Pierwsze medyczne wzmianki o jodze w Polsce

Pierwsze polskie próby filozoficznego, a co za tym idzie medycznego, zrozumienia jogi, chociaż powielały modelowy obraz jogina, a dokładniej fakira, bo to pojęcie było ówczas bardziej popularne, jako magika, szarlatana, fanatycznego ascety poddającego się skrajnym praktykom w celu pozyskania mocy nadnaturalnych, coraz bardziej kierowały się ku biologicznym aspektom jogi. Nie były to może prozdrowotne właściwości jogi, a zrazu fascynująca ówczesnych medyków zdolność jogina do wchodzenia w stan pozornej śmieci, to jednak starano się wyjaśnić te „magiczne” zjawiska poprzez odwoływanie się do naturalnych właściwości ludzkiego organizmu, które to dziwne zdolności dopiero należało odkryć.

Fakir bowiem nie tyle stosował magiczne metody, nie tyle był wspierany przez różne nadziemskie byty (skr. bhuta), ile wskutek wytężonej praktyki cielesno-oddechowej zdobywał całkowitą kontrolę nad ciałem (także układem autonomicznym) oraz umysłem (wraz ze sferą wymykającą się racjonalnej ocenie i świadomej ingerencji). A że świadectwa mówiące o powodzeniu tychże praktyk były coraz częstsze i naukowo przekonywające, to i medyczna pokusa ich egzaminacji stawała się coraz bardziej nieodparta. Ówczesna Polska, mam tu na myśli lata końca XIX wieku do czasu sprzed wybuchu II wojny światowej, obfitowała w znakomitych filozofów (m.in. matematyków i logików) oraz medyków i filologów zainteresowanych mądrością Dalekiego Wschodu, to I z naszych kręgach akademickich tu i ówdzie pojawiały się wzmianki o jodze. Zresztą mój ukochany polski riszi, poeta nad poetami, Adam Mickiewicz, podczas swoich wykładów w Collège de France sławił mądrość i filozoficzną dostojność Indyj (przynależność Mickiewicza do ruchu martynistów czyniła wszak swoje). Kręgi teozoficzne oczywiście są bodajże najbardziej odpowiedzialne za specyficzny obraz jogina-fakira, z którym w pierwszy lepiej opracowywany, co nie znaczy zgodny w całości z prawdą, sposób zetknął się świat Zachodu. Był to jednak obraz podwójny: wspaniały, szanowany, dochowujący wierności świętym naukom kierującym ku wiedzy najwyższej i wyzwoleniu, królewski jogin, tj. radźa-jogin, a pospolity magik, żebrak, interesujący się jedynie zdolnościami ciała i używający go do zdobycia magicznych mocy, hatha-jogin. Dochodziło bowiem do mieszania się wątków magicznych, mesmeryzmu, hipnozy, spirytualizmu, okultyzmu itp. Sam swami Vivekananda podkreślał taki podział, czym, zdaje się, silnie wpłynął na takie błędne rozumienie jogi. Jest to kwestia oczywiście bardzo złożona, którą także i Hindusi skomplikowali, nie mówiąc już o kolonizatorach i teozofii, nie będę jej tu jednak teraz poruszać.

Transgresja
Jak zauważa Agata Świerzowska w „Jodze w Polsce od końca XIX wieku do 1939 roku” (Kraków, 2019), słowo “jogin” nie było powszechne, dużo częściej w literaturze występowało słowo “fakir”, a nawet “derwisz.” Kolonizatorzy, przybywszy na tereny subkontynentu indyjskiego, nie bardzo bowiem potrafili poradzić sobie z różnorodnością praktyk religijnych obecnych w Indiach. Dochodziło nawet do tego, że należący do grup ascetycznych hinduskich, dźinijskich, buddyjskich i muzułmańskich, byli zwani joginami, dodatkowo opisywanymi w negatywny sposób, nie byli bowiem przedstawiani jako adepci duchowych praktyk opartych na filozofii i etyce (Świerzowska 2019: 181). Często zauważane były jedynie zewnętrzne formy praktyki, bez rozumienia głębi i istoty zachowań na pozór agresywnych, odrzucających, bo łamiących, społeczne konwenanse. Magicy, kuglarze, oszuści, fanatycy, żebracy i dziwacy, usmarowani popiołem, czasem o uszach przebitych kolczykiem w kształcie dużego koła (kanphatowie), zdarza się, że nadzy lub przepasani jedynie suknem na biodrach… Transgresja zawsze miała jednak swój cel, dotyczyła przecież łamania nakazów tego świata, wcale nie doskonałego, wręcz odwrotnie – niewiedza i egoizm wrodzone istotom tego świata w następstwie tworzącym prawa stanowione, które immanentnie są zatem skażone. Co zatem ma być ontycznie złego w łamaniu skażonych praw? Tego jednak pierwsi badacze i obserwatorzy zdawali się nie dostrzegać. Sami asceci, by unikać nieporozumienia, zaczęli powoływać się na tradycję, sampradaję, z której się wywodzą (James Mallinson, “Nath Sampradaya”, Brill Encyclopedia of Hinduism, 2012).

Pierwsze ślady jogi w polskich encyklopediach
Pierwsza w miarę naukowa polska wzmianka o jodze zawarta została w czasopiśmie Nowe Ateny, w latach 1745-46, autorstwa Benedykta Chmielowskiego. Natomiast termin “fakir”, jak podaje Świerzowska (2019: 182-3), pojawia się jako synonim słowa “pokutnik” w Encyklopedii powszechnej Orgelbranda (1859, 1972, 1898), Wielkiej encyklopedii powszechnej ilustrowanej (1890), Encyklopedii powszechnej kieszonkowej (1891), Encyklopedii podręcznej ilustrowanej (1905), Wielkiej ilustrowanej encyklopedii powszechnej (1930) oraz Ilustrowanej encyklopedii powszechnej (1937), natomiast w znaczeniu “fanatycznego pokutnika” w wyżej podanych Wielkiej encyklopedii (1890) oraz Wielkiej ilustrowanej encyklopedii powszechnej (1930). “Jogin” (staje się osobnych hasłem encyklopedycznym dopiero tuż przed wybuchem II wojny światowej (Świerzowska 2019: 182).

Ów próżny pogański fakir
Ciekawa, i chyba pierwsza tak obszerna, wzmianka o fakirze pojawia się w encyklopedii Orgelbranda z 1859 (Świerzowska 2019: 183). Otóż ów żebrak-oszust-asceta, ów wędrowny mnich mendykant, pogański fakir (w odróżnieniu od mahometańskiego, prowadzącego dość praworządne życie), żyje w grupach podzielonych wg ordynacji religijnych, w istocie jest to jednak próżniak, dla którego jałmużna jest wygodniejsza niźli uczciwa praca. Niektórzy smarują swoje ciało popiołem i krowim łajnem; (…) inni znowu noszą naszyjniki ze skór węży i z kości ludzkich, chcąc sobie przez to nadać dziką postać bożka Sziwy. Fakirowie pokutnicy latem i zimą chodzą zupełnie nago, albo też w dzień i noc utrzymują się w jednej przykrej postawie (…), albo przez dni kilka zamknięci w dole wstrzymują się od napoju i jadła, albo stoją z rękami ciągle podniesionymi do góry (…) jednem słowem najdziwaczniejsze zadają sobie dobrowolne męczarnie. Lud indyjski czci tych fakirów jako proroków, co nawet wtenczas nie ustaje, gdy w końcu zupełnie dostają pomieszania zmysłów. (Cyt. za Świerzowska 2019: 183)

Jogisi i sannjasinowie…
Drugie wydanie encyklopedii z 1872 roku podaje synonimy fakira. Pojawiają się tutaj bowiem: jogisi, sannjasinowie, oni to prowadzą życie samotne i oddają się różnego rodzaju pokutom (Świerzowska 2019: 184). Trzecie wydanie encyklopedii Orgelbranda z 1898 roku podaje samodzielne hasło “dżogi”, który znaczy (…) to samo pomiędzy braminami, co pomiędzy muzułmanami fakirowie, derwisze, pokutnicy i wieszczkowie (Cyt. za Świerzowska 2019: 184).

Przypodobanie Bogu…
Wielka encyklopedia Saturnina Sikorskiego wyd. w 1890 informuje, iż ów fakir to wędrowny pokutnik, który przez swoje bolesne samoudręki pragnie przypodobać się Bogu (Świerzowska 2019: 185).

Joga jako filozofia…
Encyklopedia powszechna Ultima Thule redagowana przez Stanisława Franciszka Michalskiego wydana w 1927 roku interesująco omawia jogę, dodatkowo przywołuje pierwsze polskie tłumaczenie Jogasutr Antoniego Pełkowskiego z 1927 (bazujące na niemieckim tłumaczeniu Paula Deussena). Tutaj po raz pierwszy, wskazuje Świerzowska (2019: 190), podkreślono rozróżnienie na jogę jako system filozoficzny oparty na Jogasutrach a jogą ujmowaną w kategoriach praktyki ascetycznej, której celem jest opanowania ciała i ducha, wskazano soteriologiczny cel jogi – wydostanie z kołowrotu wcieleń, oraz opisano dość dokładnie wybrane asany i pranajamy (powołując się prawdopodobnie na Hathajogapradipikę, zwaną tu podręcznikiem ćwiczeń jogi).

Proces pozornej śmierci oczami medyków
Polska medyczna literatura naukowa początkowo silnie interesowała się jogą rozumianą jedynie jako rygorystyczna dyscyplina, której praktykowanie miało skutkować nadnaturalnymi umiejętnościami – naukowa refleksja ogniskowała się głównie wokół zdolności zupełnego zawieszenia czynności życiowych, tj. wejścia w stan pozornej śmierci, a następnie przywrócenia owych czynności i powrotu do zdrowia (całość akapitu za Świerzowska 2019: 192-197). O tej pozornej śmierci pisał w 1895 roku Franciszek Chłapowski w artykule „Sen Yoga fakirów indyjskich” (Nowiny Lekarskie), tym, co miało dawać cudowne moce, była szczególna kontrola oddechu. Stanisław Breyer w „Z pogranicza światów” (1922) upatruje w wykształceniu w sobie tzw. świadomości transcendentalnej. Władysław Szumowski w „Historji medyczny filozoficznie ujętej” (1935) jako efekt surowej dyscypliny cielesnej dostrzega potężną wytrwałość i niezwykłą moc ducha – to tu leży klucz do władania biologią! Natomiast Wacław Zaremba w „Poglądzie na stan sztuki lekarskiej w Indyjach starożytnych” (1890) zwraca uwagę na ogromną wiedzę anatomiczną, jaką jogini posiadają. Owi mędrcy bowiem uczestniczą w oględzinach martwych ciał, zatem in vivo (co jednak jest dość szczególnym „vivo”…) zapoznają się z budować organizmu ludzkiego. Taki mędrzec darzony jest szczególnym szacunkiem!

Ten dziwny Inny…
Takie oto były pierwsze polskie, osobliwe, ale i zupełnie pragmatyczne, medyczne zainteresowania jogą. I teraz podobnie zresztą, choć joga jest badana pod kątem filozoficznym, to cieszy się głównie sławą bycia prozdrowotnym środkiem, który nie tylko ingeruje w ciało poprzez ciało, ale także poprzez umysł I oddech. Zresztą medytacja staje się coraz ciekawszym narzędziem jogi, czymś, co początkowo nie było postrzegane. Nie jestem jednak do końca o tym przekonana, relacje z wyprawy Aleksandra Wielkiego do Indyj sławią ową krainę jako zamieszkałą przez mędrców. Tajemne moce jednak jakoś tak bardziej przykuwają uwagę i ciekawią, przynajmniej w pieszym zetknięciu z Innym. A co się dzieje, gdy tego Innego, tego, zdaje się dziwnego, początkowo niezrozumiałego, Innego spotykamy na własnej macie, podczas własnej medytacji?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s