielonych wg ordynacji religijnych, w istocie jest to jednak próżniak, dla którego jałmużna jest wygodniejsza niźli uczciwa praca. Niektórzy smarują swoje ciało popiołem i krowim łajnem; (…) inni znowu noszą naszyjniki ze skór węży i z kości ludzkich, chcąc sobie przez to nadać dziką postać bożka Sziwy. Fakirowie pokutnicy latem i zimą chodzą zupełnie nago, albo też w dzień i noc utrzymują się w jednej przykrej postawie (…), albo przez dni kilka zamknięci w dole wstrzymują się od napoju i jadła, albo stoją z rękami ciągle podniesionymi do góry (…) jednem słowem najdziwaczniejsze zadają sobie dobrowolne męczarnie. Lud indyjski czci tych fakirów jako proroków, co nawet wtenczas nie ustaje, gdy w końcu zupełnie dostają pomieszania zmysłów. (Cyt. za Świerzowska 2019: 183)

Jogisi i sannjasinowie…
Drugie wydanie encyklopedii z 1872 roku podaje synonimy fakira. Pojawiają się tutaj bowiem: jogisi, sannjasinowie, oni to prowadzą życie samotne i oddają się różnego rodzaju pokutom (Świerzowska 2019: 184). Trzecie wydanie encyklopedii Orgelbranda z 1898 roku podaje samodzielne hasło “dżogi”, który znaczy (…) to samo pomiędzy braminami, co pomiędzy muzułmanami fakirowie, derwisze, pokutnicy i wieszczkowie (Cyt. za Świerzowska 2019: 184).

Przypodobanie Bogu…
Wielka encyklopedia Saturnina Sikorskiego wyd. w 1890 informuje, iż ów fakir to wędrowny pokutnik, który przez swoje bolesne samoudręki pragnie przypodobać się Bogu (Świerzowska 2019: 185).

Joga jako filozofia…
Encyklopedia powszechna Ultima Thule redagowana przez Stanisława Franciszka Michalskiego wydana w 1927 roku interesująco omawia jogę, dodatkowo przywołuje pierwsze polskie tłumaczenie Jogasutr Antoniego Pełkowskiego z 1927 (bazujące na niemieckim tłumaczeniu Paula Deussena). Tutaj po raz pierwszy, wskazuje Świerzowska (2019: 190), podkreślono rozróżnienie na jogę jako system filozoficzny oparty na Jogasutrach a jogą ujmowaną w kategoriach praktyki ascetycznej, której celem jest opanowania ciała i ducha, wskazano soteriologiczny cel jogi – wydostanie z kołowrotu wcieleń, oraz opisano dość dokładnie wybrane asany i pranajamy (powołując się prawdopodobnie na Hathajogapradipikę, zwaną tu podręcznikiem ćwiczeń jogi).

Proces pozornej śmierci oczami medyków
Polska medyczna literatura naukowa początkowo silnie interesowała się jogą rozumianą jedynie jako rygorystyczna dyscyplina, której praktykowanie miało skutkować nadnaturalnymi umiejętnościami – naukowa refleksja ogniskowała się głównie wokół zdolności zupełnego zawieszenia czynności życiowych, tj. wejścia w stan pozornej śmierci, a następnie przywrócenia owych czynności i powrotu do zdrowia (całość akapitu za Świerzowska 2019: 192-197). O tej pozornej śmierci pisał w 1895 roku Franciszek Chłapowski w artykule „Sen Yoga fakirów indyjskich” (Nowiny Lekarskie), tym, co miało dawać cudowne moce, była szczególna kontrola oddechu. Stanisław Breyer w „Z pogranicza światów” (1922) upatruje w wykształceniu w sobie tzw. świadomości transcendentalnej. Władysław Szumowski w „Historji medyczny filozoficznie ujętej” (1935) jako efekt surowej dyscypliny cielesnej dostrzega potężną wytrwałość i niezwykłą moc ducha – to tu leży klucz do władania biologią! Natomiast Wacław Zaremba w „Poglądzie na stan sztuki lekarskiej w Indyjach starożytnych” (1890) zwraca uwagę na ogromną wiedzę anatomiczną, jaką jogini posiadają. Owi mędrcy bowiem uczestniczą w oględzinach martwych ciał, zatem in vivo (co jednak jest dość szczególnym „vivo”…) zapoznają się z budować organizmu ludzkiego. Taki mędrzec darzony jest szczególnym szacunkiem!

Ten dziwny Inny…
Takie oto były pierwsze polskie, osobliwe, ale i zupełnie pragmatyczne, medyczne zainteresowania jogą. I teraz podobnie zresztą, choć joga jest badana pod kątem filozoficznym, to cieszy się głównie sławą bycia prozdrowotnym środkiem, który nie tylko ingeruje w ciało poprzez ciało, ale także poprzez umysł I oddech. Zresztą medytacja staje się coraz ciekawszym narzędziem jogi, czymś, co początkowo nie było postrzegane. Nie jestem jednak do końca o tym przekonana, relacje z wyprawy Aleksandra Wielkiego do Indyj sławią ową krainę jako zamieszkałą przez mędrców. Tajemne moce jednak jakoś tak bardziej przykuwają uwagę i ciekawią, przynajmniej w pieszym zetknięciu z Innym. A co się dzieje, gdy tego Innego, tego, zdaje się dziwnego, początkowo niezrozumiałego, Innego spotykamy na własnej macie, podczas własnej medytacji?

Joga terapeutyczna o profilu medycznym (MTY)

Tak bowiem można spróbować przetłumaczyć metodę Medical Therapeutic Yoga (MTY), w której joga traktowana jest jako środek leczniczy przeciwko chorobom cywilizacyjnym, ze szczególnym terapeutycznym naciskiem położonym na skutki długotrwałego stresu. W połączeniu z nauką medyczną prozdrowotne właściwości jogi stają się bowiem jeszcze bardziej widoczne. Ponadto taka forma leczenia wpisana została przez Światową Organizację Zdrowia w kontekst bio-psycho-społecznego modelu terapii prozdrowotnych.

brain VSRao

Joga terapeutycznie

Joga terapeutyczna o profilu medycznym (ang. MTY) bazuje na medycznych badaniach prowadzonych nad jej zdrowotnymi właściwościami na polu psycho-cielesnym, by następnie wykorzystywać je w celu optymalizacji klinicznego leczenia w szerszym kontekście biologiczno-psychologiczno-społecznym. Została ona opisana przez dr Ginger Garner w wydanej w 2016 roku książce Medical Therapeutic Yoga: Biopsychosocial Rehabilitation and Wellness Care (Handspring Publishing) [1] [2].

Dr Ginger Garner ukończyła fizjoterapię (Uniwersytet Północnej Karoliny), swoje zainteresowania koncentruje na klinicznym zastosowaniu jogi w opiece zdrowotnej, zapobieganiu urazom oraz praktyce własnej, jest założycielką The Professional Yoga Therapy Institute (PYTI®), nastawionego na interdyscyplinarność medycznej terapii jogą [3]. Dr Garner jogę rozumie przede wszystkim jako starożytną mądrość, która podarowała ludzkości metodę mentalno-emocjonalnej transformacji poprzez poddanie świadomej kontroli aktywności umysłu, opartą na współczuciu skierowanym do czujących istot. [4]

yoga2 AndiP

Wiek XIX i XX docenił relaksacyjne właściwości jogi [5], wpływ brytyjskiego kolonializmu, angielskiej kulturystyki oraz połączenie z pewnymi sztukami walki [6] z biegiem czasu poskutkowały powstaniem w ramach tak zwanej „jogi współczesnej” pojęcia „joga posturalna”. [7] Terminu „terapia jogiczna” (ang. Yogic therapy) po raz pierwszy użył w 1927 K.V. Iyer. [8] Krishnamacharya uznał trzy właściwości jogi [9]:

  • śiksza: joga dla osób zdrowych;
  • ćikitsa: joga jako terapia;
  • upasana: joga jako duchowa transformacja

przy założeniu, iż joga powinna być zindywidualizowana i nauczana zgodnie z potrzebami ucznia. [10]

MTY w 2015 roku została uznana za terapię komplementarną przez NCCIM (National Center for Complementary and Alternative Medicine, poprzednio NCCAM). Stało się to możliwe, ponieważ joga – mimo swej bliskości z religią (buddyzm, hinduizm, dżinizm), została w swoim terapeutycznym zastosowaniu od niej odcięta [11]:

  • Brak wyznawanej boskości.
  • Brak potrzeby służby w imię kultu.
  • Brak rytuałów.
  • Brak instytucji religijnej
  • Brak wyznania wiary.
  • Brak stanu kapłańskiego.
  • Brak świątyń czy innych budynków sakralnych.

office2 StartupStockPhotos

10 reguł jogi terapeutycznej o profilu medycznym

Zgodnie z zaleceniami Światowej Organizacji zdrowia (2002 rok) [12] joga terapeutyczna o profilu medycznym opiera się na dziesięciu zasadach:

  • w kontekście biopsychospołecznego rozumienia etiologii redukcja skutków długotrwałego stresu, który dotyka zarówno sferę emocjonalną, jak i mięśniowo-sercową
  • utworzenie interdyscyplinarnej edukacji jogicznej
  • nadrzędna pozycja pracy z oddechem nad innymi technikami jogi
  • stabilność biopsychospołeczna postawiona przed mobilnością i elastycznością (zgodnie z neurofizjologią oraz biomechaniką)
  • oprócz stabilności ćwiczeń stosowanie dynamiki ruchu i oddechu, także w codziennych aktywnościach niż tylko tych dotyczących praktyki jogi
  • połączenie ajurwedy z terapią jogą
  • stosowanie terapii dźwiękiem i muzyką
  • szczególna uwaga nakierowana na bezpieczeństwo w staniu na głowie (śirsza-asana) oraz świecy (salamba-sarwanga-asana)
  • brak dogmatyki i poszanowanie dla duchowości
  • uczenie studentów życia zgodnego z dharmą, indywidualną misją i powinnością w kontekście społecznym
Model biopsychospołeczny
PYT
Źródło: http://www.pinterest.es/pin/96264510757520991/?lp=true by Ginger Garner

Model bio-psycho-społeczny [13] [14] zawiera 5 części ściśle ze sobą współgrających, a równowaga między nimi zapewnia dobre samopoczucie, uczucie spełnienia i szczęścia oraz wysoki poziom zdrowia. Są to przestrzenie: psycho-emocjonalno-społeczna, energetyczna, duchowa, intelektualna i fizyczna. W jodze te pięć rejonów dodatkowo złączonych jest w upaniszadową (Taittrija Upaniszada) teorią pięciu powłok cielesnych:

  • anna-majakośa: powłoka pokarmowa, aktywna wskutek dostarczania jej zewnętrznego pokarmu, rozpościerająca się na całość biologiczną człowieka

magazine Steve Buissinne

  • prana-majakośa: powłoka oddechowa, energetyczna i witalna, aktywna wskutek oddechu i jego właściwej regulacji
  • mano-majakośa: powłoka mentalno-emocjonalna, żywiąca się pokarmem zmysłowym (danymi z pięciu zmysłów) oraz interpretacjami, czynnościami mentalnymi
  • widźniana-majakośa: powłoka inteligencji i właściwego rozpoznawania rzeczywistości, tak wewnętrznej (samopoznanie), jak i zewnętrznej, życie w zgodzie z prawdą oraz wyższymi wartościami etyczno-estetycznymi, które stanowią jej pokarm
  • ananada-majakośa: powłoka szczęścia i spełnienia, doświadczana w głębokich stanach medytacyjnych (fale: delta, theta, gamma, oraz hiper-gamma i lambda?), wrażenie jedności i spójności

budda2 truthseeker08

Pięć wymiarów modelu BPS modelu kontinuum, które winno być synchronicznie realizowane. Pojęcie zostało po raz pierwszy użyte przez George’a Engela w 1977 roku i miało na celu zwrócić uwagę na fakt, iż medyczne leczenie nie może odbywać się w wąskim kontekście hospitalizacji i farmakologii, lecz ważne jest osadzenie terapii w szerszym kontekście całości życiowej aktywności pacjenta. Bio- odnosi się do poziomu dysfunkcji biologicznej, psycho- do rzeczywistości emocjonalnej (strach, przekonania itp.), a wymiar społeczny do całości środowiska (prywatnego, zawodowego, koleżeńskiego, a także kulturowego i cywilizacyjnego).

Ahinsa

W terapii jogą nie można jednak zapominać o czynniku, zdaje się, najważniejszym. Zgodnie ze staroindyjskim nakazem filozoficznym jogi ahinsa (nie-krzywdzenie) [20] żadnej czującej istoty jest podporą i tłem wszelkiej praktyki jogicznej, zarówno w jej etycznym wymiarze, jak i cielesno(asany)-oddechowo(pranajama)-mentalnym(pratjaha/dhjana). Niekrzywdzenie nie opiera się jedynie na niezadawaniu cierpienia w działaniu, tutaj podkreślanie roli wegetarianizmu w życiu jogina, lecz także w daleko idącej postawie życiowej, charakteryzującej się absolutnym poszanowaniem dla każdej czującej istoty, co w porządku społecznym czy intersubiektywnym wyraża się poprzez takie wartości jako szczerość, hojność, wrażliwość, dyscyplina, kontrola zmysłowa, życzliwość itp. Dodatkowo okazuje się, że ahinsa dotycząc nas samych, wpływa na brak otyłości, właściwy wybór pożywienia (także na poziomie emocjonalnym) oraz aktywność fizyczną. [15]

Oddychanie

sunbathing Patrick Marty

Właściwe, skoordynowane oddychanie [16] odpowiada za neuroendoktrynną regulację, zdrowie psychiczne, ma korzystny wpływ na zdolności poznawcze, silną uwagę, czynności sercowo-płucne i układ krążenia, zarządzanie bólem oraz hemodynamiczne funkcje.

Medytacja

Regularna praktyka medytacji [17] znacząco wpływa na obniżenie reaktywności na stres, odpowiada za rezyliencję i regulację neuroendoktynną (psychoneuroendokrynologia, psychoneuroimmunologia). Stymuluje regulacje hormonów steroidowych, np. kortyzolu, co wpływa na obniżenie pobudzenia stresu. Wskutek tego wzmacnia się rezyliencja, pozwalająca tworzyć zdrowe strategie radzenia sobie z problemami – tutaj stres może nawet okazać się przyjacielem, a na pewno nauczycielem. Medytacja jest potężnym narzędziem wpływu na zdrowie na poziomie psychoemocjonalnym, jak i społecznym, na podniesienie poziomu neuroprzekaźnika GABA. Usprawnia samodyscyplinę poprzez wzmocnienie połączeń między przedczołowymi rejonami a ciałem migdałowatym.


Przypisy:

  1. Informacje dot. publikacji ze strony Autorki: Medical Therapeutic Yoga (MTY) offers an innovative methodology which changes both the practice of yoga and rehabilitative science by combining them, making MTY a distinct and separate practice from, but yet a complementary arm to, yoga and yoga therapy. This book introduces the healthcare professional in use and application of physical yoga practice in a biopsychosocial model of assessment for any practice setting and patient or wellness population, and also provides the yoga instructor and yoga therapist the knowledge-base and opportunity to establish a healthy dialogue and partnership-based relationship with healthcare providers who practice medical therapeutic yoga. Tutaj
  2. Medical Therapeutic Yoga by Ginger Garner: tutaj.
  1. www.proyogatherapy.org
  2. Ginger Garner, Medical Therapeutic Yoga, s. 2-3.
  3. M. Singleton, „Salvation through relaxation: proprioceptive therapy and its relationship to yoga”, Journal of Contemporary Religion, 2005.
  4. M. Singleton, Yoga Body: The Origin of Modern Posture Practice, Oxford University Press, 2010.
  5. E. De Michelis, A History of Modern Yoga, London 2010.
  6. S. Newcombe, The Revival of Yoga in Contemporary India. Tutaj
  7. Ginger Garner, Medical Therapeutic Yoga, s. 3.
  8. A.G. Mohan & G. Mohan, Krishnamacharya: His Life and Teaching, Boston 2010.
  9. Swami Jnaneshvara Bharati, Is Yoga a religion? Tutaj – strona warta zajrzenia do niej!
  10. Ginger Garner, Medical Therapeutic Yoga, s. 8.
  11. Tamże, s. 14-16.
  12. www.physio-pedia.com/Biopsychosocial_Model
  13. C. Nathan, „Epidemic Inflammation”, Molecular Medicine, 14 (7-8)/2008, pp. 485-492; E. Dean, „Physical Therapy in the 21th Century (Part 1), Physiology Theory and Practice, 25 (5-6)/2009, pp. 350-353.
  14. Ginger Garner, Medical Therapeutic Yoga, s. 48.
  15. Tamże, s. 72-73 – niezwykle bogata bibliografia!

 

Z ciemności do światła…

fisherman Alex Tse

Jogasutry widzą ego w bardzo prosty sposób – istota zaciemniona przeszkadzającymi w rozwoju duchowym emocjami: smutek, żal, gniew, rozpacz, przywiązanie, pragnienie, niewiedza itp. I proponują jogę jako remedium, lepsze niż jakiekolwiek inne lekarstwo na cierpienie przemijalnego świata. Joga może być ośmiostopniowa (zasady etyczne, asany, praktyki oddechowo-koncentracyjne i medytacja aż po jej najgłębszy poziom), ale może też posiadać tylko trzy składniki (asceza, studia nad sobą i światem oraz pełna oddania służba w imię wybranego transcendentnego ideału), a nawet jeden – samadhi, czyli wchłonięcie medytacyjne. Joga oznacza złączenie, (re)integrację, ponowne połączenie tego, co pierwotnie było jednością, ale z jakichś przyczyn rozpadło się na części, oddzieliło od całości, która – w domyśle – jest czymś idealnym. Nieśmiertelnym, niepowstałym, nieprzemijalnym, wypełnionym jakimś nadludzkim światłem i pełnią świadomości i szczęścia.

dunes kordula vahle

Stare indyjskie dzieło Brihadaranjaka Upaniszada (ok. VIII w. p.n.e.), Wielka Upaniszada Leśna, zawiera piękną formułę oczyszczającą (skr. pawamana mantra) umysł, serce, przestrzeń i intencje (Brih. Up. 1,3,28):

Prowadź mnie od niebytu ku bytowi.

Prowadź mnie od ciemności do światła.

Prowadź mnie od śmierci ku nieśmiertelności.

असतो मा सद्गमय

तमसो मा ज्योतिर्गमय

मृत्योर्मामृतं गमय*

sadhu1.jpg

Ciemnością może być jakiekolwiek uzależnienie i cierpienie. Może być nią także blokada cielesna, która nie pozwala stanąć na rękach czy wykonać innej trudniejszej asany, choć ciało jest gotowe. Ciemnością może być także zwykły przykurcz, który nie pozwala pogłębić ruchu… tyle że taka blokada nigdy nie jest zwykła. To właśnie w  nią trzeba wprowadzić światło – świadomość i oddech. Jasność to medytacja dzień w dzień podejmowana. To wszelkie gesty dobroci, hojności, szczerości, walki ze słabościami, walki z samą/samym sobą, by… zapalić światło we własnych oczach i oczach Rozmówcy.

Niebyt (skr. asat), ciemność (skr. tamas), śmierć (skr. mritju) w Brihadaranjace są negatywnie postrzegane jako rodzaj zagrożenia i zakończenia tego, co powinno trwać, bo jest dobrze. Jednak co zrobić z ciemnością, w której oczy trzeba spojrzeć, by odnaleźć w nich siebie? Co zrobić z dobrą ciemnością, która uczy, dociera do zapomnianych części nas, która wskazuje na cielesne i emocjonalne rejony, do których trzeba dotrzeć i wysłuchać tego, co mówią? Jest bowiem ciemność niewiedzy, uzależnienia, słabości i braku dobrego zachowania, oraz ciemność Niewiadomego i nieskończonej przestrzeni odkrywanej w medytacji.

nomad Public Co


* Spolszczenie alfabetu dewanagari używanego do zapisu sanskrytu: asato ma sad gamaja | tamaso ma dźjotir gamaja | mritor ma amritam gamaja

 

Jedyną przeszkodą na macie jest ego – rozmowa z Dorotą Sobotko ze szkoły jogi Tapas

 

Centrum Wrocławia, upalne lato, espresso (prawie po indyjsku) i rozmowa z Dorotą o jodze. Tak jak kawa potrafi kusić aromatem, smakiem o tysiącu niuansów, tak i wielowymiarowość jogi do każdego przemawia inaczej. Kawa po indyjsku (choć bardziej powinniśmy skoncentrować się na herbacie po indyjsku) to przede wszystkim przyprawy (cynamon, kardamon, anyż…), a joga…?

coffee

Dorota Sobotko jest nauczycielem jogi w stylu hatha, nauki czerpie także z przekazu mistrza Iyengara, vinyasa jogi oraz inspiracji, jaką dała jej podróż do Indii. Obecnie natomiast zgłębia tajniki jogi w ciąży. A tutaj trzeba pamiętać, że nie tylko asany są ważne, oddech również odgrywa przemożną rolę…

D1

Co oznacza dla Ciebie joga?

Joga jest dla mnie ścieżką rozwoju. Jestem poszukującym duchem, a w jodze odnajduję nieocenioną pomoc w codziennym życiu, bo joga, nie tylko jako system ćwiczeń, raz za razem pomaga mi nabrać dystansu do życia i przede wszystkim pokazuje, jak być zwyczajnie dobrym człowiekiem.

Wiem, że interesujesz się tematem zdrowego odżywiania, jesteś weganką, a pracę dyplomową na studiach Jogi Klasycznej (Uniwersytet Wrocławski) piszesz o diecie jogicznej. To jest bardzo cenna wiedza, a dobrych publikacji na temat diety sattwicznej (dobrej i czystej) jest niewiele. 

Z własnej obserwacji widzę, że gdy przez pewien czas praktykuje się jogę, to nabiera się świadomości, że z „dietą tradycyjną” jest chyba coś nie tak, bo nie do końca idzie ona w parze z jogą, szczególnie z ideałem ahimsy, niekrzywdzenia. Interesuje mnie wszechobecny nabiał, bo już nie jest tak, jak kiedyś, że krowy były szanowane. Warto zweryfikować, jak krowa-matka jest dziś traktowana i jak ten idylliczny obrazek ma się do rzeczywistości.

Tak, masz rację. Nawet w Indiach kilka razy byłam świadkiem tego, że krowa-matka była odpychana, i niekiedy, ocierając się o brutalne zachowanie, oddalana od stoisk z jedzeniem. Jest takie stare indyjskie przekonanie, iż czystość duchowa jogina (i bramina) oceniana jest podłóg wspaniałości krowy, którą posiada… a co jeśli krowa jest nadal wspaniała, lecz człowiek już o nią nie dba…? Wracając jednak do jogi, powiedz mi, jak zaczęła się Twoja przygoda z praktyką jogi.

W moim przypadku kontakt z jogą był naturalną konsekwencją zainteresowania Indiami. Przez lata pociągała mnie kultura Wschodu, chłonęłam „indyjskość” z każdej dostępnej mi strony. Sporo czytałam, uczestniczyłam w prelekcjach, wykładach, pokazach – od kalaripayattu, indyjskiej sztuki walki, po bharatanatyam, rodzaj tańca. O jodze słyszałam, ale długo nie szukałam sposobności, by poznać ją bliżej. Aż któregoś dnia trafiłam na ogłoszenie dotyczące zajęć jogi, blisko mojego ówczesnego miejsca zamieszkania. Pomyślałam, że to ten czas. I nie pomyliłam się. Joga wciągnęła mnie od pierwszej asany, bo odnalazłam aktywność idealną dla siebie, a przy tym nowych przyjaciół, i jak się miało okazać – miłość.

D4

Co joga zmieniła w Twoim życiu na poziomie społecznym, cielesnym i emocjonalnym?

Jakkolwiek górnolotnie to zabrzmi, joga była w moim życiu motorem transformacji. Na poziomie fizycznym była to istna rewolucja – z osoby zniechęconej niezliczonymi, nieudanymi próbami odnalezienia właściwej dla siebie aktywności stałam się ćwiczącą codziennie. Czułam się wtedy, jak gdybym na nowo poznawała swoje ciało, jego możliwości, ale i ograniczenia. Pamiętam, że pierwsze tygodnie byłam pod niesłabnącym wrażeniem, jak mocny ból może odczuwać moje ciało, a jednocześnie ten ból nie powoduje mi krzywdy! Wprost przeciwnie nawet. Ten ból pomagał. Psychicznie zmiana była niemniejsza. Przechodziłam wówczas przez pokręcony czas w życiu. Joga była moją odskocznią, ale też polem do wsłuchania się w siebie. Zaowocowało to lawiną zmian – odkryłam w sobie pewność siebie, siłę, poczucie celu. To z kolei przełożyło się na zmiany w życiu – zawodowym i osobistym.

Który styl jogi jest w Twoim życiu najważniejszy? I dlaczego właśnie ten?

Bliska mojemu sercu pozostaje wciąż joga przekazu B.K.S. Iyengara. To z nią zetknęłam się na samym początku i w tym podejściu właśnie odnajduję wszystkie elementy, które są dla mnie ważne – z perspektywy ucznia, jak i nauczyciela.

Czym się inspirujesz? Czy masz kogoś, kto nauczył Cię wiele i nadal inspiruje do działania i bycia dobrym człowiekiem?

Trudno mi podać konkretną postać, poza wspomnianym już mistrzem. Myślę, że inspiracje bez przerwy nas otaczają, choć nie zawsze jesteśmy w stanie ich dostrzec w danej chwili. Joga w ostatnich latach zyskuje na popularności, dzięki czemu eksperymentowanie ze stylami, czerpanie z wiedzy bardziej doświadczonych, jest prostsze niż kiedyś. Najczęściej inspirują mnie inni ludzie, dlatego lubię uczestniczyć w zajęciach prowadzonych przez różne osoby, cenię sobie każdą wymianę zdań z ćwiczącymi. Inspiracją mogą stać się nieraz niepozorne rzeczy jak przelotna rozmowa, czy nawet prosty gest.

Skąd czerpiesz swoją wiedzę o jodze?

Prywatnie – z książek, relacji z innymi. Zawodowo – z warsztatów, przekazu innych nauczycieli, a obecnie również na Uniwersytecie Wrocławskim na kierunku studiów podyplomowych Joga Klasyczna.

Dla kogo według Ciebie joga jest specjalnie użyteczna?

Joga w rozumieniu asany jest, moim zdaniem, dobra dla każdego, niezależnie od wieku, płci czy kondycji. Może być cudownym uzupełnieniem planu treningowego lub jak w moim przypadku główną aktywnością. Dzięki idei braku rywalizacji, jest bezpieczna dla osób w każdym wieku. W Tapasie mamy w grupie panią, która skończyła 90 lat, a dżanu-śirsa asanę wykonuje piękniej niż niejedna młoda osoba. Pani Janinka zaangażowaniem nadrabia swoje ograniczenia.

Można powiedzieć, że jedyną przeszkodą na macie jest ego. Korzyści zaś nieocenione, mówią o tym coraz więcej badacze w Indiach i na Zachodzie. Joga w szerszym rozumieniu ma do zaoferowania jeszcze więcej. Joga w ujęciu klasycznym mówi o treściach uniwersalnych, z którymi na poziomie serca zgadza się większość z nas. Takie wartości jak: niekrzywdzenie, prawdomówność, dbałość o siebie i innych, troska o środowisko naturalne, dążenie do rozwoju mają służyć stawaniu się lepszym sobą. Trafnie ujął to Tomasz Mazur w swojej „Mozaice indyjskiej” pisząc, że joga „przede wszystkim prowadzi do wykształcenia wartościowego człowieka.”

Jakie wartości wnosi joga do współczesnego świata?

Jak wspomniałam, wartości jogiczne są uniwersalne i ponadczasowe. Zaangażowanie w jogę skutkuje szeregiem korzyści: praktykujący podchodzi do świata ze zdrowym dystansem, nie traci głowy w chwili radości czy smutku. Joga uczy kontemplacji- poprzez koncentrację i znajomość ciała. Wszystko zaś prowadzić ma do poczucia integracji, którego poszukuje każdy z nas.

Czy jest w jodze coś, co Tobie nie odpowiada? Czy masz z czymś trudności (i nie mam tu na myśli trudności związanych z asanami)?

Regularność w praktyce koncentracji/medytacji wciąż stanowi dla mnie spore wyzwanie. Wiem, że nie ma czegoś takiego, jak warunki idealne, dlatego jestem świadoma, że to kwestia motywacji i zaangażowania. Inną trudnością jest praca z pranajamą. W naszym otoczeniu wciąż brakuje kompetentnych nauczycieli, którzy mogliby w tym obszarze poprowadzić. A to wielka szkoda, bo potencjał tej pracy trudno przecenić.

Gdybyś miała/miał jedną wskazówkę dla osób zaczynających praktykę jogi, co by to było?

W jodze nie ma miejsca na rywalizację. W momencie kiedy spoglądasz na osobę ćwiczącą obok, szukając dla siebie punktu odniesienia, redukujesz jogę do wyszukanej formy gimnastyki. Pozwól sobie na odrobinę egoizmu, niech to będzie czas dla Ciebie. Jeśli potraktujesz jogę jako osobiste doświadczenie, odkryjesz jej pełnię.

Takiego zdrowego egoizmu, aby potem przerodził się on w altruizm (życzliwość) i współczucie, dwie nadrzędne jogiczne jakości, w sanskrycie: maitri i karuna…

d3.jpg

Dorota Sobotko jest certyfikowanym instruktorem hatha jogi. W swojej osobistej praktyce czerpie inspiracje z nurtów Iyengara, vinyasa jogi oraz fizjoterapii. Praktykuje od pięciu lat, od trzech współtworzy Szkołę Jogi Tapas w Jeleniej Górze. Obecnie studiuje Jogę Klasyczną na Uniwersytecie Wrocławskim. Razem z mężem Tomaszem pragnie przenieść praktykę jogi w Tapasie także w karkonoskie tereny.


Szkoła Jogi Tapas w Jeleniej Górze to ludzie zróżnicowani wiekiem, sprawnością, trybem życia, praktykujący pod okiem Doroty i Tomasza Sobotko od 2016 roku. Regularnie odbywają się tu zajęcia hatha jogi, jogi terapeutycznej dla osób starszych. po urazach i w okresie połogu, a także zajęcia pranajamy, medytacje prowadzone i warsztaty tematyczne (joga hormonalna, joga dla dzieci, praca nad poszczególnymi odcinkami kręgosłupa, zajęcia plenerowe). Joga w Tapasie to przede wszystkim dbałość o ogólnie rozumiany dobrostan. Hatha joga spotyka się tu z vinyasa jogą, jogą hormonalną i wpływami nowoczesnej fizjoterapii. Wszystko po to, by każdy chętny do wspólnej praktyki łatwiej odnalazł swój naturalny stan harmonii psychofizycznej. Wszystko to zaś w sercu Karkonoszy, w pobliżu szlaków trekkingowych i narciarskich, uzdrowiska Cieplice i zabytkowych pałaców i ogrodów.

Joga jako przykład terapii komplementarnej

Chociaż u swego początku, sięgającego indyjskiej starożytności, joga nie była sztuką lecznictwa, będąc nakierowana na uśmierzenie cierpienia w jego absolutnym wymiarze (wyzwolenie ze świata przemijania), to z biegiem wielowiekowej praktyki zaczęła nabierać walorów terapii leczniczej. Obecnie zaliczana jest do grupy metod tzw. medycyny komplementarnej, poddającej się badaniom naukowym, towarzysząc tym samym terapiom medycyny konwencjonalnej.

61121155_342967856403229_6223669132462653440_n

Terapie niekonwencjonalne

Joga wchodzi w skład tzw. terapii niekonwencjonanych, stosowanych obok albo zamiast standardowego leczenia medycznego, opartego na badaniach naukowych (ang. evidence-based medicine). Coraz więcej popularności zdobywa podział lecznictwa na kategorie [1]:

Medycyna komplementarna (ang. Complementary Medicine): wspomaga konwencjonalne i tradycyjne, tj. naukowo sprawdzalne, metody leczenia; bardzo dobrym przykładem medycyny komplementarnej są wszelkie interwencje nakierowane na leczenie schorzeń stawów i kręgosłupa poprzez metodę MBI’s (wpływ umysł-ciało [4]), w których nie stosuje się środków przeciwbólowych, a jeśli już to jako środki pomocnicze; w jej ramach prowadzone są badania medyczne nad wpływem danej metody (np. jogi) na zdrowie, a przez to medycyna komplementarna nie jest tym samym, co medycyna alternatywna – i to jest istotna różnica!

Medycyna alternatywna (ang. Alternative Medicine) stosowana jest zamiast konwencjonalnego leczenia medycznego, tj. medycyny tradycyjnej. Jest niesprawdzalna w ramach badań naukowych, z tego względu należy do niej podchodzić z ostrożnością, bo czym innym są metody komplementarne (np. joga czy tai chi), a czym innym metody zastępcze, w żaden sposób nieweryfikowalne.

Medycyna integracyjna (funkcjonalna) (ang. Integrative Medicine): podejście integrujące medycynę konwencjonalną (tradycyjną) z komplementarną; często zwana medycyną holistyczną, a nawet wschodnią – metody terapii oparte są na założeniu, że umysł i ciało wzajemnie na siebie oddziałują, a leczenie obejmuje całość struktury ludzkiej, a nie tylko chory organ.

CAM (ang. Complementary & Alternative Medicine)

Zgodnie z informacjami podawanymi przez National Cancer Institute (USA) [1] oraz National Center for Complementary and Integrative Health (USA) różnorodność leczniczych terapii została podzielona na pięć metod wliczanych w ramy komplementarnej i alternatywnej medycyny (ang. CAM) [2]: 1. joga (tutaj rozumiana wąsko: jako rozciąganie i ćwiczenia posturalne przy uwadze nakierowanej na oddech); 2. medytacja (koncentracja uwagi na oddechu i powtarzaniu słów/formuł w celu wyciszenia umysłu); 3. biofeedback; 4. hipnoza (stan zrelaksowanej i skoncentrowanej uwagi na danej myśli, wrażeniu czy uczuciu); 5. wyobraźnia/twórcza ekspresja (ang. creative outlets), np. sztuka, taniec i muzyka.

Praktyki CAM oparte są na:

  • biologicznych substancjach, takich jak: witaminy, zioła, aromaty, przyprawy,
  • narzędziach terapeutycznych, np. rytuały parzenia herbaty, specjalna dieta,
  • cielesnych praktykach: masaż, refleksologia i akupunktura itp.
  • tzw. „medycynie energetycznej”: tai chi, reiki itp.

Przykładem medycyny naturalnej jest medycyna chińska i medycyna indyjska, ajurweda. Indyjskie Ministerstwo Zdrowia AYUSH (Ayurveda, Yoga & Naturopathy, Unani, Siddha and Homeopathy) obok ajurwedy wymienia inne rdzenne medycyny naturalne [3]: unani – arabską sztukę leczenia, siddhę – tamilską medycynę, tj. bazującą na naturalnym leczeniu powstających na południu Indii, oraz rigpę – tybetańską medycynę. Obok specyficznej farmakologii, chirurgii, wiedzy anatomicznej itp. stosowane są tutaj także pewne metody podobne szamańskiemu podejściu, o czym należy wiedzieć, poddając się ich działaniu.

67522340_645374465941024_5930526353106403328_n

MBI’s jako podrodzaj medycyny komplementarnej

Chociaż MBI’s (ang. mind-body interventions, oddziaływania umysł-ciało [4]) wpisywane są w szeroki kontekst CAM, przynajmniej ze względu na jogę w ostatnich latach coraz częściej poddawaną badaniom medycznym ja skłaniam się ku zaliczeniu MBI’s do medycyny komplementarnej, przy wyłączeniu alternatywnej. Jogę rozumiem tutaj kompleksowo [5], tj. jako całość praktyki mentalno-cielesnej (metody koncentracji, relaksacji, medytacji, oddechowe oraz pozycje cielesne, tj. asany), bazującej na tekstach indyjskiej literatury jogicznej, spisanych w sanskrycie, oraz intersubiektywnych metodach praktyki na poziomie ciało-umysł, poddających się mierzalnym badaniom.

Zgodnie z badaniami opublikowanymi we Frontiers in Human Neuroscience w 2017 roku [6] praktyka jogi (w metodzie Isha Yoga [7]) przyniosła zmiany w postaci:

  • podniesienia poziomu BDNF i CAR (kortyzolowa odpowiedź na przebudzenie, część osi HPA, tj. oś podwzgórze-przysadka-nadnercza [4]), co sugeruje obniżony poziom stresu i większą rezyliencję,
  • podniesienia cytokiny interleukiny-10
  • spadek prozapalnej interleukiny-12
  • jak zaznaczają naukowcy, wbrew początkowym oczekiwaniom podniósł się także poziom: interleukin IL-1β, IL-6, IL-8, interferonu gamma oraz czynnika martwicy nowotworów TNF-α.

3-miesięczne odosobnienie 38 badanych, w którego skład wchodziły praktyki posturalne, medytacja „Shoonya”, mantry, kontrola oddechu oraz dieta wegetariańska, przyczyniło się do spadku indywidualnie odczuwanego poczuciu lęku i depresji. „Medytacja pustki” (skr. śunjata), a dokładniej „pusta medytacja” (skr. śunja), stosowana w Instytucie Isha, jest praktyką polegającą na utrzymywaniu świadomości-uważności nakierowanej na nie-czynienie. Polega ona na pozostawieniu umysłu w stanie nielgnięcia ku żadnemu obiektowi uwagi, pozwoleniu myślom i emocjom swobodnie przepływać, aż po moment zwolnienia aktywności mentalno-emocjonalnej, która w końcowej fazie przeradza się w stan spokoju i nieruchomości.

O ile badania te dobrze rokują, to z uwagi na to, iż zostały przeprowadzone w sterylnych warunkach (odosobnienie) i zgodnie z jedynie jedną metodą jogiczną (opracowaną przez Instytut Isha), wymagają sprawdzenia ich w ramach innej metody, a także w warunkach normalnej aktywności codziennej. Warto bowiem zauważyć, iż:

Joga jest starożytną tradycją i uwagą skierowaną na fizyczne pozycje, techniki oddechowe, relaksację i medytację, i jako taka może być postrzegana jako zapowiedź podejścia biopsychologicznego. (5) (…) [Na przykład] Ból kręgosłupa ma złożone podłoże: biologiczne, psychologiczne i społeczne, co określa przyczynę, objawy i sposób terapii.

– Josephine Key Freedom to Move Movement (2018: 5 i 12) [8]

Co za tym idzie, joga z powodzeniem może być stosowana w codziennych sytuacjach stresu i pobudzenia, a nie jedynie podczas odosobnienia:

Badania sugerują, iż w czasie praktyki jogi informacja wysyłana z ciała do mózgu poprzez nerw błędny, wywołując neurologiczne zmiany, skutkujące stanem relaksacji/odprężenia, co [w perspektywie regularnej praktyki] wzmacnia dobre samopoczucie [9]. Na tej podstawie można wnioskować, iż joga redukuje aktywność współczulnego układu nerwowego, a przez to praktykujący może nawiązać głębsze relacje społeczne.

Heather Mason, Kelly Birch (ed.) Yoga for Mental Health (2018: 15) [10]

Początkowo joga nie była nakierowana na prozdrowotne cele, aczkolwiek Jogasutry 1,30-32 niewydolność cielesną i choroby uznają za przeszkody w duchowej praktyce, to dopiero literatura hatha jogi, powstająca od XIII wieku, zaczęła kłaść nacisk na terapeutyczny wpływ jogi (Hathajogapradipika 2,13):

Asana, stanowiąc wstęp do praktyki hathy, prowadzi do zdrowia, stałości oraz jasności ciała.

Dopiero na początku XX wieku nastąpiło usystematyzowanie asan i technik oddechowych, stanowiące wstępny projekt jogi jako sztuki uzdrawiania i dobrego samopoczucia. Pionierami prób badań medycznych nad jogą są Swami Kuvalayananda oraz Shri Yogendra. Jednak to wraz z osobą Krishnamacharyi i jego uczniów (T.K.V. Desikachar, B.K.S. Iyengar, P. Jois i Indra Devi) prozdrowotna praktyka jogi została wstępnie opracowana i dostosowana do wymogów współczesności. Swami Sivananda i jego uczniowie (Vishnudevananda i Satyananda) zaproponowali swoje podejście do jogi (określające właściwe ćwiczenia, oddech, relaksację, dietę i medytację), nadal podkreślając dobroczynny wpływ jogi na zdrowie biologiczne oraz dobre samopoczucie.

Post scriptum: Trening umysłu

Na koniec warto przytoczyć fragment rozmowy między J. Św. Dalajlamą XIV a Howardem Cutlerem dotyczący niezwykłej praktyki mentalnej. Co prawda nie padają tutaj słowa o jodze, lecz pojawia się metoda stosowana w niektórych szczegółowych technikach przetwarzania doświadczenia emocjonalnego:

W tym przypadku trudności można postrzegać jako przeszkody, które pojawiają się w naszym życiu. A w sensie stoją one w opozycji do naszych wysiłków mających na celu osiągnięcie pomyślności, uzyskania źródeł szczęścia i zadowolenia. To ta opozycja kształtuje naszą siłę, a prawo opozycji stanowi część świata natury. Na przykład, jeśli chcemy mieć silniejsze ciało, większe mięśnie, potrzebny jest opór – przeciwna siła. Wcześniej mówiliśmy o tym, że przeciwstawne siły są konieczne dla utrzymania równowagi w organizmie. (…)

Przypomina mi to duchową zasadę tybetańskiej tradycji, ogólnie znaną pod nazwą lodziong, czyli „trening umysłu”. Zgodnie z tym poglądem bardziej zaawansowani praktykujący duchową ścieżkę nie tylko potrafią przetrwać przeciwności, ale wręcz twórczo przekształcić je w możliwości. (…)

Kluczowe jest tutaj znowu przyjęcie szerszej perspektywy. Tak więc na przykład jeżeli cierpimy na jakąś chorobę, zamiast mieć poczucie przytłoczenia i zniechęcenia, zamiast zastanawiać się „Dlaczego ja?”, możemy to wykorzystać jako podstawę głębszego docenienia wszystkich tych rzeczy, które są dla nas w życiu najcenniejsze i najbardziej drogie. Wówczas trudne doświadczenie może nas otworzyć na prawdziwą możliwość rozpoznania, co jest naprawdę ważne w życiu. [11]

I to jest właśnie clou praktyki jogi – rozpoznanie (skr. wiwekakhjati), tj. wiedza wyzwalająca (skr. dżniana), otwierająca bramy do najszerszej perspektywy doświadczania świata, zanurzenia w błogości…

________

Przypisy:

1. https://www.cancer.gov/publications/patient-education/thinking-about-cam

2. http://nccam.nih.gov/health

3. http://ayush.gov.in

4.https://ateliermysli.com/2019/07/29/oddzialywanie-umysl-cialo-mbis-na-poziomie-komorkowym/

5. Yoga: What You Need To Know: https://nccih.nih.gov/health/yoga/introduction.htm

6. Yoga and meditation improve mind-body health and stress resilience: https://www.sciencedaily.com/releases/2017/08/170822104855.htm; na bazie: B. Rael Cahn, Matthew S. Goodman, Christine T. Peterson, Raj Maturi, Paul J. Mills, “Yoga, Meditation and Mind-Body Health: Increased BDNF, Cortisol Awakening Response, and Altered Inflammatory Marker Expression after a 3-Month Yoga and Meditation Retreat”, Frontiers in Human Neuroscience, 2017: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/28694775

7. http://www.ishayoga.org/

8.https://www.handspringpublishing.com/product/freedom-to-move-movement-therapy-for-spinal-pain-and-injuries/

9. R. Brown, P. Gerbarg, The Healing Power of the Breath, Simple Techniques to Reduce Stress and Anxiety, Enhance Concentration, and Balance Your Emotions, Shambala, 2012

10.https://www.handspringpublishing.com/product/yoga-for-mental-health/

11. Jego Świątobliwość Dalajlama, Howard C. Cutler, Sztuka szczęścia w trudnych czasach, Rebis 2012, 272.